Synek tajemnicy

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Orliński Szczygieł Poluje Na Prawdę - Mariusz Szczygieł

Napisał nad ranem: „Panie Mariuszu, mam taki sekret, o którym chyba nawet nie wie moja żona. Gdyby spytała, to bym jej powiedział, ale nigdy tego nie zrobiła”. Spotykam się z tym co jakiś czas – ktoś musi wyjawić swój sekret. Pewna kobieta przysłała mi wyznanie: tak nie może wytrzymać roli matki, że kiedy jej kilkumiesięczne dziecko zasypia po karmieniu, ona ubiera się w garsonkę, zakłada buty na wysokim obcasie, zabiera laptop i na godzinę wychodzi do baru lunchowego naprzeciw domu. Udaje pracownicę korporacji. Mąż ani rodzina o tym nie wiedzą. Podejrzewa, że gdyby to wyszło na jaw, odebraliby jej prawda rodzicielskie. Inna kobieta wyznała mi, że ma wielką tajemnicę, o której chce opowiedzieć (wysłuchałem jej do książki), bo „z tajemnicą człowiek nie może żyć sam”.

Chyba to jakiś wewnętrzny paradoks tajemnicy?! Że jednego człowieka jej mało? Zwłaszcza gdy jest wielka, to może być na jedną osobę za ciężka? Ale sekret – mały synek tajemnicy – to co innego. Ten jest lżejszy i lubi poskakać sobie po ludziach. Może chce się trochę ponapawać swoją atrakcyjnością.

Tym razem nad ranem napisał mężczyzna i zaczęliśmy korespondować.

Kim jest? „Niestety, nie mieliśmy okazji poznać się osobiście, choć mam wrażenie, że mijaliśmy się na korytarzach pewnej telewizji, gdzie reżyserowałem miły program. Poza tym piszę trochę, to tu, to tam, głównie dla tych, co to się potem podpisują swoim nazwiskiem i obie strony są zadowolone”.

Jaki ma sekret? Jeszcze nie czas na wyznanie, najpierw prolog: „Kilka lat temu do autobusu linii 116 na przystanku Uniwersytet wsiadł ciekawie ubrany, choć nieciekawie pachnący pan. Miał chyba manię zbieractwa, bo razem ze swoim aromatycznym jestestwem wpakował do autobusu spory bagaż wypełnionych po brzegi brudnych toreb z Ikei, torby foliowe – wystarczyło, żebym pomyślał, że wiezie ze sobą swój majątek. Mamrocząc coś pod nosem, powoli przesuwał się wzdłuż autobusu. Wysiadałem na placu Krasińskich, ale zdążyłem usłyszeć, gdy mówił: „Żeby żyć – trzeba przeżyć, trzeba kochać i być kochanym, trzeba wiedzieć, jak kochać, ja wiem, jak kochać, żeby żyć – trzeba być sobą, ale być sobą, to ho ho!, żeby żyć – trzeba być sobą, i powiedzieć ja – to ja, żeby żyć – trzeba przeżyć, ja wiem, jak kochać”.

I? „Widzi Pan, to była czysta poezja. Miałem wrażenie, że dzieli swoje słowa na wersy. Byłem przekonany, że wie, co mówi. Wysiadłem odurzony tym, co pod nosem mamrotał. Pamięta Pan wiersz Ernesta Brylla o starym człowieku? „Może ten stary, z którym jechałem tramwajem/ To był Bóg.../ Czeka, żyje, starzeje się z nami…”.

No i? „Czasem, gdy się upiję w nocy, wychodzę w miasto. Spotykam takich ludzi, jak ten bezdomny z autobusu 116. Rozmawiam z nimi, bo jestem pijany i oni są pijani, i tak pięknie mówią o sobie i o tym, co jest dla nich ważne. Spotkałem kiedyś Czecha, który spał już na różnych dworcach Europy, ale w Polsce mu najlepiej. Bo pozwalają mu spać na końcu tramwaju i nikt go nie wygania. Człowiek ten był karłem i prawdopodobnie w zajezdni nikt go nie zauważał, ale nie powiedziałem mu tego. On autentycznie kochał Polskę. Wypiliśmy wódkę na przystanku. Końcówka wiersza Brylla brzmi tak: „Czasem on mnie częstuje, czasem ja częstuję/ I spożywamy/ Sobie/ Co tam mamy”.

Cel? „Wałęsanie się po Warszawie w nocy nie wynika z tęsknoty za rajem utraconym, to raczej bezrozumny dryf. Walka z nim jest dużo bardziej niemiła niż poddanie się temu i pokorne w nim zanurzenie”.

A żona? „Wie, że czasem wracam nad ranem, bo zdarza się, że długo pracuję. Do niedawna – w studiu telewizyjnym na Pradze, skąd dojeżdżałem na Ursynów. W nocy to prawdziwa wyprawa, a w jej trakcie potrafią dziać się rzeczy magiczne. Natomiast żona chyba nie wie, że czasem, gdy ona zasypia, wychodzę specjalnie, zresztą to zdarza się rzadko”.

Tylko co go tak pcha? „Do tej pory nie zastanawiałem się, co to, kto to, co to tak pcha. Na pewno jest jakaś para gorąca, ale skąd się ona bierze? Tego nie wiem, lecz obiecuję, że sprawdzę przy najbliższej okazji”.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.