Bicie w oczy nie kłuje

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Tochman - Wojciech Tochman

Wśród antybohaterów 2018 roku portal Uchodźcy.info wymienia Joachima Brudzińskiego. Słusznie. Dehumanizujące słowa ministra odpowiedzialnego m.in. za sprawy uchodźców powinny być zapisane i powtarzane jako przykład politycznej przemocy.

Nazywanie uchodźców „napalonymi byczkami” trzeba odnotować w jakiejś pisowskiej księdze pogardy. Takie czarne księgi już powstają. Trzeba tam dodać i ten tweet, który minister tak chętnie szerował: „nie dajcie sobie wmówić, że niechęć do uchodźców to coś złego”. I jego komentarz z 21 lipca: „Proszę przejść się wieczorem przedmieściami Paryża, Londynu, Sztokholmu, Marsylii, Rzymu, Kolonii i wtedy doceni Pani nasz »przaśny« czysty Kraj i naszą policję”. Zdaniem Uchodźców.info „użycie zwrotu »czysty kraj« w kontekście przedmieść miast, które powszechnie kojarzą się z imigracją, i to w tweecie o policji i manifestacjach, natychmiast rodzi skojarzenia z »czystością rasową«”. Wniosek: nie dajmy sobie wmówić, że minister Brudziński to łagodny dżentelmen. Proszę pani, proszę się przejść… Jego słowa cuchną rasizmem. Od rasizmu do fizycznej przemocy droga niedaleka.

Mowa, w której maskuje się dehumanizacja, to także pamiętne słowa marszałka Marka Kuchcińskiego, wprost z języka faszystów, wypowiedziane 15 kwietnia 2018 roku: „My odbudowujemy dom, Polskę, w którym mieszka 38 milionów ludzi, prawda, a więc nie możemy odgrzybić, odszczurzyć, prawda, zastosować środków chemicznych, żeby raz dwa wyremontować, tylko musimy, prawda, jeszcze dbać o zdrowie obywateli”.

Teraz, ostatniego dnia roku, dowiedzieliśmy się, że premier Mateusz Morawiecki powołuje na wiceministra swojego rządu skrajnego narodowca, byłego lidera Młodzieży Wszechpolskiej znanego z agresywnych wystąpień wobec uchodźców, LGBT i przeciwników politycznych. Obejrzałem sobie tego pana w internecie. To człowiek, któremu przemoc leje się z ust.

Pisząc o pisowskim języku nienawiści, można by długo wymieniać nazwiska: Kaczyński, Tarczyński, Pawłowicz, Mazurek…

Kult przemocy rozwija się dobrze w świecie sztywnych reguł

Według badaczy (Bilewicz, Soral, Winiewski, Skrodzka, 2017) „możliwe, że obserwowanie mowy nienawiści, która jest złamaniem pewnej normy społecznej, sprawia, iż osoby na nią narażone stają się mniej skłonne przestrzegać również innych norm społecznych”.

Wśród aktywnych funkcjonariuszy reżimu od trzech lat demolujących system prawny demokratycznego państwa jest prokurator znany z usprawiedliwiania pedofilnych czynów katolickiego księdza. Od trzech lat stawiam tu proste pytania: dlaczego PiS toleruje towarzysza Stanisława Piotrowicza? Dlaczego powierzył mu przewodniczenie sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka? Czy PiS i jego wyborcy nie rozumieją, że pedofilia to fizyczny i psychiczny gwałt dokonany na dziecku? Czy uważają, że pedofile, jeśli tylko dostąpili sakramentu kapłaństwa, mogą ich dzieciom wkładać ręce w majtki? Czy akceptują seksualne krzywdzenie dzieci?

W przemocy wobec kobiet problemu nie widzą? W poselskich ławach PiS-u wciąż zasiada poseł Łukasz Zbonikowski. A wiemy, że szarpał żonę i wykręcał jej ręce. To fakty potwierdzone przez sąd, który jednak umorzył postępowanie „ze względu na niską szkodliwość czynu”.

Władza ignoruje konwencję antyprzemocową i nawołuje do jej niestosowania. Przez półtora roku preparowali nowelizację ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, by w końcu jej projekt przedstawić do społecznych konsultacji. Przepis sankcjonujący przemoc domową (bo już nie w rodzinie, która ma pozostać bezgrzeszna) aż kłuł w oczy. Nie w oczy pisowskie.

Zdaniem władzy bicie w domu jest OK, byle tylko się nie powtarzało. Można bić, byle tylko ofiara nigdzie bicia nie zgłaszała. To akurat nic trudnego. Według ekspertów wypowiadających się w ciągu ostatnich dni kobiety doświadczające przemocy zwykle nie zgłaszają jej ani po pierwszym, ani po drugim ataku. Czasem dojrzewają do tego latami. Tymczasem premier Morawiecki już po pierwszej fali oburzenia wycofał zawstydzający projekt. Z troski o los bitych kobiet i dzieci? Ktoś mu w tę motywację uwierzył? Czy premierowi polskiego rządu można jeszcze w cokolwiek wierzyć?

Pytania, które pozostają: co za kat wymyślił przepis zezwalający na przemoc w rodzinie? Kto czytał projekt, zanim go ogłoszono? Nikogo i nic w nim nie raziło? Co oni mają w głowach?

Przemoc. Kult przemocy (a więc i przyzwolenie na przemoc) rozwija się dobrze w świecie sztywnych reguł. Wiemy o tym nie od dzisiaj. Sztywne reguły bez użycia przemocy nie będą przestrzegane. Najwyraźniej taką wizję rzeczywistości ma Jarosław Kaczyński. Taki czarno-biały świat usiłuje nam zbudować. Wie, że bez przemocy to się mu nie uda. Bez przemocy długo już nami nie porządzi. Dlatego musi zgodę na przemoc uprawomocnić, wprowadzić ją do codziennego słownika, zapisać w ustawach i, przede wszystkim, w naszych głowach.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.