KAPITALIZM Z LUDZKĄ TWARZĄ

Gazeta Wyborcza - Gazeta Telewizyjna - - PIĄTEK - JACEK SZCZERBA

jednak w filmie Stone’a nazbyt prosty.

Podobnie rzecz ma się z utrącaniem giełdowej konkurencji poprzez puszczanie fałszywych plotek na jej temat. W skuteczność tak banalnych działań trudno uwierzyć.

Frapujący jest natomiast obraz spotkań wierchuszki giełdowej, która ma łączność z prezydentem USA. Wspólnie zastanawiają się, co robić, by nie nastąpił „koniec świata”.

Morał płynący z „Wall Street: Pieniądz nie śpi” szczerze mnie rozbawił. Okazuje się, że w dzisiejszych czasach da się pogodzić ze sobą wielką forsę, idealizm wyrażający się wspieraniem fantastycznych programów naukowych i szczęście rodzinne. Taki optymizm idealnie pasowałby do kina radzieckiego, tyle że tam zarobioną milionową kasę bohater musiałby pewnie przekazać na konto podstawowej organizacji partyjnej.

U Stone’a, miłośnika Fidela Castro, wszystkiemu winna jest prawica, z zabójstwem JFK włącznie. Reżyser zawsze był lewackim propagandzistą. Gorzej, że „Wall Street: Pieniądz nie śpi” ma też słabości warsztatowe.

Prezentacja bohaterów jest tu zdecydowanie łopatologiczna: jedna z postaci po prostu mówi o drugiej, jaka to tamta jest wspaniała. A sceny damskomęskie mają posmak telenoweli (obowiązuje w nich formuła: kocham cię – całus – kocham cię – całus). Te defekty maskują na szczęście charakterystyczne dla Stone’a popisy montażowe – dzielenie ekranu na części, przyspieszanie biegu kadrów.

Filmu o tak płynnej narracji i wyrazistym rytmie nie sposób nie oglądać z przyjemnością. Zwłaszcza jeśli padają w nim zdania takie jak choćby: „Zawrzyjmy umowę. Ty przestaniesz mówić kłamstwa na mój temat, a ja prawdę na twój”.

Stone bawi się tu również znaczącymi detalami. Jeśli ich nie zauważysz – trudno, a jeśli zauważysz – możesz się przez chwilę poczuć koneserem kina. Przykładowo: skąd znamy faceta, którego Gekko spotyka na przyjęciu dla ludzi z Wall Street? Kim jest otyły brunet występujący w roli jednego z giełdowych bossów? Albo – muzykę z jakiego filmu Jacob ma jako dzwonek w komórce?

„Wall Street: Pieniądz nie śpi” jest kolejnym dowodem na to, że ulubionym środkiem wyrazu Olivera Stone’a jest plakatówka. Przypomina hollywoodzki film radziecki

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.