BO WODZA KOCHAĆ TRZEBA I SZANOWAĆ

Gazeta Wyborcza - Gazeta Telewizyjna - - PPIĄIĄTTEEKKPIĄTEK - WOJCIECH MAZIARSKI IGOR RAKOWSKI-KŁOS

„Wdzięczność, radość trudno jest nam skryć/Z Tobą i dla Ciebie chcemy żyć!” - śpiewały Ślązaczki, tańcząc dla umiłowanego przywódcy. A dla którego konkretnie?

Dla Józefa Piłsudskiego, który był „największym w dziejach Polski Człowiekiem”?

Dla Bolesława Bieruta, któremu cześć oddawały nawet sfery niebieskie, co poeta odnotował w wierszu: „A gdy gwiazdy błysną ciemne iskrząc niebo,/Pomyślę – te gwiazdy niech iskrzą dla Niego”?

A może dla Jarosława Kaczyńskiego, żelaznego kanclerza, którego poddani witali z należnym szacunkiem: „postawa stojąca, gdy wchodzi, mocne oklaski, absolutna cisza i bezruch”?

Dla żadnego z nich. Ślązaczki śpiewały i tańczyły dla Edwarda Rydza-Śmigłego.

Jednak takie same oznaki czci i uwielbienia towarzyszyły wszystkim dziewięciu politykom i przywódcom, których Michał Ogórek opisał w wydanej na stulecie niepodległości książce „Sto lat!”. W tym zbiorowym portrecie oprócz czwórki wymienionych uwzględnił jeszcze Władysława Gomułkę, Edwarda Gierka, Wojciecha Jaruzelskiego, Lecha Wałęsę. No i oczywiście Lecha Kaczyńskiego, który jednak występuje w pakiecie z bratem, tworząc patriotyczną dwójjednię.

Szczerze zabawna, ale i gorzka to lektura. Uświadamia nam, że patriotyczne wzdęcie i kiczowaty patos nie są wynalazkiem wstającej z kolan IV Rzeczypospolitej. Patrząc na Polskę odbijającą się w lustrze, które podstawił jej Michał Ogórek, dochodzimy do wniosku: ten typ tak już ma.

Jakie czasy, taka Maria Antonina. Gdy królowa Francji usłyszała, że lud paryski przymiera głodem, miała rzucić słynne zdanie: „Niech jedzą ciastka”. Z ust do ust podawano sobie opowieści, że oddaje się miłości lesbijskiej i jest austriackim szpiegiem.

Z kolei Stanisława Gierek miała jeździć do fryzjera do Paryża, na zakupy do Wiednia i brać kąpiele w szczerozłotej wannie. „Początkowo mamę te plotki denerwowały. Potem, kiedy już się do tych bredni przyzwyczaiła, śmiała się, a w latach 80. uznała, że ktoś celowo ją oczerniał” – opowiada Adam Gierek, syn Stanisławy i Edwarda. Fryzura w wersji śląskiej Stanisława była pierwszą tak eksponowaną żoną I sekretarza KC PZPR. Gierek – mieszkający przed wojną we Francji i Belgii – naśladował styl zachodnich polityków, którzy często pokazywali się z żonami, także w sytuacjach nieoficjalnych.

Ale jego połówka nie marzyła o roli na świeczniku. Wcześniej wiodła spokojne życie żony I sekretarza PZPR w województwie katowickim. Mieszkali w szeregowym domu w Katowicach, blisko rodzinnego Sosnowca. Na piętrze były trzy pokoje, na dole łazienka i salon. Nikt nie wymagał od Stanisławy witania się z zagranicznymi gośćmi, uśmiechania się do kamery i uważania na każdy gest. Zajmowała się domem i dziećmi.

Wszystko zmieniło się w 1970 r., gdy partia odsunęła od władzy Wła-

PIERWSZE DAMY PRL

Polska 2018, reż. Jarosław Banaszak odc. 1./10

| canal+

Podwyżki cen wywoływały protesty, w 1976 r. w Radomiu i Ursusie, a w 1980 r. w Lublinie, Szczecinie i Gdańsku. Rozlało się niezadowolenie społeczne i nie dało się go wytrzeć milicyjną pałką. Gdy władza skapitulowała i musiała podpisać porozumienia w Stoczni Gdańskiej, czas ekipy Gierka minął.

Już tydzień później Stanisław Kania zastąpił Gierka na stanowisku I sekretarza. Ale najgorsze dla Gierków miało jeszcze nadejść. „Kochany Edzio”, jak Stanisława nazywała męża, został wyrzucony z partii i oskarżony o nadużycia finansowe. Przypłacił to zawałem. Po co nam to było Gdy 13 grudnia 1981 r. został wprowadzony stan wojenny, do Gierków w środku nocy zapukali milicjanci, by internować Edwarda. Wtedy Stanisława opóźniła wyprowadzenie męża. „To jest starszy człowiek. On nie może iść na mróz w byle portkach” – miała powiedzieć i zapakowała dla niego walizkę pełną ciepłej odzieży. – Ona rzeczywiście była jak taka dobra kwoka, która swojego koguta stara się trzymać w dobrym stanie, czasem podtrzymać na duchu – mówi Janusz Rolicki, dziennikarz i autor książek o Gierku.

Stanisława najlepiej czuła się w domowym zaciszu, z mężem, wśród dzieci i wnuków. Pod koniec życia pytała retorycznie: „Po co nam to było? Po co nam była ta cała kariera?”. Zmarła w 2007 r., sześć lat po mężu. Spoczywają w jednym grobie na sosnowieckim cmentarzu.

W kolejnych odcinkach opowieści m.in. o Barbarze Jaruzelskiej, Marii Kiszczak oraz Ninie Andrycz.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.