CZŁOWIEK, KTÓRYM CHCIAŁ BYĆ PIŁSUDSKI

Gazeta Wyborcza - Gazeta Telewizyjna - - PIERWSZA STRONA - IGOR RAKOWSKI-KŁOS

Bolesław Wieniawa-Długoszowski (1881-1942) to bohater niezliczonych opowieści z alkoholem i kobietami w tle. Ale film Grzegorza Gajewskiego opowiada także o ostatnich dramatycznych latach życia pierwszego ułana II Rzeczypospolitej

Wieniawa miał udać się ze swoją suczką na spotkanie z partnerem tej samej rasy. Na galowy mundur narzucił pelerynę. Na miejscu okazało się, że właścicielka psa to niezwykłej urody kobieta. Gdy za usługę swego pupila zażądała 200 zł, oficer zapytał o przyczynę tak wygórowanej ceny. „Mój pies jest wyjątkowo pięknym egzemplarzem, doskonale zbudowanym, wielokrotnym medalistą” – odparła, na co Wieniawa zdjął pelerynę, wyprostował się, prezentując rząd medali na oficerskiej piersi, i rzekł: „Ja od pani nie wziąłbym ani grosza”. Twarz kardynała To jedna z anegdot, które utrwaliły legendę adiutanta marszałka Józefa Piłsudskiego. Wiele historyjek – jak wjazd na koniu do warszawskiej restauracji Adria – zostało zmyślonych przez Długoszowskiego albo przez jego otoczenie.

Nie pasował do stereotypu o tępym wojskowym. Znał kilka języków, był inteligentny i błyskotliwy. Miał lekkie pióro i dowcip. W jego bliskim otoczeniu byli poeci, jak Julian Tuwim czy Jan Lechoń, którzy chętnie puszczali w obieg fantastyczne historie. Artystyczna śmietanka międzywojennej Warszawy uwielbiała go za dzielenie się plotkami z ministerialnych gmachów, zamiłowanie do suto zakrapianej zabawy i erudycję. „Dzwoniąc szablą od progu, idzie piękny Bolek, / Ulubieniec Cezara i bożyszcze Polek” – pisał Antoni Słonimski. Według legendy od kobiet musiał się wręcz opędzać, choć czasem kapitulował. Nawet Piłsudski mawiał, że Wieniawa z taką twarzą – rzymskie oblicze z wydatnym nosem – powinien zostać aktorem filmowym albo... kardynałem.

Dokument „Wieniawa” stara się pokazać Długoszowskiego nie tylko jako skorego do żartów i pijackich eskapad adonisa. – Należał do pokolenia, które było najtragicz- Komendant Józef Piłsudski z adiutantem Bolesławem Wieniawą-Długoszowskim. Zdjęcie z 1916 r. niejszym w dziejach Rzeczypospolitej – mówi w filmie prof. Mariusz Wołos, biograf pierwszego ułana II RP. – Dlatego że urodziło się w niewoli. Należał do grupy, która chciała walczyć o niepodległość, walczyła, wywalczyła ją, zakosztowała tej niepodległości i jeszcze za życia ją utraciła. Mało kto się po tym podnosi. Ulubieniec Marszałka Wieniawa był zawsze tam, gdzie działy się kluczowe sprawy dla Polski. Zaczynał w Legionach, później na fałszywych papierach udał się z dyplomatyczną misją do ogarniętej rewolucją Rosji, by nawiązać kontakty z różnymi osobami film dokumentalny reż. Grzegorz Gajewski i stronnictwami. Gdy Polska odzyskała niepodległość, Piłsudski skierował go do Paryża, by pertraktował z Romanem Dmowskim i przygotował grunt pod wizytę naczelnika. Walczył w Bitwie Warszawskiej i był attaché wojskowym w Bukareszcie.

W zależności od sytuacji potrafił być szpiegiem, żołnierzem lub dyplomatą. – Piłsudski, wiedząc, że może na niego liczyć, nie wahał się, żeby go wysyłać na działania, w których było duże ryzyko utraty życia – mówi Jacek Majchrowski, prezydent Krakowa, ale także autor książki o Wieniawie.

Życie Długoszowskiego było związane z Piłsudskim, którego trak- Płacz Wieniawy Gdy więc zgasł Piłsudski, ciemniej zaczęło się robić także w życiu Długoszowskiego. Niedługo później umarła jego siostra, w wypadku lotniczym zginął przyjaciel gen. Gustaw Orlicz-Dreszer, a dawne liberalne towarzystwo z Ziemiańskiej zaczęło się rozsypywać z powodu coraz bardziej autorytarnych tendencji obozu rządzącego.

Edward Rydz-Śmigły, nowy marszałek Polski, dążył do odsunięcia niegdysiejszego faworyta. W1938 r. Wieniawa został ambasadorem w Rzymie. Miał beznadziejną misję – zniechęcić faszystowskie Włochy do sojuszu z Hitlerem. Nie udało się. Gdy minister spraw zagranicznych Włoch powiedział mu, że polskie władze zbiegły do Rumunii, a niemal cała Polska jest już w niemieckich i sowieckich rękach, rozpłakał się.

Ignacy Mościcki wyznaczył go na swojego następcę na stanowisku prezydenta Polski. Tej decyzji ostro sprzeciwiła się Francja i Władysław Sikorski, który rozdawał już karty na emigracji i rozpuścił plotkę, że Wieniawa przyjechał do Paryża pijany w sztok. A wtedy już od kilku lat najmocniejszym trunkiem, jaki pijał Długoszowski, była herbata.

Odstawiony na boczny tor pisał do Sikorskiego, by włączył go do jakichś struktur wojskowych. Koniecznie chciał walczyć z Niemcami. Bezskutecznie. W końcu wódz naczelny zaproponował mu stanowisko bez znaczenia – polskiego ambasadora na Kubie. Wieniawa musiał być załamany – końcem swojego świata, ale i tym, że w nowym nie jest nikomu potrzebny. Zawsze elegancki, wypachniony i dopięty na ostatni guzik 1 lipca 1942 r. wyskoczył z okna nowojorskiego apartamentu w samej piżamie. Zginął na miejscu.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.