SCARLETT, DZIEWCZYNA Z MANGI

Gazeta Wyborcza - Gazeta Telewizyjna - - PONIEDZIAŁEK - RADOSŁAW CZYŻ, MYZ

GHOST IN THE SHELL

USA/Chiny/Indie/Hongkong 2017, reż. Rupert Sanders, wyk. Scarlett Johansson, Pilou Asbaek, Takeshi Kitano, Juliette Binoche, Michael Pitt

| polsat

Rzecz dzieje się w połowie XXI w. Zrzeszeni w rządowej specgrupie Sekcja 9 byli policjanci i wojskowi zwalczają terroryzm, szpiegostwo przemysłowe i cyberprzestępczość. Główną bohaterką jest Major Matoko Kusanagi, członkini oddziału, zaawansowany technologicznie cyborg.

Shirow w obszernych przypisach do mangi z obsesyjną dokładnością relacjonował zagadnienia technologiczne, polityczne oraz psychologiczne rozterki bohaterów. Wykreował świat nie tyle dystopijny, ile heterotopijny. Prof. Walter Russell Mead pisał: „Utopia to miejsce, gdzie wszystko jest dobre; dystopia to miejsce, gdzie wszystko jest złe; heterotopia to miejsce, gdzie rzeczy są inne – to zbiór, którego elementy mają niewiele albo nie mają żadnych dających się zrozumieć połączeń”.

Świat przyszłości stworzony przez Masamune Shirowa działa na zasadzie paradoksów. Tę wizję o krok dalej przeniósł Mamoru Oshii w animowanej adaptacji mangi z 1995 r. On historię Sekcji 9 i Major Kusanagi przedstawił w znacznie poważniejszym tonie niż Shirow. Długie, nastrojowe ujęcia z wybrzmiewającą w tle muzyką łączącą elektronikę z chórami kontrastują z efektownymi scenami akcji. Bohaterowie zadają sobie filozoficzne pytania, poszerzając jeszcze cyberpunkowe tropy, jak transhumanizm, władza dzielona przez rządy i megakorporacje czy wpływ sztucznej inteligencji na psychofizyczny dualizm rozgraniczający naturę człowieka na ciało i umysł.

„Ghost in the Shell”, podobnie jak film „Łowca androidów” Ridleya Scotta, pyta o to, co definiuje nas jako ludzi. Skoro w przyszłości nasze wspomnienia będzie można zastąpić sztucznymi (np. przez hakowanie umysłu podłączonego do sieci), to czy w tej definicji cokolwiek odróżnia sztuczną inteligencję od naturalnej?

Film wraca do tych kwestii, ale dostosowuje ich wagę do percepcji masowego widza. Wiele myśli jest jedynie luźno zarysowanych, twórcy unikają wchodzenia w mocno filozoficzny ton. To nie musi się podobać fanom, ale z pewnością pozytywnie wpłynie na finansowy wynik filmu.

Większość recenzentów popełnia błąd, porównując film z animowaną wersją z 1995 r. – każda produkcja kinowa wypadłaby przy niej blado. Warto jednak pamiętać, że w uniwersum „Ghost in the Shell” każda adaptacja stanowi odrębną całość. Powstało ich kilka: oryginalna manga dzieli się w późniejszych częściach na dwie osobne serie. Film animowany w 2004 r. doczekał się kontynuacji, a przed dwoma laty – remake’u. Są jeszcze animowany serial „Ghost in the Shell: Stand Alone Complex” z 2002 r., jego drugi sezon i filmowa kontynuacja, a także osobna seria stworzona na rynek wideo z pominięciem emisji telewizyjnej.

Można się w tym pogubić, bo każda z wersji w innym aspekcie odnosi się do materiału źródłowego i dość luźno traktuje fabułę i bohaterów.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.