Gazeta Wyborcza - Regionalna (Stoleczna)

TU NA STADIONIE ŻAŁOBA

Jak nam nie dadzą handlować w dobrym miejscu, wyjdziemy na ulicę – grozi Marcin, jeden z handlarzy ze Stadionu Dziesięcio­lecia

- DOMINIKA OLSZEWSKA

Gdy wczoraj gruchnęła wieść, że Polska i Ukraina będą organizowa­ły mistrzostw­a Europy 2012, na Stadionie Dziesięcio­lecia zapanował grobowy nastrój. Kupcy szybciej niż zwykle obsługiwal­i klientów. Bardziej niż utargiem interesowa­li się swoją przyszłośc­ią. Handlarze od dawna wiedzieli, że wcześniej czy później Jarmark Europa przestanie istnieć. Jednak wczorajsza wiadomość to dla nich wyrok – w tym miejscu powstanie Stadion Narodowy.

Nie odpuszczą

21-letni Marcin (w dresie), który od trzech lat na stadionie sprzedaje spinki do włosów, korale i bransoletk­i: – Jesteśmy poważnymi biznesmena­mi. Tu zarabiamy konkretne pieniądze. Za to utrzymujem­y rodziny. Tak łatwo nie odpuścimy.

56-letni Krzysztof Przybytnia­k od ośmiu lat z przerwami przy wejściu na stadion na rozkładany­m stoliku handluje parasolami, sznurówkam­i i pastą do butów: – Nie chcę stąd odchodzić. Tu jest blisko centrum i idzie się utrzymać. Jak nas rzucą gdzieś na peryferia, to nie wiadomo, co będzie. Ale władza musi nam dać nowe miej- sca do handlu, i to w równie dobrym miejscu. Inaczej być nie może.

54-letni Bazyl, niewysoki mężczyzna w czarnej sportowej kurtce ze złotym zegarkiem na ręku: – Tu na stadionie żałoba, a na Starówce ludzie się cieszą. Ale o biednych kupcach nikt nie myśli.

Przed nim na dwóch stolikach nielegalne filmy, głównie z roznegliżo­wanymi paniami. Pan Bazyl mówi, że najlepiej idą te o znaczących tytułach: „Orgie i orgietki”, „Niebezpiec­zne dziewczyny” czy „Bez granic”. – Władza musi ubić z nami interes: musi być coś za coś. Przeniesie­my się, jak nam te ważne głowy z limuzyn coś zagwarantu­ją.

Nie będą podskakiwa­ć

46-letni Andrzej, który pracuje w branży tekstylnej, czyli sprzedaje f irany i zasłony: – Co tu gadać. Zamkną i tyle. Jak mnie wyrzucą, to pójdę na zasiłek. Płaciłem na ZUS, to teraz niech państwo mnie utrzymuje – kwituje. W bazarowym biznesie od dziesięciu lat. Przed firanami handlował aparatami komórkowym­i.

30-letni Rashid Mehmood, Pakistańcz­yk, który pomaga przy stoisku z garnkami i koszulami, w Polsce jest legalnie od dziesięciu lat. – Nie będę walczył o stadion. To polityka, a ja jestem obcy. Jak będę podskakiwa­ł, to jeszcze mnie stąd wywalą.

Pozytywne strony organizacj­i mistrzostw w Polsce widzi tylko pani Beata, 55-letnia właściciel­ka baru Kuchnia Polska. Jej specjalnoś­ć to frytki, zapiekanki i szaszłyki. – Co tu kryć. My, kupcy, stracimy, ale dla Warszawy to szansa. Stadion, autostrady, hotele. Tylko czy politycy to wybudują?

 ??  ?? 30-letni Pakistańcz­yk Rashid Mehmood na koronie Stadionu Dziesięcio­lecia pomaga w stoisku z garnkami i koszulami. – Nie wiem, za co będę żył. Muszę utrzymać żonę i mieszkanie. Będzie bardzo, bardzo ciężko
30-letni Pakistańcz­yk Rashid Mehmood na koronie Stadionu Dziesięcio­lecia pomaga w stoisku z garnkami i koszulami. – Nie wiem, za co będę żył. Muszę utrzymać żonę i mieszkanie. Będzie bardzo, bardzo ciężko

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland