PROTESTY Z DOLINY ŁEZ

To będzie profanacja! – wieszczą katoliccy tradycjonaliści i protestują przeciw jazzowemu koncertowi „wyznawcy scjentologii” w archikatedrze. Chick Corea wystąpi po świętach

Gazeta Wyborcza - Regionalna (Stoleczna) - - Z Drugiej Strony - TOMASZ URZYKOWSKI LENA DUBROW SKA

Solowy koncert światowej sławy artysty jazzowego będzie jednym znajważniejszych wydarzeń artystycznych końca roku. Chick Corea przyjeżdża do Warszawy na zaproszenie Stołecznej Estrady. Zaraz po Bożym Narodzeniu – 27 grudnia – wystąpi wArchikatedrze św. Jana Chrzciciela na Starówce. Zagra utwory otematyce świątecznej, również kompozycje inspirowane polskimi kolędami. Dla tych, którzy chcieliby posłuchać ich na żywo, organizatorzy przygotowali 1200 biletów.

Koncert amerykańskiego pianisty nie wszystkich jednak cieszy. W internecie pojawiły się protesty, a do warszawskiej kurii iproboszcza świątyni płyną listy zaczynające się od słów: „Wyrażam mój głęboki sprzeciw wobec faktu zorganizowania wArchikatedrze Warszawskiej św. Jana Chrzciciela koncertu jazzowego...”. Te same głosy dotarły do „Gazety”. „Czy wasi dziennikarze mogą wpłynąć na kardynała Nycza, żeby odwołał to satanistyczne widowisko?” – pyta przez telefon starsza pani przedstawiająca się jako „Stefania spod krzyża”.

Na internetowym forum Tradycja Katolicka najsilniej bije na alarm „Teresa z tej łez doliny”: „Co się dzieje!

CHICK COREA Czy wWarszawie jest zbyt mało sal koncertowych?! Koncert jazzowy wArchikatedrze św. Jana, gdzie są pochowani Prymas Tysiąclecia, kard. August Hlond, św. Zygmunt Szczęsny Feliński, awpodziemiach prezydent Gabriel Narutowicz, prezydent Ignacy Mościcki, Henryk Sienkiewicz i Ignacy Jan Paderewski?!!! Gdzie znajduje się jedna z największych świętości stolicy – krucyfiks Baryczkowski?! Ten artysta nie jest nawet wyznania katolickiego...”. Ajakiego? Tę informację zna internauta „Stefan”: „Chick Corea jest scjentologiem!”.

Przynależność pianisty do Kościoła scjentologicznego już wcześniej ujawnił w „Naszym Dzienniku” dr Jan Ryszard Sielezin. Rok temu odwołania koncertu Chicka Corei na VII Bielskiej Jesieni Jazzowej żądał Ryszard Nowak. Ten były poseł Unii Pracy, potem związany z Samoobroną, znany jest z polowania na sekty. Dlatego nie mógł się pogodzić z faktem, że muzyk wystąpi wkościele pw. św. Maksymiliana Kolbego w Bielsku-Białej. – Ta skandaliczna impreza będzie jednocześnie reklamą groźnej sekty – grzmiał na łamach „Gazety” Ryszard Nowak.

– Nie interesuje nas, czy ktoś jest czarny, czy biały i jakie ma poglądy religijne. Dla nas jest ważne, że to muzyk światowego formatu, uznana gwiazda – ripostował wtedy rzecznik bielskiego ratusza Tomasz Ficoń.

Dziś podobnie argumentuje proboszcz warszawskiej archikatedry ks. Bogdan Bartołd: – Nie wiem, jakiego wyznania jest Chick Corea iwcale o to nie pytam. Znakomita artystka Barbara Hendriks, która u nas występowała, chyba też nie była katoliczką. Do naszej katedry przychodzą różni ludzie, również niewierzący. Przynależność do Kościoła nie jest dla mnie argumentem.

Polemizuje też z listami przeciwników koncertu: – Piszą je jacyś tradycjonaliści, którzy uznają wkościele tylko muzykę organową. Nie chcą tu fortepianu, gitary, perkusji. Gdyby wkatedrze miał się odbyć Jazz Jamboree, sam miałbym wątpliwości, ale to będzie koncert świąteczny. Kiedy usłyszałem, że Chick Corea uczy się polskich kolęd, to mnie zamurowało – mówi z entuzjazmem wgłosie proboszcz archikatedry. Przypomina, że wtej świątyni występowali już artyści jazzowi. Wmaju 2009r. recital dali The Hilliard Ensamble i norweski saksofonista Jan Garbarek.

Warszawska kuria głosy sprzeciwu potraktowała jednak znależytą powagą. Na swojej stronie internetowej zamieściła oświadczenie ks. Rafała Markowskiego, rzecznika archidiecezji (prywatnie brata lidera zespołu Perfect). Czytamy w nim okoncercie „wybitnego pianisty jazzowego”: „Program koncertu będzie dostosowany do treści okresu liturgicznego Bożego Narodzenia imuzyka nie naruszy sacrum miejsca, jakim jest archikatedra. Wszystkim uczestnikom życzymy wielu dobrych przeżyć związanych z koncertem”.

– W pełni zgadzamy się z tym oświadczeniem – mówi Monika Bartoń ze Stołecznej Estrady.

Chick Corea należy do największych mistrzów jazzu. Jest pionierem nurtu fusion, miał duży wpływ na jazz latynoski, jazz awangardowy ifree jazz. Występował m.in. zMilesem Davisem, Herbiem Hancockiem i Stanem Getzem. WPolsce koncertował wielokrotnie.

Żoliborscy plastycy i restauratorzy, ceramicy, młodzi strażacy i mieszkańcy chcą pokazać, że ich dzielnica wcale nie jest nudna. W weekend organizują przedświąteczne kiermasze, wystawy, happeningi, koncerty pod wspólnym tytułem Żolifest. MA DU Panuje powszechna opinia, że Żoliborz to martwa dzielnica, w której są same banki. Zgadza się pani? SYL PO Oczywiście banki są, ale nie zgodzę się, że to miejsce bez twórczego potencjału. On tkwi wludziach, mieszkańcach tej dzielnicy, o czym przekonałam się, kiedy otworzyliśmy naszą klubokawiarnię przy Potockiej 14. Poznaliśmy mnóstwo fajnych osób. Np. grupę artystów, którzy mają pracownię przy Tucholskiej 12. Mieszka pani na Żoliborzu?

– Tak, przeprowadziłam się. Wieki mieszkałam na Mokotowie, potem w Śródmieściu. Byłam przyzwyczajona, że wpromieniu kilkuset metrów od mojego domu są knajpy i kina. OŻoliborzu zwykło się myśleć, że to fajna dzielnica do życia, ale nie do animowania wydarzeń kulturalnych. A tu bardzo dużo się dzieje, tylko trzeba było kogoś, kto by skupił te inicjatywy, poznał ze sobą wszystkich twórczych ludzi. I ta rola przypadła w udziale pani?

– Wzeszłym roku zorganizowałam wCocosie kiermasz przedświąteczny. Traf chciał, że tego samego dnia inny żoliborski klub Pracovnia (przy ul. ks. Popiełuszki 16) też zrobił taki kiermasz. Ludzie przychodzili i skarżyli się, że nie dadzą rady być w dwóch miejscach naraz, że oferujemy podobne rzeczy. Dlatego wtym roku chodziłyśmy z Basią Hryciuk, menedżerką Pracovni, po dzielnicy i zapraszałyśmy wszystkich do współpracy. Namówiłyście kilka galerii i pracowni ceramiki, knajpy, butik, hostel i straż pożarną. Program Żolifestu aż trzeszczy w szwach. To musiała być tytaniczna praca.

– Przygotowanie zajęło nam zaledwie trzy tygodnie. Prosiłyśmy, aby właściciele zaproponowali własne wydarzenie festiwalowe. Wszyscy wykazali niesamowitą pomysłowość. To była superoddolna inicjatywa. Czego nie wolno przegapić na Żolifeście?

– „bARTeru” wpracowni przy Tucholskiej 12 – genialny pomysł na bezgotówkową wymianę prac artystów, m.in. Mirelli von Chrupek i Mikołaja Długosza. Potencjalny nabywca oferuje wzamian usługę, np. obieranie ziemniaków przez cały rok. Akcji „Cukier krzepi”, bo niewiele osób wie, że autor tego hasła Melchior Wańkowicz był żoliborzaninem. Dzieciakom polecam otwarte dni wSzkole Głównej Służby Pożarniczej – sikawki iwybuchy kontrolowane. Do Coco de Oro zapraszam na kiermasz przedświąteczny i koncert Jacka Lachowicza.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.