KAMILA BONDAR, PREZESKA FUNDACJI SZTUKI POLSKIEJ ING:

Gazeta Wyborcza - Regionalna (Stoleczna) - - PIERWSZA STRONA -

Kolekcjonowanie sztuki to wielka przygoda intelektualna i towarzyska. Weźmy takiego Andrzeja Tobisa, który od ponad dziesięciu lat robi zdjęcia w całej Polsce: wybiera hasła z przedwojennego słownika polsko-niemieckiego iwbłyskotliwy sposób je obrazuje. Kupowanie prac w galeriach wiąże się często z osobistym kontaktem z artystami. W miarę tworzenia kolekcji stają się one ważną częścią życia kolekcjonerów.

Początkujący często myślą o sztuce jako o lokacie kapitału. Po pewnym czasie w 99 proc. przypadków zaczyna ich to po prostu interesować i nie postrzegają już swoich zbiorów jak bezosobowego kapitału. Kolekcjonerzy często mają osobiste upodobania, ulubionych artystów, tematy, typ prac. Są tacy, którzy kupują tylko portrety kobiece, inni wyłącznie abstrakcje geometryczne, a jeszcze inni koncentrują się na dwóch wybranych artystach. Takich osób jest w Polsce kilkadziesiąt, może sto. Nie mam na myśli ludzi, którzy dokonują przypadkowych zakupów, bo takich jest znacznie więcej, ale tych, którzy każdego roku przeznaczają jakieś środki na zakupy dzieł, tworząc przemyślany zbiór.

Ostatnio popularne są aukcje młodej sztuki. Co oznacza, że ludzi zainteresowanych kolekcjonowaniem jest dużo więcej, tylko nie wiedzą, jak się za to zabrać. Trafiają więc do miejsc, w których łatwo kupić tanią, ale często również słabą pracę – to kiepski początek kolekcji. Na początku trzeba intensywnie chodzić na wystawy, ale przez rok niczego nie kupować. Na początku ulegamy bowiem zbiorowym gustom, nie odróżniamy prac dobrych od złych. Po roku trzeba się zastanowić, co chce się zbierać. Do wyboru są fotografia, obrazy, sztuka feministyczna, filmy itd. Na pierwszy zakup dobre są edycje, czyli dzieła stworzone w kilku lub kilkunastu egzemplarzach. Są dosyć tanie, niektóre można kupić już za 500 zł.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.