PIOTR WESOŁOWICZ:

Gazeta Wyborcza - Regionalna (Stoleczna) - - PIERWSZA STRONA -

– Zasada była taka, że dziewczyny, które zajmą miejsce na podium, udzielają krótkiego wywiadu dla telewizji. Dzień przed finałem zadzwoniłam do mamy, nauczycielki angielskiego. Zrobiłyśmy symulację: ona udawała, że jest dziennikarką, gratulowała mi, a ja dziękowałam.

Tyle że w trakcie finału byłam wtransie. Dźwigałam, schodziłam zpomostu i siadałam. Dźwigałam i siadałam. Nie wiedziałam nawet, jakie ciężary podnoszę. Zdałam się na trenera. Apo ostatniej próbie podchodzą do mnie dziennikarze zEurosportu. Igratulują złota. Zdołałam tylko wydusić: „I’m shoked”. I podziękować mamie.

– Wychodzimy z dołka, w który polskie ciężary wpadły przed dwoma laty przez afery z dopingiem, obcięcie dotacji. Zresztą to nie tylko u nas. W Bukareszcie, po wykluczeniu oszustów, wyniki przestały być kosmiczne. W przeszłości nieraz miałam wrażenie, że walczę z nakoksowanymi rywalkami: z szerokimi barkami, męskimi, niskimi głosami i nabitymi mięśniami ciałami. Teraz było inaczej. Oszuści i oszustki zostali wykluczeni. Wtym moja dawna idolka, Tatiana Kaszyrina.

– By to zrobić, trenowałam jak wół przez osiem lat. Od zawsze miałam dużo siły, ale musiałam uczyć się techniki. Cierpliwie, dzień po dniu. Ktoś, kto bierze doping, chce pójść na skróty. Nie chcę, by oszuści odbierali nam chwile chwały.

Moje złoto… Nawet teraz wydaje mi się to nieprawdopodobne. Przecież w styczniu chciałam rzucić sport.

– Pomogła mi Legia. Mój trener Zdzisław Faraś uprosił władze klubu, by dały mi stypendium, abym mogła skupić się na treningu do mistrzostw Europy. Potem przekonywał mnie do powrotu. Byłam w depresji, dwa miesiące nie ćwiczyłam, płakałam. Dziś głupio mi o tym mówić, ale musiał mnie błagać, bym wróciła do sportu. To też jego medal.

– Dzięki nim leczę się z kompleksów.

– Własnej wagi. Rówieśnicy, którzy ze mnie drwili, zniszczyli mi dzieciństwo.

– Mama wychowywała mnie sama. Tata nas zostawił. Mieszkałyśmy wblokowisku z wielkiej płyty na Jelonkach. Nauczyła mnie, że kiedy wywrócę się na ulicy i zedrę kolana, mam się otrzepać i dalej iść przed siebie. Żadnego roztkliwiania.

Wgimnazjum wyżyłam się na jednej z dziewczynek, była przewodniczką grupy, która śmiała się ze mnie najgłośniej. Na jakiś czas wszyscy ucichli, ale nie czułam się dobrze, że w taki sposób dałam upust emocjom.

– Wykrzyczałam się. Wygarnęłam. Ale tłumiłam w sobie agresję. Wiedziałam, że jak ją uderzę, to zrobię jej krzywdę.

Dopiero sport sprawił, że poczułam się dobrze sama ze sobą. Zrozumiałam, że nie muszę nikomu nic udowadniać. Tylko sobie.

– Że jestem silna. Inawet jak życie mnie pokopie, trochę popłaczę, ale wstanę i będę walczyć.

– Poznaliśmy się dwa lata temu. Wszedł do mojej sali treningowej. Elegancki, starszy. Od razu wiedziałam, że to miłość. Na pomoście jestem mocną osobą. Przy nim mogę być Oleńką. To on przywrócił mi uśmiech. Kiedy zdobywałam złoto w Bukareszcie, był w domu. I płakał przed telewizorem.

– Ledwo wróciłam z mistrzostw, a już słyszę, że dość tych wywiadów i trzeba ćwiczyć. Muszę się brać do roboty. W listopadzie w Turkmenistanie są mistrzostwa świata. No i muszę odpisać na wszystkie wiadomości na Facebooku, mam ich 1,5 tys. W większości są miłe, jest mnóstwo gratulacji. Ale czasem otwieram wiadomość z falą hejtu. Ludzie wypominają mi wagę, wygląd. Jakbym musiała być najpiękniejsza na świecie. Albo że się szprycuję. Chciało mi się płakać.

– Nie wybiegam tak daleko w przyszłość. Ale nikt nie zabroni mi marzyć.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.