TRAMWAJE MUSZĄ DOGONIĆ METRO

Gazeta Wyborcza - Regionalna (Stoleczna) - - Z DRUGIEJ STRONY - JAROSŁAW OSOWSKI

Podczas 12-letnich rządów Hanny Gronkiewicz-Waltz wWarszawie udało się oddać niespełna 7 km nowych tras tramwajowych. To mizerny wynik, nawet jeśli znacznie więcej torów przeszło remonty iwymieniono ponad połowę taboru na niskopodłogowy. Nowy prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski dzisiaj przedstawi swój plan działania. W spadku dostał rekordowy program inwestycyjny w Tramwajach Warszawskich, ale można odnieść wrażenie, że niektórzy urzędnicy w ratuszu sabotują jego realizację.

Wzeszłym tygodniu pisaliśmy w„Stołecznej”, że przez rok nie posunęli do przodu przygotowań do budowy torów na Gocław, choć to 70-tysięczne osiedle dusi się od korków. Od tego, co z tym teraz zrobi nowy gospodarz ratusza, zależy, czy pod koniec swojej pierwszej kadencji za cztery-pięć lat będzie przecinał wstęgi na torach nie tylko wtym kierunku, ale też do Wilanowa, przez Ochotę na Dworzec Zachodni, na ul. Kasprzaka przez Wolę, po Białołękę. Jeśli formalności nadal będą się ciągnąć tak ślamazarnie jak dotąd, Warszawie przyjdzie raczej oddawać fundusze Unii Europejskiej przyznane na część z tych tras.

Za mało torów

Hanna Gronkiewicz-Waltz nie miała zbyt wielu okazji, by mówić o nowych trasach linii tramwajowych. Pod jej rządami przybyły tylko dwie: w2015 r. między Bemowem a Górcami na ul. Powstańców Śląskich (1,8 km) i przez most Północny (Marii Skłodowskiej-Curie) etapami na Tarchomin iNowodwory – w sumie 5km wlatach 2013–17. Ta inwestycja wciąż kończy się prowizoryczną zawrotką – brakuje końcowego odcinka do pętli Winnica.

Znamienne więc, że przed opuszczeniem ratusza pani prezydent chwaliła się wyłącznie sukcesami wmetrze: „Dla mnie osobiście to niezwykle ważna chwila. Od dziś możemy mówić, że stolica ma dwie pełne linie metra. Cieszę się, że udało mi się tę inwestycję przeprowadzić od samego jej początku aż do podpisania umowy na jej ostatni fragment” – mówiła w połowie listopada Hanna Gronkiewicz-Waltz. Aprezes Metra Warszawskiego Jerzy Lejk podsumował, że w różnej fazie budowy aktualnie jest aż 15km II linii. Razem z czynnym odcinkiem centralnym to 21-22 km.

Rozwój metra to oczywiście bardzo ważna sprawa, ale niekoniecznie w tak marnotrawny sposób, jak to się dzieje wWarszawie. Błędem jest decyzja o ciągnięciu tuneli 3 km na zachód od stacji Lazurowa. Na niedawnych polach uprawnych Chrzanowa, w chaosie, bez planów zagospodarowania, na peryferiach rosną nowe osiedla. Jak to się ma do nowego studium rozwoju Warszawy? O jego celach tak pisze Biuro Architektury: „Najważniejszym wyzwaniem jest zadbanie, by miasto nie rozlewało się na coraz to nowsze niezurbanizowane tereny. Budowanie w granicach obszaru zwartego ograniczy koszty ekonomiczne i ekologiczne”.

ARada Warszawy na życzenie władz miasta w kilka tygodni dosypała aż 425 mln zł, żeby można było podpisać umowę zwykonawcą metra przez Chrzanów, który podyktował bardzo wysoką cenę (1,62 mld zł). Nowe blokowisko dostało więc hojny prezent, a mieszkańcy starych wciąż czekają na szybszy dojazd do centrum. Niektórzy od czasów PRL (Gocław czy Stegny), inni mają pecha, bo niedawno zamieszkali na nowych osiedlach bliżej centrum niż bemowski Chrzanów, ale władze miasta zwlekają z budową zapowiedzianych tam linii tramwajowych – na Odolany (inwestycję przesunięto na 2027 r.), wzdłuż Modlińskiej z Żerania na Tarchomin czy trochę dalej na Zieloną Białołękę.

Metro na pola

Argumentem za metrem pod polami ornymi ma być lokalizacja bazy technicznej Karolin na końcu trasy przy granicy Warszawy. Urzędnicy nie podjęli żadnych wysiłków, by znaleźć bliższy teren. Oile taki obiekt wogóle jest potrzebny, skoro co kilka stacji II linii pod ziemią powstają ogromne ikosztowne hale postojowe dla pociągów. Metro na peryferiach nie będzie nawet mogło przejmować pasażerów przyjeżdżających spoza Warszawy – zabrakło kilkuset milionów złotych na dwa zaplanowane węzły przesiadkowe z garażami oraz pętlami tramwajów i autobusów (nad stacjami Karolin iLazurowa).

Pomysły Rafała Trzaskowskiego na rozbudowę metra były najsłabszym punktem w jego programie wyborczym. Wczasie kampanii dał się wciągnąć głównemu konkurentowi w licytację. Stąd dziwne esyfloresy pod bezdrożami Siekierek i Salomei, tunele znikąd donikąd, wydłużanie II linii zBemowa do Ursusa, z którego już teraz można dojechać prostą drogą do Śródmieścia dwiema liniami szybkiej kolei miejskiej iKolei Mazowieckich.

Nic z tego nie będzie. Hanna Gronkiewicz-Waltz w ciągu niecałych dwóch miesięcy podpisała kontrakty na dokończenie II linii warte w sumie 4 mld zł. A trzeba jeszcze znaleźć pieniądze na wygodne węzły przesiadkowe i przejście podziemne do przystanków autobusowych pod ul. Lazurową. Optymalnie byłoby, gdyby podczas najbliższych pięciu lat Rafał Trzaskowski dokończył II linię metra z jej nieszczęsną, ale jak najlepiej wyposażoną końcówką na Bemowie. Godny pochwały jest za to jego plan, by wrócić do budowy zaniechanych stacji I linii Plac Konstytucji i Muranów oraz przejścia podziemnego ze stacji Centrum do Dworca Śródmieścia. Ratusz powinien też zamówić analizy, czy i gdzie tak naprawdę jest potrzebna III linia metra – jej trasę powinni ustalić eksperci, a nie politycy w czasie kampanii wyborczej.

Z pewnością Warszawa pilniej potrzebuje rozbudowanej sieci tramwajów. Wciąż przewożą u nas więcej pasażerów niż metro, a budowa torów na powierzchni jest wielokrotnie tańsza niż pod ziemią. Na tramwaje stawia ostatnio wiele miast nie tylko wEuropie, ale nawet w Stanach Zjednoczonych, Afryce czy na Bliskim Wschodzie. Dla nowych władz Warszawy tramwaje powinny wreszcie stać się środkiem transportu specjalnej troski – tak jak do tej pory metro.

Nowe blokowisko dostało hojny prezent, a mieszkańcy starych wciąż czekają na szybszy dojazd do centrum

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.