Stosowanie w dyskusji argumentu „miesiączka czy PMS?” jest ciosem poniżej pasa, który ma za zadanie

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - ZDROWIE -

ra mierzy się z menstruacyjnym tabu i pokazuje bardziej autentyczne oblicze miesiączki.

Zmiany widać też na sklepowych półkach. Od września w największej sieci drogerii w kraju obok konwencjonalnych produktów do higieny menstruacyjnej można znaleźć kubeczki menstruacyjne Selenacup oraz podpaski, tampony i wkładki higieniczne z ekologicznej bawełny produkowane przez firmę Ginger Organics. Ich twórczyni Dunka Helena Kristensen przez lata pracowała jako pielęgniarka z Lekarzami bez Granic m.in. w Sierra Leone i Indiach. To tam po raz pierwszy zetknęła się ze zdrowotnymi konsekwencjami stosowania pestycydów: „Pracownicy plantacji bawełny mieli problemy z wątrobą i skórą. Cała społeczność wiedziała, że to złe miejsce do pracy”. Wtedy jeszcze nie wiedziała, że już niebawem sama zacznie poszukiwać czystej bawełny do swoich własnych produktów.

Gdy zdecydowała się na powrót do kraju i założenie rodziny, szukała nowego zajęcia, które wciąż miałoby dla niej sens. „Może założysz sklep internetowy i zaczniesz coś sprzedawać? – zaproponował mąż. – Czego ci brakuje na rynku? Czego potrzebujesz?”

Sama nie mogła używać konwencjonalnych tamponów, bo od razu dostawała od nich wysypki, ale gdy koleżanka przywiozła jej organiczne z Włoch, okazało się, że po podrażnieniach nie ma śladu. Postanowiła więc szukać informacji o składzie produktów dostępnych na rynku. Dzwoniła do kolejnych producentów, szukając wyjaśnienia. Bezskutecznie. – Okazało się, że nie ma żadnych przepisów określających, z czego można robić podpaski i tampony – wspomina. – Można do nich dodać substancje zapachowe, chlor. I to do produktów stosowanych w miejscach intymnych. To tak, jakby wkładać sobie te rzeczy do ust!

Gdy postanowiła, że będzie robić tampony i podpaski z ekologicznej bawełny, wszyscy mówili: „To niemożliwe. Nie da się”. – Nie chciałam tylko kupować składników z certyfikatami. Chciałam także, by przyznano je moim produktom, by potwierdzono, że są eko i nie powodują alergii. Chciałam, żeby nie miały w sobie pochodnych ropy, były biodegradowalne, produkowane w Europie. No i żeby ich opakowania były po prostu ładne – mówi Helena.

Dwa lata temu otworzyła sklep internetowy. Teraz jej produkty można kupić wcałej Danii.

zdyskredytować kobietę

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.