TRAMPKIEM W SYSTEM

Buty sportowe są odpowiednikiem T-shirtu – miejscem na manifest, opowiedzenie się, określenie przynależności

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - MODA ULICZNA -

ata 70. XX w., Nowy Jork. Harlem, Bronx, Brooklyn. Facet zBrooklynu ma na sobie buty Clarks, spodnie Shark Skins i oprawki Cazal bez szkieł. Chłopak z Harlemu – welurowy dres oraz buty tej samej co dres firmy: Pumy albo Adidasa. Mieszkaniec Bronksu jest połączeniem Brooklynu i Harlemu. To początek ery hip-hopu. Po realnych walkach w gangach przychodzą uliczne i klubowe bitwy symboliczne – na słowa i stylówki. To też początek mody na trampki.

LOd więzienia do Białego Domu

Wszystko zaczęło się od nawyków amerykańskich raperów początku lat 80. Ówczesne wielkie gwiazdy hip-hopu, jak Ice-T czy Public Enemy, czuły się reprezentantami ulicy, a jednocześnie pozostawały pod wpływem kultury więziennej. Ponieważ w więzieniu buty noszono bez sznurówek, ci, którzy wychodzili na wolność, nadal sznurówek nie wiązali. Hiphopowcy też nosili buty sportowe bez sznurówek, żeby nie wyglądać jak gwiazdy, tylko jak zwykli ludzie z ich koncertów, nierzadko z problemami z prawem. Kiedy w 1986 roku podczas występu w Madison Square Garden wNowym Jorku grupa Run-D.M.C. wykonywała utwór „My Adidas”, poprosiła publiczność o pokazanie swoich adidasów, rapując: „Now me and my adidas do the illest things” ( Ja i moje adidasy razem wymiatamy).Tysiące par adidasów superstar zostało wzniesionych do góry. Obecny na koncercie pracownik firmy Adidas zawiadomił o tym swoich szefów i tak zaczęły się opiewające na miliony dolarów umowy między Adidasem i kolejnymi gwiazdami hip-hopu.

W1981 roku wśród młodzieży amerykańskiej bardzo popularny był film „Beztroskie lata w Ridgemont High”, w którym Sean Penn nosił vansy w kratkę, co spowodowało niesamowity wzrost sprzedaży tych butów – pierwotnie pomyślanych jedynie jako obuwie do jazdy na deskorolce. Kiedy Nike próbował wejść do tego segmentu rynku, skejci zaczęli nosić znaczki z napisem: „Don’t do it!”, parafrazujące słynne hasło reklamowe Nike: „Just do it”. Takie same vansy w październiku 2016 roku piosenkarz Frank Ocean włożył na uroczystą kolację w Białym Domu. Ważniejsza niż dyplomatyczny dress code była dla niego wypracowana luzacka persona – wiarygodna zarówno dla odbiorców, jak i dla głowy państwa.

W1988 roku Melanie Griffith jako główna bohaterka filmu „Pracująca dziewczyna”, kobieta sukcesu, do pracy jechała wtrampkach i dopiero w biurze zmieniała je na szpilki. Tak robiło wtedy wiele dziewczyn, które musiały dostawać się na Manhattan do swoich biur. To, co było normą w Stanach, dzięki hollywoodzkiemu filmowi zobaczył cały świat. Także Polska wchodząca w epokę transformacji.

Od dresiarza do Fibaka

Grażyna Olbrych, Dagmara Radzikowska „Jak trampki weszły na salony”, Pascal

WPolsce adidasy nie budziły kontrowersji jako obuwie nieadekwatne do wyższego statusu społecznego czy sytuacji towarzyskiej. Były z marszu uznawane za eleganckie, bo każda rzecz, która pochodziła z Zachodu, z założenia była elegancka i droga. Adidasy z reguły sprowadzano z Niemiec, gdzie kosztowały 100-200 marek. Co prawda na dyskotekę disco polo dziewczyny wkładały szpilki, ale na ulicy zarówno mężczyźni, jak i kobiety zadawali szyku w dresie i adidasach, jeśli tylko było ich na nie stać.

Luksusowym sportem lat 80. był tenis postrzegany jako elitarny, szpanerski (słowo z tamtego okresu oznaczające coś bardzo modnego i dla wąskiej grupy, a pożądanego przez wszystkich). Dlatego najmodniejszymi modelami adidasów w Polsce były buty do tenisa, bardzo rzadko te do koszykówki czy biegania. Najpopularniejszy wśród nich był zaś model Grand Prix – białe buty z trzema czarnymi paskami. Ich popularność wynikała też z tego, że polski rynek został zalany tym modelem wyprodukowanym na licencji Adidasa w Bułgarii. Bułgarskie trampki nie różniły się niczym od tych niemieckich, tylko na języku widniał mały napis „Made in Bulgaria”. Siłą rzeczy jednak były dużo tańsze niż niemieckie. Wciąż pozostawały obłędnie drogie – oryginalne kosztowały jedną lub dwie średnie miesięczne pensje. Adidasy, nawet podrabiane, były więc fetyszem luksusu.

Wlatach 80. nie istniało określenie „stylizacja”. Nikt się nie stylizował, tylko po prostu był ubrany w buty, kurtkę etc. Markowa odzież sportowa była pożądana, ponieważ była widocznie obrandowana: logo, trzy paski, kolor – to się od razu rzucało w oczy. Im więcej logo zaś, tym lepiej. Nawet najdroższe ubrania niesportowe kupione na „wytwornym” bazarze w podwarszawskim Rembertowie nie miały logo. Sportowe ciuchy więc wygrywały.

Stylizacja sportowa świadczyła też opewnym stylu życia. Jeśli kogoś było stać na to, żeby grać w tenisa i nosić adidasy, białe skarpetki z logo, szorty, a na ramieniu mieć sportową torbę, to prosto z kortów mógł wejść do kawiarni w najelegantszym wtedy hotelu Victoria i zostać uznany za szykownego światowca. Rzeczy sportowe świetnie wpisywały się w kod rozpoznawalności osoby znającej się na modzie. W Polsce były to ubrania niemieckie – Adidas i Puma. I to właśnie one były najbardziej pożądane. Znaczek Fred Perry czy krokodylek Lacoste były mało rozpoznawalne.

Dziś wszyscy projektanci mają świadomość potęgi wypromowanego logo. Podstawowa różnica między sportowymi ubraniami na ulicę z lat 80. i tymi dziś: wtedy nie łączyło się ich z rzeczami niesportowymi. Dopiero na początku lat 90. Wojciech Fibak, tenisista, światowiec i elegant, przechadzał się po warszawskim Nowym Świecie w garniturze i reebokach. Wtedy to było w Polsce niezwykłe,

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.