KTO BĘDZIE ROZDAWAŁ KARTY

#MeToo to wybuch wściekłości. Słuszny gniew skierowany na sprawców przemocy. Niesłuszny – na tych, którzy mają wątpliwości

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - FELIETON - Agnieszka Graff

odobno Margaret Atwood zdradziła feminizm. Część internautek twierdzi wręcz, że jedna z najwybitniejszych pisarek feministycznych nigdy feministką nie była. Co tam „Kocie oko”, co tam „Opowieść podręcznej”! Autorka skrytykowała akcję #MeToo, więc popiera przemoc wobec kobiet.

Atwood napisała to, co wiele osób po cichu myśli i mówi w gronie przyjaciół. Przesadziła z metaforami, porównując #MeToo doprocesów czarownic i stalinowskich czystek, wskazała jednak na zasadniczy problem: centralna zasada tej akcji to uznanie z góry, że każde oskarżenie jest prawdziwe. #MeToo, powiada pisarka, to symptom niesprawnego systemu prawnego. Ten system – nie tylko sądy, ale i korporacje – zawiódł ofiary przemocy, więc wzięły sprawy w swoje ręce, wykorzystując media społecznościowe. Początek był obiecujący – śledztwo dziennikarskie, wielkie skandale, wielkie przebudzenie. Ale co dalej? „Jeśli system prawny będzie omijany, bo uznano go za nieskuteczny, to co go zastąpi? I kto będzie rozdawać karty?” – pisze Atwood. I – co najważniejsze – czy w ten sposób ochronimy kobiety przed przemocą?

PNieco wcześniej to samo (choć mniej barwnie) pisali u nas ludzie kultury w odpowiedzi na publikację „Codziennika Feministycznego”. List okrzyczano „listem hańby” i „listem ludzi kultury gwałtu”. Sygnatariusze są przez część feministek bojkotowani. Broniący listu felieton Agaty Bielik-Robson nazwano „bełkotem”. Ja sama za wątpliwości wygłoszone w TOK FM zostałam porównana do Ziemkiewicza (!) i oskarżona o popieranie przemocy. Dawna studentka poradziła mi, żebym siedziała cicho, bo to jest czas młodych kobiet.

Może to wina internetu? Spory prowadzone na Facebooku łatwo zamieniają się w nawalanki. Winny jest też polityczny kontekst. #MeToo to potężny wybuch wściekłości. Słuszny gniew skierowany na sprawców przemocy. Niesłuszny – na tych, którzy mają wątpliwości co do strategii. Na głębszym poziomie ten gniew jest reakcją na polityczną klęskę liberalnej lewicy. Na Trumpa, Kaczyńskiego, na własną bezradność.

Nie wiem, czy #MeToo zmieni męskie zachowania wobec kobiet. Za to z całą pewnością zmienia ruch kobiecy – na gorsze. To byłaby dyskusja, której dziś bardzo potrzebujemy: o stosunku feminizmu do państwa, do prawa, do wolności seksualnej, do kobiecej podmiotowości i męskiej władzy. Szkoda, że się nie odbędzie. Uniemożliwia ją duszna atmosfera moralnej wyższości i lęk przed oskarżeniem o zdradę. Zobaczycie, w odpowiedzi na ten felieton też poleje się hejt.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.