List tygodnia

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - OD REDAKCJI -

uż od samego początku te dwie kreski na magicznym plastiku nie były wyraźne. Mimo to mąż wiedział od początku, cieszył się jak ja. Ale ta niewyrazistość nie dała mi spać, szukałam potwierdzenia ulekarzy, mówili: „Jest za wcześnie”. Dwa tygodnie później: „O, jest pęcherzyk. Jest pani w ciąży”. Przez kolejne dwa tygodnie: „Jest, ale nie wpadałabym weuforię, nie widać akcji serca”. Z gabinetu wyszłam z płaczem. Weszłam na fora matek, gdzie znaleźć można same słowa otuchy. One znają zasadę – „takich” rzeczy nie mówi się kobiecie w ciąży. Minął następny tydzień, kolejna wizyta – brak akcji serca. Mimo wszystko wierzyłam, że gdy dotrę do naszej pani doktor, ona powie, że wszystko jest OK.

JBył to październikowy piątek, godzina poranna, synek skakał mi po brzuchu, nie miałam z kim go zostawić, miałam go potem zawieźć do żłobka. Lekarka wykonywała USG, z jej twarzy wyczytałam potwierdzenie najgorszego: „Bardzo mi przykro, wponiedziałek mam dyżur, proszę przyjść”. Nie słyszałam nic więcej. Zostałam z synem wdomu. W poniedziałek mnie przebadano i przyjęto na oddział. Kilka ankiet. Najbardziej rozbawiło mnie pytanie: „Czy jest pani w ciąży?”. Tak, ale zaraz nie będę. Wszystko to działo się jak wjakimś filmie: wenflon, łóżko, kroplówka, badania. „Zabieg”. Jeszcze nie, chcę, by to się odbyło naturalnie, nie chcę ingerencji. Po dwóch dobach miałam dosyć kroplówek, głodu, ciągłego

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.