ZADRUTOWANI

Nie zawsze jest sens dążyć do idealnego zgryzu. Czasem trzeba umieć powiedzieć pacjentowi: „Nie warto”

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - BUTIK NOWOŚCI - Z dr hab. n. med. stomatologiem ortodontą i konsultantem wojewódzkim w dziedzinie ortodoncji, rozmawia To nieprawda?

rudno dziś znaleźć osobę, która podczas wizyty u ortodonty usłyszała, że nie musi nosić stałego aparatu. To samo dotyczy dzieci. Czy naprawdę wszyscy mamy tak fatalny zgryz?

W2015 r. przeprowadzono badania epidemiologiczne w zakresie ortodoncji w trzech województwach – mazowieckim, lubelskim i dolnośląskim. Wadę zgryzu miało 94,6 proc. 10-latków i 94 proc. 15-latków, bo te grupy wiekowe badano. Wady zgryzu same się nie cofają, a wręcz mogą się pogłębiać z wiekiem, np. zpowodu utraty zębów wwyniku powikłań choroby próchnicowej. Można więc szacować, że wady zgryzu występują u dorosłych tak samo często lub nawet częściej niż u dzieci.

Tak, jeśli założymy, że nie podjęli leczenia ortodontycznego. Awięc to jednak prawda, że niemal wszyscy powinniśmy nosić aparat?

Nie. Badania pokazują tylko, jaki procent dzieci ma wadę zgryzu. Pozostałe 6 proc. ma idealne zęby?

TNie. W tych 6 proc. mieszczą się też osoby, które mają drobne nieprawidłowości zębowe, np. wachlarzowate ustawienie dolnych zębów siecznych, jakie widzę u pani. Idealny zgryz to naprawdę rzadkość. Teoretycznie więc u każdego można by było coś poprawić.

Ale to nie znaczy, że ukażdego jest taka konieczność. W tym samym badaniu z 2015 r. bezwzględną potrzebę leczenia stwierdzono u mniej więcej 28 proc. badanych dzieci. Natomiast ok. 31 proc. dzieci to przypadki, u których warto rozważyć założenie aparatu. Ureszty albo wady nie ma, albo nie ma sensu jej leczyć stałym aparatem. Można więc powiedzieć, że 59 proc. dzieci z wadami zgryzu musi lub mogłoby nosić aparaty. Mam jednak wrażenie, że ortodonci proponują je ich większej grupie.

Może czasami lekarze niepotrzebnie chcą leczyć niewielkie wady, ale często to rodzice się upierają, by dziecku założyć aparat.

Taka jest moda. Dlatego, że większość uczniów w klasie już ma aparat, więc jeśli dziecko nie ma idealnego zgryzu, to rodzice chcą go poprawić od razu. Jeśli ortodonta przekonuje, że na leczenie jest za wcześnie, dopytują się: „Adlaczego pani chce czekać?!”, bo np. przeczytali w sieci, że dzieciom 12-letnim można już założyć aparat stały.

Zależy od konkretnego przypadku. Pierwsza kontrola ortodontyczna jest zalecana wwieku siedmiu-dziewięciu lat, chyba że pediatra, stomatolog lub logopeda zauważą anomalie, które trzeba leczyć wcześniej m.in. po to, by stworzyć warunki do dalszego prawidłowego rozwoju narządu żucia. Wady z grupy tyłozgryzów, najbardziej rozpowszechnione wśród naszej populacji i objawiające się nadmiernym cofnięciem dolnego łuku w stosunku do górnego, najlepiej leczy się w okresie skoku pokwitaniowego, czyli około 11.-12. r.ż. udziewczynek i 13.-14. uchłopców. Zkolei wady związane z nieprawidłową budową szkieletową nasilają się w czasie tego skoku, więc są leczone dopiero po osiągnięciu dojrzałości. Tak więc 12. rok życia nie zawsze jest najlepszym momentem na założenie aparatu.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.