Pachnie jak niemowlę, uspokaja biciem serca, nigdy cię nie zostawi

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - ZJAWISKO - Z fotografką Karoliną Jonderko rozmawia Sylwia Szwed

awiłaś się lalkami w dzieciństwie? Wolałam samochodziki i zwierzęta. Miałam psa, chomiki, szczura i królika. Wszystkie wmoim pokoju. Na lalki nie było już miejsca. Te lalki, którym poświęciłaś ostatni projekt fotograficzny pt. „Reborn”, są bardzo ekskluzywne. Tak, są drogie, kosztują od 1,5 tys. zł wzwyż. Cena może osiągnąć nawet 10 tys. zł, jeżeli kupuje się unikatowy „kit” uznanej i rozpoznawalnej artystki. Każda z tych lalek jest ręcznie robiona, każda artystka ma własną i niepowtarzalną technikę wykonania lalki, niektóre są prawdziwymi dziełami sztuki.

BGdzie można je kupić?

Tych lalek się nie kupuje, lecz je adoptuje. Wmomencie adopcji dostaje się certyfikat narodzin. Panie, które „przekazują dzieci do adopcji”, określają swój biznes słowem „nursery”, czyli żłobek. Lalki można znaleźć na aukcjach internetowych albo na specjalnych targach. Leżą wtedy jedna obok drugiej jak na porodówce, z napisem nad główkami – „Feel free to hold a baby” albo „Shee, baby sleeping”.

Jak to rozumiesz?

To nie przypadek, że nazywa się je reborn, czyli odrodzone. Wszystko, co dzieje się wokół tej lalki od momentu jej stworzenia i adopcji, ma za zadanie odzwierciedlenie rzeczywistości narodzenia dziecka i tym samym staje się jak najbardziej rzeczywiste. Nowa mama razem z dzieckiem dostaje nie tylko akt urodzenia z podaną wagą, wzrostem, miejscem i godziną narodzin, ale też wyprawkę, czyli ubranka, pieluszki, smoczki, butelki, a czasem nawet pasek z imieniem i nazwiskiem. Jak w szpitalu. To artystka decyduje, co wrzuci do tego pudełka. Całość powoduje pojawienie się uczuć, początki relacji. Czy one karmią je piersią?

Nie, mają butelki z białym mleczkiem zrobionym zpłynu do płukania. Ale mogą słyszeć ich oddech, czuć bicie serca, jeżeli „dziecko” ma wszczepione specjalne implanty. One nawet pachną jak niemowlęta. Mają założone pieluszki, rodzice zaopatrują się wwanienki, łóżeczka, zabawki, czasem urządzają pokoiki dziecięce. Wszystko, co potrzebne niemowlakowi. Czy wstają w nocy do dzieci?

Nie zadałam takiego pytania. Ale wydaje mi się, że nie, bo czy matki wstają do niepłaczącego dziecka, które przesypia całą noc? Pamiętam, że moja siostra czuła się jak nowo narodzona, kiedy jej syn przestał budzić się na nocne karmienie. Spała jak suseł.

Powracając do tematu lalek – myślę, że zachowanie w stosunku do lalki zależy od kobiety i powodu, dla którego adoptowała lalkę reborn. Weźmy np. pod uwagę dwie sytuacje – inaczej obchodzi się z lalką, która ma pomóc i jest narzędziem terapeutycznym, a inaczej, kiedy podąża się za trendem, kupuje najnowszy „kit”, lub gdy jest dziełem sztuki i okazem kolekcjonerskim.

Co to jest „kit”?

To buźka, rączki i nóżki zrobione z winylu, które potem artystka odpowiednio maluje, przyczepia włoski. Korpus w lalce winylowej jest zrobiony z materiału, środek dociąża się specjalnym granulatem i watą. Sylikonowe lale nie są podzielone na części, czyli twarz, rączki, nóżki i korpus, są jedną całością. Bywają artystki, które same tworzą gliniane formy dla odlewów poszczególnych elementów. Im mniej odlewów danego „kitu”, tym wyższa jego wartość kolekcjonerska. Jest na przykład tylko 600 takich samych buziek czy rączek i nóżek. Im bardziej utalentowana artystka, tym bardziej lalka wygląda hiperrealistycznie, ma naczynka na twarzy, zaczerwienienia, na zdję- ciach jest nie do odróżnienia od zwykłego dziecka. Czyli można je zrobić na zmówienie?

Tak. To może być konkretne dziecko stworzone na podstawie zdjęcia wysłanego artystce. Które na przykład zmarło przy porodzie albo w wieku niemowlęcym?

Tak. Te lalki nazywa się memorial dolls. Jest też oferta dla kobiet przeżywających syndrom pustego gniazda. Wtedy na zamówienie artystka wykonuje replikę dorosłego już syna bądź córki z czasów niemowlęctwa. Wystarczy przesłać zdjęcie.

Można też zamówić reborn z różnymi deformacjami, czyli adoptować chore dziecko.

Jak znalazłaś swoje bohaterki?

Największe rynki reborn są w Niemczech, Stanach Zjednoczonych i Anglii. Rozpoczęłam projekt w Anglii, bo tam mieszka moja siostra. Około roku siedziałam na forach, zanim w ogóle odważyłam się nawiązać z nimi kontakt. To jednak nie wystarczyło. Ponieważ nieudolnie sformułowałam cel, zostałam niezrozumiana i wyrzucona z forum. Teraz, z perspektywy czasu, po przeczytaniu wielu artykułów, obejrzeniu filmów na ten temat, wogóle się nie dziwię tej pierwszej reakcji. Media zazwyczaj wybierają skrajne przypadki powodów adopcji lalek roborn, pokazują kobiety, które mają ich np. dwieście, albo kobiety myślące, że lalki są prawdziwe. Mój projekt nie jest o skrajnych przypadkach, nie oto wnim chodzi. A o co ci chodzi?

Od pierwszego zetknięcia się z lalką reborn widziałam ją jako narzędzie terapeutyczne, które pomaga i ma bardzo ważną rolę do odegrania. Dlatego nie odpuściłam i pojechałam na jeszcze jeden zjazd lalek w Anglii. Tam poznałam Lisę, fotografkę amatorkę. Spędziłam dzień, siedząc z nią w jej rozstawionym studiu, gdzie robiła zdjęcia lalkom.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.