PRAWDZIWE KOBIECE PRZYJEMNOŚCI

Dla wielu kobiet pożądanie, które wyobrażamy sobie jako grom z jasnego nieba, nie wydarza się. I to jest w porządku

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - ZDROWIE SEKSUALNE - Z Niną Brochmann i Ellen Støkken Dahl, edukatorkami seksualnymi, rozmawia Barbara Pietruszczak

ziewictwo ELLEN: Zacznijmy od tego, że zamiast nazwy „błona dziewicza” używamy terminu „hymen”.

ELLEN: Po pierwsze, bo „błona dziewicza” sugeruje strukturę zarezerwowaną tylko dla dziewic. Po drugie, bo mówi o błonie, czyli czymś, co jest jednorodne jak dawna pieczęć i jak ta pieczęć może zostać złamane. Ludzie tak właśnie postrzegają hymen. A tak w ogóle nie jest. Hymen w swojej budowie przypomina raczej pierścień albo frotkę. I jest bardzo elastyczny. Na tyle, żeby bez szwanku przetrwać stosunek. W 50 proc. przypadków bez ani jednej kropli krwi. To jest mit, że każda dziewica musi krwawić, a jeżeli nie krwawisz, to znaczy, że nie jesteś dziewicą. To kłamstwo. Jedynie u połowy osób odbywających po raz pierwszy stosunek może wystąpić krwawienie.

Kłamstwem jest także przekonanie, że dziewictwo i przeszłość seksualną kobiety można zbadać, zaglądając jej między nogi. Hymen potrafi nie zmieniać kształtu przez cały okres życia kobiety. Poza tym u każdej wygląda inaczej. Nie ma jednego kształtu zarezerwowanego dla dziewic i drugiego dla osób, które już odbyły stosunek.

NINA: To właśnie przez hymen zdecydowałyśmy się napisać naszą książkę. A dokładnie ze względu na pytania, z którymi się spotykałyśmy, kiedy pracowałyśmy jako edukatorki seksualne. Najpierw słysząc je od 15-latków w szkole, a później pracując z mniejszościami w centrum dla uchodźców. Tam kobiety zaniepokojone ryzykiem utraty dziewictwa obawiały się stosowania tamponów czy jazdy na rowerze. Ato przecież nie ma żadnego sensu. Jakim cudem miałyby, siadając na rowerze, przerwać strukturę, którą jest hymen?! Przecież nie wkłada się siodełka do waginy!

ELLEN: To mit. Mówiło się tak, by kobiety nie musiały się przejmować brakiem krwi wtrakcie pierwszego stosunku. Ale ten mit jest szkodliwy. Wniektórych społecznościach kobiety rezygnują z jazdy konnej czy tańca.

NINA: Czemu po prostu nie powiedzieć prawdy? Że z punktu widzenia dziewictwa hymen nie ma żadnego znaczenia, że nie można go „utracić” wskutek wykonywania jakiejś czynności czy uprawiania sportu. Rozmawiałyśmy kiedyś z wybitną patolożką owynikach autopsji zwłok 90-latki, która urodziła dwanaścioro dzieci. Jej hymen pozostał nietknięty.

ELLEN: Wnaszym wykładzie na TED wspominamy jeszcze jedno badanie, wktórym przebadano 36 kobiet w ciąży. Tylko u dwóch z nich można było stwierdzić, że odbyły stosunek. Ale tego wszystkiego nie nauczyły was studia medyczne?

ELLEN: Zdecydowanie nie. Studia medyczne nie zajmują się ani kobiecą seksualnością, ani hymenem, ani łechtaczką.

NINA: Nie zajmują się też kobiecą przyjemnością. I to nawet wNorwegii, która jest liberalna.

ELLEN: Zdrowie seksualne kobiet sprowadza się do reprodukcji, przekazywania genów i posiadania dzieci.

NINA: Zanim poznałam faktyczny rozmiar swojej łechtaczki, zdą- – edukatorki seksualne, które jako studentki medycyny na Uniwersytecie wOslo stworzyły blog „The Genital Area” poświęcony zdrowiu seksualnemu. Stał się on jednym z najpopularniejszych wNorwegii i punktem wyjścia do napisania książki „Radości z kobiecości”. Nina jest lekarką, a Ellen do zakończenia studiów pozostał semestr żyłam urodzić dziecko. A przecież o istnieniu ciał jamistych wiem, odkąd skończyłam 13 lat. Ale musiałam skończyć 28, by poznać własną anatomię.

Na medycynie pojawia się temat łechtaczki, ale traktuje się ją równie pobieżnie jak płatek ucha. Nie mogłam zrozumieć, że na wykładzie można poświęcić łechtaczce jeden slajd, podczas gdy stanowi ona centrum kobiecej przyjemności.

ELLEN: Wmagazynach dla kobiet wciąż pisze się o punkcie G niczym o magicznym miejscu wewnątrz waginy, które obiecuje niezwykłą przyjemność. A łechtaczkę często się ignoruje, bo znajduje się na zewnątrz i jest wyraźnym dowodem na to, że seksualna przyjemność kobiety jest niezależna od penetracji.

Nie przepada się za określeniem „gra wstępna”, bo umniejsza ono znaczenie kontaktów seksualnych, które nie są stosunkiem płciowym. Staramy się więc pokazywać parom heteroseksualnym, że w sypialni mogą robić wiele różnych rzeczy. Tradycyjny seks oparty wyłącznie na penetracji po prostu nie daje kobietom orgazmu.

NINA: Poza tym punkt G to prawdopodobnie „plecy” łechtaczki. W książce piszecie, że pytania, które dostawałyście jako autorki bloga o zdrowiu seksualnym, można by zamknąć w jednym: „Czy jestem normalny/a?” NINA ELLEN: Tak! ELLEN: To jest chyba kwestia kulturowa. Dorastanie w otoczeniu mediów społecznościowych jest trudne, bo cały czas możemy się porównywać z innymi. To oczywiście działo się także w czasach przed Facebookiem, Instagramem czy Snapchatem, ale na owiele mniejszą skalę, bo porównywałaś się z dziewczynami ze swojej klasy. Teraz na Instagramie masz zdjęcia kobiet oidealnych ciałach zcałego świa-

Nina i Ellen

I

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.