KSIĘGARNIE WAŻNIEJSZE NIŻ ŻYCIE

Bez kameralnych księgarń zabraknie małych wydawnictw, niszowych książek, poezji

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - TYP TYGODNIA - TEKST NATALIA SZOSTAK

oncert Marcina Świetlickiego w antykwariacie, speed dating z pisarzami (np. z Zygmuntem Miłoszewskim czy Anną Dziewit-Meller), YouTube party z Łukaszem Orbitowskim i silent disco w księgarni. Tak wyglądała pierwsza edycja Weekendu Księgarń Kameralnych w 2016 roku, na początek organizowanego tylko wWarszawie. Rok później akcja zapoczątkowana przez Annę Karczewską rozlała się po 70 księgarniach w innych miastach Polski. Trzecia edycja – 20-23 kwietnia.

– Księgarnie są czymś więcej niż sklepem z książkami. To instytucje kultury – mówi Karczewska, aktywistka i promotorka księgarń prowadzonych przez miłośników literatury. I śmieje się, że powtarza te słowa tak często, że jej sześcioletnia córka Kornelia, kiedy udaje mamę, robi poważną minę i mówi: „Księgarnie są ważniejsze niż życie”.

Czytała od dziecka. Jako 16-latka poprosiła Andrzeja Stasiuka o autograf na serwetce (wszystkie jego książki miała w domu, więc nie zamierzała kupować tylko dla podpisu). Kiedy szukała pracy na studiach, nikogo nie zdziwiło, że padło na księgarnię. To było miejsce z tradycjami, prowadzone przez trójkę księgarzy. Jednak właściciele w którymś momencie sprzedali lokal pewnej sieci.

Anka obserwowała tę zmianę. – W sieciówce wszystkie książki były odgórnie przypisane do kategorii. Eseje filozoficzne Heideggera „Budować, mieszkać, myśleć” zakwalifikowano do działu architektura. Próbowałam to zmienić w systemie i o mało nie spowodowałam ogólnopolskiej awarii – wspomina.

Była też kwestia polecania książek. Rzecz ważna w rodzinnej księgarni zamieniła się wsieciówce w element biznesu. – Za wyeks-

Kponowanie książki w witrynie wydawcy musieli płacić. Wcześniej księgarz sam wybierał, co chce promować, sprzedawał to, co uważał za cenne – tłumaczy Anna.

Odeszła z pracy i na kilka lat zapomniała o księgarniach. Temat wrócił, gdy urodziła córkę. Na macierzyńskim sporo czytała. Olśniło ją po lekturze wiersza Gałczyńskiego „Małe kina”. Agdyby tak zająć się studyjnymi kinami i bronić ich przed bezdusznymi multipleksami? Szybki research uświadomił jej jednak, że się spóźniła. Takich kin było już bardzo mało. I wtedy przypomniała sobie o znikających równie szybko księgarniach.

Założyła profil „Książki kupuję kameralnie” na Facebooku i bloga Rezerwaty Książek. – Przez dwa lata to było nieszkodliwe hobby. Dostałam pracę w agencji PR, jeździłam służbowo po Polsce. Podczas każdego wyjazdu urywałam się na godzinę i szłam do kameralnych księgarń.

Zaczęła tworzyć ich mapę wPolsce, by je promować i przekonywać ludzi, że książki warto kupować właśnie tam, a nie w wielkiej sieci czy w internecie. Dlaczego? – Bo bez nich zabraknie małych wydawnictw, niszowych książek, poezji. Bez pieniędzy na promocję się nie przebiją. Ich szansą są małe księgarnie z prawdziwymi pasjonatami za ladą.

Takich ludzi poznawała podczas podróży po Polsce. Państwa Mińskich z Pegaza wChoszcznie, którzy stawiają „Portret Doriana Graya” obok „50 twarzy Greya” w nadziei, że ktoś kupi powieść Wilde’a zamiast E.L. James. Właścicieli Książki dla Ciebie w Krzywym Domku w Sopocie, którzy nie wyjeżdżają na wakacje, bo nie chcą zostawiać swojej księgarni. Ale też bohaterów smutnych historii, jak Paweł z antykwariatu Mały Książek wPoznaniu, który po kilku latach musiał za- mknąć interes. Takich ludzi jest wiele, szczególnie poza dużymi miastami – według badań Biblioteki Analiz na wsiach i wwiejskich gminach w Polsce zostało tylko 12 księgarń.

Początkowo Anna nie była przez księgarzy witana z otwartymi ramionami. „Kto pani płaci?”, pytali. Z czasem wieść o haśle „Książki kupuję kameralnie” rozniosła się wśród księgarzy.

Poza Weekendem Księgarń Kameralnych Karczewska wymyśliła „Rezerwaty książek”– przewodnik po 25 kameralnych księgarniach z portretami ich właścicieli – i doprowadziła do jego wydania. Została nawet człowiekiem roku magazynu literackiego „Książki”.

Jej kolejnym „hoplem” są kobiece spotkania książkowe pod hasłem Books & Boobs. Pewnego dnia Anna napisała na Facebooku, że nie ma z kim dyskutować o książkach. Zgłosiło się kilka koleżanek, później kolejne, wkońcu – zupełnie obce osoby. – Spotykamy się regularnie co miesiąc i gadamy o poezji, reportażu, o książkach, do których nie chciałybyśmy nigdy wrócić. Nasza grupa na Facebooku ma już ponad 270 osób – opowiada. Na razie Books & Boobs istnieją tylko wWarszawie, ale w planach jest otwarcie klubu wpięciu innych miastach Polski.

Głośny śmiech, krótkie włosy, na przedramieniu wytatuowany Don Kichot. – Ja też bywam kimś, kto walczy z wiatrakami – mówi Karczewska. Tatuaż ma jej przypominać, żeby nie brnąć w przegrane sprawy. Ale o księgarnie zamierza dalej walczyć. – Zaczęło do mnie docierać, że to nie tylko hobby. To, co robię, jest paru osobom potrzebne. Weekend Księgarń Kameralnych odbędzie się w dniach 20-23 kwietnia w ponad 70 księgarniach w całej Polsce

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.