List tygodnia

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - OD REDAKCJI -

oja historia z Tinderem zaczęła się po rozstaniu z chłopakiem, z którym byłam cztery lata. Brakowało mi poczucia wartości, chciałam się podbudować. Siedziałam wdomu, swipe’owałam, rozmawiałam z chłopakami. ZT. się umówiłam po dwóch dniach pisania, wydawał się bardzo sympatyczny, z licznymi zainteresowaniami. Szkoda, że okazał się strasznym nudziarzem, który na randce przez dwie godziny opowiadał tylko o sobie. Porażka! Wmiędzyczasie pisałam zM. Był totalnym śmieszkiem, typowym chłopakiem z osiedla i szczerze powiedziawszy, po pierwszej wiadomości od niego pomyślałam sobie: Boże, co za pajac! Ale to mnie nie zraziło. Gdy T. wyszedł do łazienki, napisałam do M.: „Chcesz się spotkać na papierosa?”. Zgodził się, więc

Mwymyślając kiepską wymówkę, zakończyłam pseudorandkę zT. Spotkaliśmy się z M. pod galerią i zaczęliśmy gadać jak para starych, dobrych znajomych, którzy nie widzieli się milion lat. Poszliśmy na kawę, potem zmieniliśmy miejscówkę na przytulną knajpkę na krakowskim Kazimierzu, gdzie siedzieliśmy i piliśmy piwo. I nawet nie wiem, kiedy zrobiła się godzina 20. M. powiedział, że ma coś do załatwienia na mieście, ale jeśli mam ochotę, możemy jeszcze wyjść później na kolejne piwo. Wróciłam szybko do domu, ogarnęłam się po całym dniu (byłam od 6 rano wpracy!). Iwróciłam do centrum. Chłopak był tak miły (no dobra, po ostatnim związku nie byłam przyzwyczajona do miłych gestów), wyszedł po mnie na przystanek. I padło pytanie: „Idziemy pić na mieście czy kupujemy piwo i siadamy u mnie?”. Nie wiem, czy to chwilowe carpe diem, czy energia, która była między nami, sprawiła, że stwierdziłam: „Dobra, raz się żyje, przecież piwo wmieszkaniu opłaca się bardziej niż na mieście!”. Tak więc siedzieliśmy, piliśmy piwo, rozmawialiśmy o naszych nieudanych czteroletnich związkach... Nawet nie pamiętam, jak to wyszło, że zaczęliśmy oglądać „Black Mirror” na Netflixie, wiem jednak, że od tamtej pory minęło pół roku, awmomencie, kiedy piszę tego maila, on pakuje nasze rzeczy na Woodstock. Wżyciu bym się nie spodziewała, że randomowa randka z Tindera przyniesie mi tyle szczęścia. Jesteśmy razem pół roku, wiadomo, mieliśmy gorsze chwile, jednak mieszkamy razem i jesteśmy dla siebie największym wsparciem. Jak to mówią nasi znajomi, mamy ten pozytywny vibe:) otrzyma zestaw kosmetyków Yope Kwiat Lipy oraz książkę Marii Stauber „Musisz tam wrócić. Historia przyjaźni Lusi Gelmont i Zuzanny Ginczanki”, wyd. Marginesy

e-mail: [email protected] Redakcja nie zwraca tekstów niezamówionych oraz zastrzega sobie prawo do ich redagowania i skracania. Na stronach 7 i 40 zamieszczone są materiały reklamowe. Na stronach 21 i 39 zamieszczone są ogłoszenia własne wydawcy. „Wysokie Obcasy” nr 31 (994)

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.