Dym

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - KOBIETY WIEDZĄ, CO ROBIĄ -

– To rok wyjęty z życiorysu – mówi o swojej walce z hodowlą norek 41-letnia Katarzyna Piechocka. Nie odebrała telefonu ze szpitala z informacją o śmierci mamy – przekonywała wtedy radnych gminy, by przyjęli miejscowy plan zagospodarowania terenu, który powstrzyma budowę fermy norek we wsi Lubosina, 300 metrów od planowanego osiedla domów jednorodzinnych. Termin pogrzebu ustaliła tak, by mąż Jacek mógł zdążyć na głosowanie. To on przekonał radnych powiatu szamotulskiego.

Do Lubosiny sprowadzili się 15 lat temu. Kupili 9,5 hektara ziemi, żeby, jak mówi Kasia, niczym się nie przejmować i nie mieć nad sobą szefa. Tu urodziły się ich córki – jedna chce w przyszłości być pilotem rakiety kosmicznej, druga weterynarzem dzikich kotów. Mąż ma firmę transportową, Kasia – z wykształcenia technik hodowli koni – prowadzi stajnię i pensjonat. W gospodarstwie oprócz koni mieszkają psy, koty, kury i krowa o imieniu Dama.

– Chcieliśmy mieć własne mleko – przyznaje Kasia. – Oboje lubimy krowy, ale Dama to miłość Jacka, sama go zresztą wybrała. Mnie nie chce dawać mleka, a jemu daje. Muczy z radości, kiedy przyjeżdża do domu. Strzela focha, kiedy ją zostawia.

Historia z fermą norek zaczęła się w 2010 roku. Wtedy mieszkańcy Lubosiny ( jeszcze bez udziału Kasi i Jacka) rozpoczęli batalię sądową z decyzjami gminy, które umożliwiały inwestycję. Poprzedni burmistrz w dniu, kiedy składał urząd, złożył podpis pod dokumentem, tzw. decyzją owarunkach zabudowy, otwierającym inwestorowi drogę do budowy fermy. Po sześciu latach walki z innym dokumentem – decyzją środowiskową – Naczelny Sąd Admi-

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.