KOŃCÓWKA

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - ZRÓB TO SAMA -

a potem brakuje jakiejkolwiek kontynuacji, to coś takiego nie buduje władzy ani poczucia sprawczości. Wręcz przeciwnie – może nawet wywoływać rozczarowanie i przekonanie, że protesty nie mają sensu.

Temat aborcji jest o tyle trudny, że chodzi o kwestię prawną zależną od decyzji podejmowanej parlamentarnie, nie jest więc proste wymyślenie czegoś, co nieduża grupa może zrobić, żeby realnie przyczynić się do osiągnięcia celu. Raczej nie przekonacie lokalnego szpitala do robienia czegoś niezgodnego z prawem, ale możecie np. zacząć od edukacji w szkołach. Przy obecnym rządzie nawet to jest w Polsce niemożliwe.

ZCitizens UK też prowadziliśmy kampanię na rzecz bardzo kontrowersyjnej sprawy – zalegalizowania pobytu miliona osób przebywających wWielkiej Brytanii bez dokumentów. Potężne konserwatywne media i obie najistotniejsze partie polityczne były temu przeciwne. Twierdziły, że spowoduje to nasilenie się nielegalnych migracji. Zorga- nizowaliśmy wtedy wielki wiec na 20 tys. osób na Trafalgar Square w Londynie. Z tym że to działanie było ostatnim z elementów naszej strategii organizacyjnej, chodziło w nim o stworzenie centralnego punktu koalicji, którą zbudowaliśmy. Wielki marsz jako początek naszych działań nie wpłynąłby na władzę – nic byśmy nie osiągnęli. W tym wypadku prawdziwą strategią organizacyjną było znalezienie kilku ważnych sojuszników. Zaangażowaliśmy się w przekonanie przedsiębiorstw, argumentując np., że azyl wspomoże firmy, które zostały przyłapane na zatrudnianiu ludzi bez wiz. Przedstawiliśmy sprawę konserwatywnym dziennikarzom, wyjaśniając, że legalizacja pobytów zwiększy wpływy podatkowe i sprawi, że system podatkowy będzie stabilniejszy, a ludzie nie będą zmuszeni zatrudniać się na czarno. Wten sposób przekonaliśmy gazety „The Guardian”, „The Independent” i „Daily Telegraph” do wyrażenia poparcia dla zalegalizowania osób bez papierów.

Zwróciliśmy się też do przedstawicieli różnych Kościołów i religii, z którymi rozmawialiśmy o podstawowej ludzkiej godności. Ostatecznie nie udało nam się osiągnąć pierwotnego celu naszej kampanii, by ułatwić 750 tys. osób otrzymanie legalnego statusu. Udało się natomiast doprowadzić do tego, że sprawnie i szybko udzielono azylu ponad 160 tys. osób, których sprawy wcześniej zalegały w brytyjskim Home Office przez wiele lat. O czym jeszcze warto pamiętać, jeśli chce się wywołać dużą zmianę systemową?

Nie wystarczy samo poczucie, że coś jest dla nas ważne. Żaden post na Facebooku czy Twitterze, bez względu na to, jak trafny będzie, nie zmieni rzeczywistości. Nie znam przypadków zmian systemowych spowodowanych tylko tym, że dużo ludzi chce zmiany. Czasem coś zdarza się bardzo szybko i może się wydawać, że to była nagła zmiana, ale kiedy się temu przyjrzymy, zobaczymy, że na rzecz tej sprawy od dawna działało tysiące ludzi. Tak było w przypadku wielkich ruchów, takich jak amerykański ruch praw obywatelskich czy antyapartheidowy ruch w RPA. Nigdy nie wiadomo, które lokalne działanie przemieni się w coś wielkiego.

Nie wystarczy samo poczucie, że coś jest dla nasważne. Żaden post na Facebooku czy Twitterze, bez względu na to, jak trafny będzie, nie zmieni rzeczywistości

Jak do tego dochodzi?

Poprzez masowe uczestnictwo zwykłych ludzi, którzy zapoczątkowują zmiany polityczne i społeczne, bo mają w tym własny interes. Nawołuję do tego, by ci, którzy przez lata czuli, że zmiana to coś, co narzuca im się z góry, sami zaczęli wpływać na rzeczywistość. Na początek przez stworzenie zespołu składającego się z ludzi, których dana sprawa dotyczy osobiście, a także ich partnerów, przyjaciół, bo nic się nie zdziała w pojedynkę.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.