NIE KATUJĘ SIĘ ZAKAZAMI

Klientka nakryła mnie raz na jedzeniu pączka. „To pani je cukier?!”, zrobiła wielkie oczy. Stawiam na zrównoważone podejście do diety i ruchu. Bez wyrzutów sumienia, bez spinki

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - HAZARDZISTKI - Z Aleksandrą Knaflewską, kosmetolożką, właścicielką spa Na Temat Piękna, rozmawiają Monika Kucel i Paulina Puchalska/Element Żeński

ielęgnacją zajmujesz się zawodowo. Choć nie przyszłyśmy rozmawiać o twoim gabinecie, trudno o nim nie wspomnieć. Jak to się zaczęło? Początki sięgają liceum, gdy kamuflowałam ostry trądzik, z którym się borykałam. Żaden dermatolog, do którego trafiałam, nie wykazał większego zainteresowania moim problemem. Proponowali maści i antybiotyki, nie pytając o dietę czy styl życia. Zaczęłam obserwować, co jem – a jak większość ówczesnych nastolatków odżywiałam się fatalnie – i jak to wpływa na stan mojej skóry. Jednocześnie intensywnie szukałam w internecie domowych sposobów i alternatyw dla konwencjonalnych rozwiązań, które podsuwali mi lekarze, a które nie przynosiły długotrwałych rezultatów.

Po jakimś czasie z mojej wiedzy zaczęli korzystać znajomi, którzy zgłaszali się z proble- mami skórnymi. Po nitce do kłębka zaczęłam zgłębiać temat pielęgnacji, a w końcu znalazłam dotyczący jej kierunek studiów.

To był strzał w dziesiątkę, choć jeszcze wtedy nie wiedziałam, jak bardzo pokocham swój przyszły zawód. Zwłaszcza masaże, które wybrałam jako specjalizację. Zajęcia bazowały tylko na fizjoterapii. Owschodnich metodach pracy z ciałem wtedy nie było mowy. Szybko jednak zaczęłam pracować, czerpiąc po drodze zmedycyny chińskiej. Po ukończeniu kosmetologii uczyłam się też naturoterapii.

Jesteś więc również naturoterapeutką.

Ta wiedza przydaje mi się w życiu, wpływa na jego jakość, na ciało, cerę. Ale nie leczę ludzi. Raczej przemycam wpracy to, co uznam za potrzebne. Otworzyłaś swój gabinet. Na brak klientów nie narzekasz.

Nie, ale gdybyście na studiach powiedziały mi, że otworzę lokal, nie uwierzyłabym. Oczywiście marzyłam o tym, ale zanim się udało, pracowałam wwielu miejscach. W żadnym jednak nie chciałam zatrzymać się na dłużej. Aż pojawiła się opcja wynajęcia pewnej przestrzeni. Wtedy powróciły myśli o własnej działalności. Udało mi się załapać na kredyt unijny, który do dziś spłacam. Zrezygnowałam zetatu. Zanim zaczęłam pracę nad rozbudową miejsca, minęło kilka miesięcy, w czasie których główkowałam nad stroną, nazwą, nad tym, jakie zabiegi wprowadzę i czy będę w stanie spłacać rachunki. W końcu biznes to biznes, różnie bywa. Czy mimo że pielęgnacja jest twoją pracą, pozostała pasją?

Jasne. Traktuję ją jako sumę czynności, które wokół siebie wykonujemy. To, jak o siebie dbamy z zewnątrz i od środka. Stawiam

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.