TRZYMAJ MNIE ZA ŁAPĘ

Szczęśliwie żyją krócej niż my. Wprzeciwnym razie pozostałyby bezradne jak osierocone dzieci

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - FELIETON - Dorota Sumińska

istopad – smutny miesiąc, bo drzewa już całkiem łyse, zimny wiatr, krótki dzień, a świat jakby umarł. Pewnie dlatego właśnie w tym miesiącu obchodzimy Święto Zmarłych. To chyba jedyny dzień, kiedy śmierć nie stanowi tabu. W inne jesteśmy nieśmiertelni. Nie chcemy zaakceptować tego, że to jedyny pewnik w naszym życiu. Nie tylko naszym. Odwracamy się od niej i jak malutkie dzieci uważamy, że jak nie widać, to nie ma. Jesteśmy w tym konsekwentni. Nie godzimy się na starość rodziców i oczekujemy, że po cudownej tabletce będą skakać jak ci z reklamy.

Gdy zbliżają się do „ostatniej furtki” oddajemy ich do szpitala. Śmierć nie może przyjść do domu. Kiedy ukochanego psa dopada starość, też nie pozwalamy mu dokonać swoich dni w domowym zaciszu.

Nie możemy patrzeć na „cierpienie”, bo jesteśmy zbyt „wrażliwi”. Tymczasem starość nie musi być cierpieniem.

LZawsze niesie z sobą trochę fizycznego bólu, ale jeśli jest „zaopiekowany”, nie doskwiera aż tak mocno, by nie cieszyć się życiem. Nawet jeśli skończy się śmiercią. Tak samo oczywistą jak narodziny. Po prostu każdy, kto się urodził, musi kiedyś umrzeć. I nie ma w tym nic nadzwyczajnego czy przerażającego. Tym bardziej gdy śmierć przychodzi wprzewidzianym dla gatunku terminie. Jest wpisana wkażde życie i tak samo nieunikniona jak upływ czasu. Czy można się jej nauczyć? Można. Pogodzić się z jej obecnością wcale nie jest trudno. Gdy umiera pies – być przy nim do ostatniej chwili. Szeptać do ucha najmilsze słowa, trzymać za łapę i odprowadzić tam, gdzie i my kiedyś trafimy.

I co potem? Potem trzeba jak najszybciej zabrać ze schroniska następnego psa, a jeszcze lepiej dwa. Że kiedyś umrą? Tak, umrą, amy będziemy mogli być z nimi do końca.

Szczęśliwie żyją krócej niż my. Wprzeciwnym razie pozostałyby bezradne jak osierocone dzieci. Z tą jednak różnicą, że rodzina rzadko podejmuje się opieki nad dzieciakami w psiej skórze. Co innego, gdy chodzi o mieszkanie. Choć nie bije w nim serce, wszyscy je chętnie pokochają.

Więc póki nie ma takiej opcji, zamiast bać się kostuchy z kosą, ratujmy każde życie bez obawy, że i tak skończy się śmiercią.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.