Bagietki zamiast fajek

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - OD REDAKCJI -

ako 19-latka wyjechałam do Paryża próbować swych sił jako modelka. W agencji od razu kazano mi schudnąć (ważyłam 62 kg przy wzroście 182 cm). Po półtora miesiąca zostałam odesłana do domu. Zamiast schudnąć, utyłam. Jadłam bagietki i inne smakołyki, których nie było w Polsce. Nagle ważyłam 72 kg (choć przy moim wzroście to nadal prawidłowa waga). Dziewczyny na castingach – dużo mniej. Moje współlokatorki nie jadły. Bały się narazić agentowi, chciały zostać wybrane do reklamy, sesji czy pokazu. Nie czułam się na siłach, żeby schudnąć. Korzystałam z życia, zamiast się zadręczać wagą. Jadłam, zamiast wypalać tony papierosów. Dół dopadł mnie po powrocie do domu. Wolałam przecież być w Paryżu niż w Polsce. Otarłam się o bulimię. Wszystko, co zjadłam, próbowałam zwrócić. Byłam sobą rozczarowana. Poniosłam porażkę na polu walki zwagą. Walki wymuszonej, narzuconej, wynikającej z tego, że kanon jest inny, trzeba być patykiem. Nienawidziłam swoich kształtów. Po miesiącach różnych diet bez rezultatów postanowiłam przestać myśleć owadze, o tym, jak wyglądam. Niespodziewanie po kilkunastu kolejnych miesiącach schudłam do wagi sprzed wyjazdu do Paryża, czyli tej, która była moją naturalną. Mimowolnie. Po prostu zajęłam się w życiu czymś innym.

JDziś jako 39-letnia kobieta zajmuję się m.in. działami zdrowia i urody w„WO”, nie mam obsesji piękna, zdroworozsądkowo spoglądam na rynek kosmetyków, szukam równowagi między potrzebami a modami. Dr Renee Engeln, profesorka psychologii Uniwersytetu Northwestern, autorka książki „Obsesja piękna”, mówi: – Nie chcę powiedzieć, że kobiety nie są w stanie zajmować się i światem, i wyglądem, bo oczywiście są. Ale można robić więcej jednego, a mniej drugiego. Biorąc pod uwagę, że nasza uwaga jest zasobem ograniczonym, to pytanie, jakie należy sobie postawić, brzmi: „Jak dużo twojej umysłowej przestrzeni ma zajmować wygląd?”.

Wnaszej w większości żeńskiej redakcji prawimy sobie komplementy. „Jak ładnie wyglądasz!”, „Superkiecka!”, „Co za usta! Dobrze ci wczerwieni”. Nie przestaniemy, bo – jak pisze Engeln – „myślenie owyglądzie to nie jest coś, co możemy po prostu wyłączyć. To lata kulturowego treningu”. Po przeczytaniu rozmowy zEngeln zaczęłam jednak częściej mówić koleżankom: „Świetny wywiad!”, „Jaki fantastyczny tytuł!”, „Genialnie to zaprojektowałaś!”. Następnym razem zanim krzyknę: „Wyglądasz wspaniale!”, zastanowię się, czy chcę drugą osobę wybijać zmyślenia o temacie rozmowy czy spotkania na rzecz tego, jak wygląda. Może wystarczy: „Cieszę się, że cię widzę”?

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.