PORZĄDKI OSTATECZNE

Do sprzątania w swoim życiu zabierz się najpóźniej w okolicach 40. urodzin. W końcu umrzeć możemy nawet jutro

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - TWARZE JULIA PIROTTE - TEKST OLGA ŚWIĘCICKA

ewni możemy być tylko tego, że pewnego dnia umrzemy”. Jakkolwiek słuszne jest to stwierdzenie, jako pierwsze zdanie poradnika dotyczącego sprzątania zaskakuje. Tak jak szwedzkie słowo „döstädning”, które pojawia się kilka linijek niżej i dosłownie oznacza porządkowanie przed śmiercią. Nie chodzi oporządkowanie relacji, refleksję nad upływającym życiem czy duchowe przygotowanie się do śmierci. Chodzi o mopa, kartony i siedzenie w piwnicy. Margareta Magnusson, autorka poradnika o sprzątaniu doczesności, niewiele ma wspólnego zperfekcyjną panią domu. Nie robi testów białej rękawiczki i nie skacze po drabinie. Wogóle mało skacze, bo jak sama o sobie mówi, ma między 80 a 100 lat. U Magnusson sprząta się powoli, skutecznie, żeby nie powiedzieć ostatecznie. Celem nie jest tu idealna czystość i ład.

P– Przeprowadzałam się wżyciu 17 razy, więc mogę powiedzieć, że przez ostatnie 40 lat zajmuję się głównie przedśmiertnymi porządkami. Każda zwyprowadzek wiązała się z segregowaniem i wyrzucaniem rzeczy, ale sprawiało mi to olbrzymią przyjemność.

Dużo trudniejsze było dla niej sprzątanie po śmierci członków rodziny. Listę otwiera jej matka, azamyka mąż. To jego śmierć i decyzja o sprzedaniu wspólnego domu i przeprowadzeniu się do dwupokojowego mieszkania wSztokholmie natchnęła Magnusson do napisania poradnika, jak uporać się ze swoim dobytkiem tak, by bliscy zachowali po nas dobre wspomnienia.

– Ludzie często nie potrafią myśleć o śmierci. Ipozostawiają po sobie bałagan. Czy myślą, że są nieśmiertelni? – pyta ze swadą Magnusson i radzi, żeby do porządków zabrać się najpóźniej wokolicach 40. urodzin, choć właściwie nigdy nie jest za wcześnie. Umrzeć możemy nawet jutro. – Kiedy ktoś odchodzi, panuje chaos. Ile znacie opowieści o rodzeństwie, które zaczynało się kłócić o rzecz po zmarłych rodzicach? Tymczasem nie musi tak być, jeśli zadbamy o to wcześniej – mówi pisarka i opowiada historię bransoletki, którą odziedziczyła po matce. Żeby uniknąć kłopotów i sporów między piątką swoich dzieci Magnusson sprzedała biżuterię i do dziś uważa, że to był bardzo dobry pomysł. Podobnych rozwiązań znajdziemy w książce więcej. Bo choć „Sztuka porządkowania życia po szwedzku” nie jest typowym poradnikiem, to między ciepłymi opowieściami i wspomnieniami autorki znaj-

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.