Klęska szczytu G7

Po odrzuceniu końcowego komunikatu szczytu G7 przez Trumpa gotowość spotkania z prezydentem USA zadeklarował Władimir Putin. Nie wróży to nic dobrego współpracy transatlantyckiej.

Gazeta Wyborcza - - PIERWSZA STRONA - MACIEJ CZARNECKI

Prezydent Stanów Zjednoczonych zerwał szczyt najbardziej rozwiniętych krajów świata. Gotowość spotkania z Donaldem Trumpem natychmiast zadeklarował prezydent Rosji Władimir Putin

Prezydent USA określa premiera Kanady mianem „nieszczerego i słabego”. Ten ostrzega, że Kanadyjczycy „nie dadzą sobą pomiatać”. Kancelaria prezydenta Francji krytykuje dyplomację „dyktowaną napadami gniewu”...

Jeszcze dwa lata temu, za prezydentury Baracka Obamy, takie wymiany zdań między przywódcami zachodniego świata wydawały się nie do pomyślenia. Ale za Donalda Trumpa postawa USA jest znacznie bardziej nieprzewidywalna, co pokazał odbywający się w piątek i sobotę szczyt grupy G7 w Quebecu w Kanadzie.

G7 określa się mianem klubu najbogatszych lub najbardziej wpływowych państw świata, co jest nieścisłe, bo nie ma w nim Chin czy Rosji. Są za to USA, Wielka Brytania, Japonia, Francja, Niemcy, Włochy i Kanada.

Wolta Trumpa

Obrady zapowiadały się źle od początku. Nie chodzi nawet o to, że tuż przed nimi Trump ubolewał, iż przy stole nie będzie Rosjan, których wykluczono z ekskluzywnego grona po aneksji Krymu w 2014 r. Na atmosferze zaważyła niedawna decyzja Waszyngtonu o objęciu m.in. UE i Kanady cłami na stal i aluminium oraz odpowiedź sojuszników – zamiar obłożenia cłami towarów USA. Trump, prezydent Francji Emmanuel Macron i premier Kanady Justin Trudeau nie zaczęli rozmawiać, a już posprzeczali się na Twitterze.

Mimo to negocjatorzy mocno pracowali nad końcowym komunikatem szczytu. Przez chwilę wydawało się, że z sukcesem. Trudeau oznajmił to nawet na konferencji prasowej.

Potem jednak gruchnęła wieść, że Trump – który opuścił szczyt wcześniej, by udać się na historyczne spotkanie w Singapurze z przywódcą Korei Płn. Kim Dżong Unem – poinstruował swych ludzi, by nie podpisywali dokumentu.

Co kierowało prezydentem

Jego gniew wywołały słowa Trudeau z konferencji, że „Kanadyjczycy są uprzejmi i rozsądni, ale nie dadzą sobą pomiatać”. Premier Kanady nawiązał do szykowanej odpowiedzi na amerykańskie cła. Powtórzył też swój sprzeciw wobec propozycji tzw. klauzuli wygaszającej w renegocjacji układu o wolnym handlu NAFTA między USA, Kanadą i Meksykiem (umożliwiłaby zakończenie układu po pięciu latach).

„Premier Justin Trudeau z Kanady zachowywał się tak potulnie i łagodnie podczas naszych obrad G7 tylko po to, by na konferencji po moim wyjeździe powiedzieć, że »amerykańskie cła są jakby znieważające« i nie pozwoli sobą »pomiatać«. Bardzo nieszczery i słaby. Nasze cła są odpowiedzią na jego 270 proc. na nabiał!”, zatweetował Trump. W innym wpisie poinformował o decyzji, by nie podpisywać komunikatu.

Wypracowany dokument mówił o potrzebie „wolnego, sprawiedliwego i wzajemnie korzystnego handlu” oraz walce z protekcjonizmem. Poruszał też inne kwestie, np. wzywał Moskwę do zaprzestania działań destabilizacyjnych.

Kancelaria Trudeau odpowiedziała, że premier nie powiedział niczego, czego nie mówił już wcześniej zarówno w prywatnych, jak i oficjalnych rozmowach z Trumpem.

Komunikat wydało też biuro Macrona, które zaznaczyło, że „współpraca międzynarodowa nie może być dyktowana napadami gniewu i przypadkowymi uwagami”.

Ciepłe słowa Putina

Nawet pierwotna wersja komunikatu dawała jasno do zrozumienia, że USA mają inne poglądy na walkę ze zmianami klimatu niż pozostałe sześć krajów. Po szczycie w 2017 r. Trump zapowiedział wycofanie się USA z paryskiego porozumienia klimatycznego i, jak widać, w Quebecu nie udało się go przekonać do zmiany zdania.

Zdaniem komentatorów nagłe odrzucenie dokumentu pokazuje nie tylko impulsywność i nieprzewidywalność prezydenta USA, lecz także pogłębiającą się przepaść między sojusznikami.

Jej źródłem są nie tylko cła. Trump wielokrotnie wypowiadał się o Unii Europejskiej sceptycznie i kibicował brexitowi. Europejscy przywódcy ze zdziwieniem odbierali jego gesty względem Rosji czy Arabii Saudyjskiej. W maju Trump zdecydował też o zakończeniu porozumienia nuklearnego z Iranem, od czego bezskutecznie starali się go odwieść Merkel i Macron.

Po odrzuceniu komunikatu przez USA pozostałe kraje podkreślają, że i tak zamierzają się nim kierować. „Koncentrujemy się na wszystkim, co osiągnęliśmy podczas szczytu G7” – napisał na Twitterze rzecznik Trudeau. W podobnym tonie wypowiedział się jeden z brytyjskich oficjeli cytowany przez „Guardiana”.

Sytuację symbolicznie podsumowuje zdjęcie opublikowane przez sztab kanclerz Niemiec Angeli Merkel (patrz wyżej).

Słowa Trumpa o potrzebie powrotu Rosji do G7 pochwalił prezydent Rosji Władimir Putin. Zadeklarował on, że liczy na spotkanie z Trumpem. Jak dodał, gotowość zorganizowania szczytu obu przywódców zgłosiła Austria.

Kanclerz Niemiec Angela Merkel otoczona innymi przywódcami państw grupy G7 i oficjelami konfrontuje się z Donaldem Trumpem

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.