KULISY BOJU O WARSZAWĘ

Gazeta Wyborcza - - KRAJ -

Jaki to zaufany człowiek Zbigniewa Ziobry. Wiceminister sprawiedliwości długo był dla ludzi Jarosława Kaczyńskiego partyjnym zdrajcą, który poszedł za mentorem do Solidarnej Polski. Formacja Ziobry to partia kadrowa, wpływy mierzy liczbą państwowych posad, w Warszawie jej struktury są bardzo skromne, dlatego, chce tego czy nie, na Jakiego musi pracować stołeczny PiS.

Przed nominacją kandydat zbierał cierpkie komentarze w partii rządzącej, mówiono, że to solista, który nie rozumie strategii „biało-czerwonej drużyny”. W PiS narzekali, że Jaki szybciej mówi, niż myśli, doradzali kilka lat terminowania w poważnej polityce. Teraz opowiadają, że niesamowicie porywa struktury. Ale na razie wokół Jakiego nie widać polityków PiS, partia za nim nie stoi.

Podobnie niż w 2014 r. z kandydatem Jackiem Sasinem. Poseł też się bardzo podobał, ale miał wroga w Mariuszu Kamińskim, szefie warszawskiego PiS, obecnie odpowiedzialnym w rządzie za służby specjalne. W teren poszła wówczas sugestia, by się za bardzo nie wysilać w kampanii. – To się raczej nie powtórzy – zapewnia polityk PiS. – Kamiński i Ziobro grają do jednej bramki, przeciwko premierowi Morawieckiemu. Patryk Jaki nie ma w Warszawie swoich ludzi. Inaczej było w Opolu, jego rodzinnym mieście. Był tam radnym, a po wejściu do polityki krajowej zadbał o wpływy. Ojciec polityka został prezesem miejskich wodociągów. 26-letni asystent Marcin Rol do lutego był wiceprezydentem miasta, dla którego ratusz zmienił zasady rekrutacji (nie miał wymaganego stażu samorządowego). Jaki pilnuje też swojej puli w państwowych spółkach. Rol ma radę nadzorczą Rafał Trzaskowski Śląskiego Rynku Hurtowego Oborki. Był we władzach państwowej firmy zajmującej się zużytymi tłuszczami roślinnymi. Teraz wspiera Jakiego w Warszawie. Ktoś wypatrzył go na zdjęciu z eventu wyborczego. Na Twitterze Rol ma jeden temat: wychwala Jakiego, krytykuje Trzaskowskiego.

Kampania rozgrzewa też ludzi Jakiego w komisji weryfikacyjnej, która rozlicza warszawską reprywatyzację.

Oliwer Kubicki Jakiego zna od lat. Pracę w Ministerstwie Sprawiedliwości łączy z mandatem radnego PiS z Jeleniej Góry oraz radą nadzorczą PZU Zdrowie. Zależnie od okoliczności podpisuje się jako rzecznik komisji reprywatyzacyjnej albo ekspert z wydziału organizacyjnego departamentu prawa administracyjnego resortu sprawiedliwości. Stoi wiernie przy Jakim na warszawskich konferencjach.

Cezary Wąsik z Ministerstwa Sprawiedliwości dotąd w komisji odpowiadał m.in. za przyjmowanie zgłoszeń od dziennikarzy. Teraz przedstawia się jako „kontakt ds. eventów” kandydata Jakiego. Od eventów jest także Oskar Hejka, radny PiS, który reprezentuje lokatorów w radzie społecznej przy komisji Jakiego.

Jaki jest gotowy na wiele, by wygrać w Warszawie: obiecuje wprowadzić Patryk Jaki in vitro, choć głosował przeciwko temu w Sejmie. Podobno nie jest już przeciw tęczy, choć gdy płonęła ta z pl. Zbawiciela, tłumaczył, że stolica nie jest i nie będzie gejowska. Podzielający jego wcześniejsze poglądy politycy PiS teraz siedzą cicho. Przyszły instrukcje z Nowogrodzkiej, żeby nie wytykać kandydatowi jego nagłego obyczajowego liberalizmu. Wokół Rafała Trzaskowskiego z PO także nie widać tłumu partyjnych działaczy. W Platformie twierdzą, że bardzo by chcieli pomóc, ale do tej pory kandydat nie był chętny. Miał swój pomysł na ludzi.

– PiS i tak będzie z niego robił dziecko Hanny Gronkiewicz-Waltz albo drugiego Bronisława Komorowskiego, widać już szpicę nadchodzącej kampanii. A przez swój dystans wobec partii i ratusza Trzaskowski traci atut – merytoryczne wsparcie potężnego urzędu. A Jakiego będzie holował w kampanii cały rząd – mówi osoba związana z PO.

Trzaskowski na razie jeździ po Warszawie. Potem wszędzie powtarza, że miał już sto spotkań – to dowód aktywności. Politycy PO przyznają, że wystawienie kandydata już jesienią 2017 r. było błędem. – Trudno się słucha faceta, który wciąż się dobrze zapowiada. A tak naprawdę tuła się po Warszawie od miesięcy – słychać w Platformie. – Trzaskowski padł ofiarą Grzegorza Schetyny, który prowadził polityczną rozgrywkę z Ryszardem Petru, więc musiał mieć szybko kandydata na prezydenta Warszawy – mówi polityk PO.

Choć dotychczasowe sondaże dają Trzaskowskiemu prezydenturę w stolicy, w Platformie mają zakaz mówienia, że wygra.

– Zapowiada się, że reprywatyzacja, główna broń Jakiego, nie będzie tematem, który zdecyduje o sympatiach wyborców. Badania pokazują, że po miesiącach rozliczeń to już temat dla legislatorów i posłów – słyszymy w partii. Ale nie wszyscy w Platformie podzielają tę pewność: – Jednak Hanna Gronkiewicz-Waltz nie przeprosiła za błędy, a to ludzie na pewno nam zapamiętają – mówi polityk PO.

Rozmówca „Wyborczej” zapowiada zmianę strategii kampanii, czyli wspólny przekaz PO i Trzaskowskiego: – To zostało ustalone na poziomie Schetyny – przekonuje.

W partii twierdzą, że lider PO miał być niezadowolony z dotychczasowej strategii Trzaskowskiego. Ale kandydat w rozmowie z „Wyborczą” mówi, że było całkiem odwrotnie.

Z jego otoczeniem jakiś czas temu pożegnał się jednak Szymon Milczanowski, ulubiony PR-owiec Hanny Gronkiewicz-Waltz, który pracował przy kampanii Bronisława Komorowskiego. PO naciskała, by Trzaskowski zrobił rzeczniczką posłankę Kingę Gajewską z tzw. frakcji młodych. Razem stali na mównicy podczas sejmowego kryzysu w 2016 r. Ale na nową rolę Gajewskiej kandydat miał się nie zgodzić. Posłanka ma pomagać przy mediach społecznościowych. Ale przy Trzaskowskim staną w końcu lokalni politycy Platformy.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.