PREZYDENT Z SOWIECKICH MARZEŃ

Gazeta Wyborcza - - Z DRUGIEJ STRONY - BARTOSZ T. WIELIŃSKI

Wdrodze ze szczytu G7 do Singapuru Donald Trump napisał dwa ciepłe tweety o północnokoreańskim przywódcy i zbeształ premiera Kanady, zarzucając mu słabość i kłamstwo.

Jak to jest, że prezydent USA atakuje najbliższego sojusznika, a przymila się do zbrodniarza? To jedno z pytań, które cisną się na usta po klęsce sobotniego szczytu najbardziej uprzemysłowionych państw świata. Nie udało się zachować pozorów, że Zachód trzyma się razem – jeszcze przed rozpoczęciem spotkania Trump starł się z partnerami, bo chciał powrotu do grupy Rosji, którą wyproszono po aneksji Krymu i podpaleniu Ukrainy. Odmówił podpisania wspólnego komunikatu, z obrad wyjechał przed czasem.

Donald Trump traktuje politykę jak kolejny szemrany biznes, bezwzględnie dążąc do tego, by jego zawsze było na wierzchu. Korzystają na tym wszyscy, którzy źle życzą zachodniemu światu. Z Rosją na czele – bo choć Trump nałożył na Moskwę surowe sankcje, to korzyści z rozbijania transatlantyckich więzi są dla Putina o wiele większe.

Po szczycie G7 trudno uwierzyć, że amerykański prezydent nie pracuje na rzecz Rosji. W czasach zimnej wojny sowiecki aparat bezpieczeństwa nie ustawał w wysiłkach, by podkopać sojusz Europy z USA. Teraz Ameryka te więzi niszczy sama, powodując, że na tle amerykańskiego przywódcy Putin jawi się jako zrównoważony polityk, którego plany budowy, bez USA, przestrzeni bezpieczeństwa od Lizbony po Władywostok stają się dla Zachodu atrakcyjne.

To pułapka. Wejście w układy z gwałcącą prawo międzynarodowe na Ukrainie i bombardującą syryjskich cywilów Rosją osłabiłoby Europę. Zachód – przede wszystkim Unia Europejska – musi zewrzeć szeregi. To wspólnota wystarczająco silna, by stawić czoło szaleństwom Trumpa, którego czas kiedyś przeminie.

To wyzwanie również dla rządu PiS. Amerykanie z powodu ustawy o IPN trzymają Polskę na dystans, ale Warszawa rozpaczliwie stara się to zmienić, bo premierowi Morawieckiemu marzy się rola mediatora między administracją Trumpa i przywódcami UE. Co jednak, jeśli Waszyngton w zamian za poprawę stosunków zażąda od PiS, by Polska odgrywała rolę amerykańskiego konia trojańskiego w Europie?

Dla naszego kraju byłaby to katastrofa. Polska musi stać po stronie Europy.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.