Kaczyński z domu planuje przyszłość PiS

Do wyborów samorządowych nie będzie większych zmian personalnych w rządzie – taki komunikat przekazał prezes PiS Jarosław Kaczyński po powrocie ze szpitala. Na zmiany naciska premier Mateusz Morawiecki.

Gazeta Wyborcza - - PIERWSZA STRONA - IWONA SZPALA, PAWEŁ WROŃSKI

– Ma duże kłopoty z chodzeniem. Nie chce pokazywać się jako osoba niedołężna, a wszędzie czatują fotografowie – powiedział „Wyborczej” prominentny polityk PiS. Dlatego prezes Jarosław Kaczyński zaszył się w swoim domu na warszawskim Żoliborzu. Ale do furtki dzwonią kolejni politycy, bo w rządzie Morawieckiego spokojnie nie jest

Przeszło miesiąc trwał pobyt prezesa Kaczyńskiego w szpitalu z powodu problemów z kolanem. Partia jest rozedrgana i huczy od plotek. – W PiS jest taka atmosfera, jakby wszyscy na coś czekali. Jest duża niepewność – mówi osoba związana z tym środowiskiem. Dodaje, że właśnie z tego powodu Kaczyński zdecydował się na leczenie w domu.

Według pierwotnego planu prezes miał się pojawić w siedzibie partii na Nowogrodzkiej i dokonać kilku mocnych zmian, które rozwiążą spory frakcyjne. Potem w lipcu (to zależy od decyzji lekarzy) ma wrócić do szpitala na operację wszczepienia stawu kolanowego. By uspokoić nastroje elektoratu, miał się także pokazać publicznie i zaprezentować „dobrą formę”. Okazją jest odbywający się co roku zjazd Klubów „Gazety Polskiej”, czyli twardego zaplecza PiS.

Zaczyna się w piątek w Spale. Wybierają się tam ludzie z rządu, będzie przemawiał Morawiecki. Honorowym gościem miał być Kaczyński, co potwierdzili jego ludzie.

Teraz słychać, że „Kaczyński raczej nie przyjedzie”, nie ma go wśród panelistów. Nie będzie też „bywał na Nowogrodzkiej”.

– Ma duże kłopoty z chodzeniem, nie chce pokazywać się jako osoba niedołężna, a wszędzie czatują fotografowie – twierdzi prominentny polityk PiS.

Dlatego Kaczyński zaszył się w swoim domu na warszawskim Żoliborzu. Tyle że do furtki dzwonią kolejni politycy, bo w rządzie Morawieckiego spokojnie nie jest. To nie tylko ostry konf likt między frakcjami premiera i byłej szefowej rządu Beaty Szydło, dziś wicepremier. Od 2015 r. Szydło, wspierana przez ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę, wprowadzała do spółek swoją ekipę, tępiąc ludzi od Morawieckiego, wówczas wicepremiera.

To także konf likt Morawieckiego z „zakonem PC” – najbliższymi współpracownikami Kaczyńskiego jeszcze z czasów Porozumienia Centrum. Choć sam prezes PiS miał mówić, że dziś konieczne są w partii uspokojenie i konsolidacja, nadal słychać, że za chwilę ministerialne kariery mogą zakończyć Krzysztof Tchórzewski (szef resortu energii) i Krzysztof Jurgiel (rolnictwo).

Obaj należą do „zakonu”. Dotychczas w PiS byli nietykalni, a ich pozycję w polityce wyznaczała nie tyle fachowość, ile lojalność wobec lidera partii. Gdy Kaczyński i jego druhowie byli na politycznym bocznym torze, przetrwali chude lata 90. w spółkach kontrolowanych przez środowisko PC. Gdy formacja znalazła się poza Sejmem, Tchórzewski został np. dyrektorem w spółce Srebrna stworzonej z majątku przejętego w stolicy przez Porozumienie po upadku komunizmu.

– Tak było. Ale teraz Jarosław Kaczyński uważa, że spłacił dług wdzięczności. Właśnie dlatego zgodził się na odebranie prezesury Orlenu Wojciechowi Jasińskiemu. To także stary druh z PC – mówi osoba związana z PiS.

Gdy Kaczyński leżał w szpitalu, „zakon” był przekonany, że kolegów obronił. W przypadku Tchórzewskiego to kolejna część niesłychanie zawikłanej rozgrywki o spółki skarbu państwa. Resort ministra nadzorował do niedawna m.in. koncerny paliwowe Orlen i Lotos, perły w koronie firm kontrolowanych przez państwo. Morawiecki przekonał Kaczyńskiego, by obie spółki przekazał mu pod bezpośredni nadzór.

W Orlenie prezesem pozostaje Daniel Obajtek, były wójt gminy Pcim związany z Szydło. Za „dobrej zmiany” zrobił błyskotliwą karierę – szefował Enerdze, a wcześniej Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.

Obajtek słynie z brutalnych czystek w spółkach, do których jest posyłany. Jak mówią w PiS, ma też niesamowitą siłę przebicia i dostęp do Kaczyńskiego. To Obajtek miał doprowadzić do dymisji prezesa Lotosu Marcina Jastrzębskiego, z którym rywalizował (rząd chce połączyć obie spółki).

W PiS zastanawiają się, czy Obajtek utrzyma się w Orlenie. No i kto miałby być następcą Tchórzewskiego. Tu padło nazwisko Wojciecha Myśleckiego, związanego w przeszłości z Solidarnością Walczącą, którą zakładał ojciec premiera Kornel Morawiecki. Myślecki przedstawiany jest jako ekspert od energetyki.

Z Jurgielem sprawa jest inna. W PiS pojawiają się pogłoski, że zaczął trzymać z częścią PSL. – Jakoś tak się działo, że gdy zbierały się nad nim czarne chmury, ludowcy składali wniosek o wotum zaufania. Przypadek? – mówi polityk z kierownictwa PiS. W partii uznano to za ustawkę. – Udało mu się dwa razy. Jeśli sytuacja się powtórzy, straci stanowisko szybciej, niż pomyśli – ostrzega nasz rozmówca.

Politycy „dobrej zmiany” suf lują, że Jurgiel, który ma olbrzymie problemy ze zwalczaniem afrykańskiego pomoru świń oraz zarządzaniem agencjami rolnymi, zaczął korzystać ze specjalistów poprzedniej ekipy. – Absurd – komentuje rzecznik PSL Jakub Stefaniak. – Do resortu i jego agencji wracają ludzie, którzy mają stosowne certyfikaty, oraz tacy, którzy wygrali procesy za nieprawne zwolnienie. Ktoś musi ogarnąć ten bałagan.

Zwolenników zmian goni czas. Wiedzą, że kolejne roszady będą możliwe dopiero przed wyborami do europarlamentu wiosną 2019 r. Wedle naszych rozmówców Kaczyński obiecał już Morawieckiemu, że do Brukseli ma zostać wysłana Szydło i jej stronnicy.

Jarosław Kaczyński w warszawskiej siedzibie PiS, kwiecień 2018 r.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.