Zabiła siebie i córkę

Bożena najprawdopodobniej chciała zabić córkę. Potem zabiła siebie. A kiedy jedna umarła, musiała umrzeć i druga.

Gazeta Wyborcza - - PIERWSZA STRONA - ANNA MALINOWSKA, MARCIN PIETRASZEWSKI

W liście pożegnalnym Bożena napisała, że nie daje już rady. Ma długi, a z renty córki i zasiłku pielęgnacyjnego nie jest w stanie ich spłacić. Nie prosiła, aby ktoś zaopiekował się Magdą. To potwierdza teorię, że przed samobójstwem musiała być pewna, że córka nie żyje

Każdy dzień taki sam. Bożena budzi dorosłą Magdę, karmi ją, starannie czesze jej długie blond włosy, upina w kucyk, potem ubiera córkę w wyprasowane ubrania. – Pamiętaj, że jak cię widzą, tak cię piszą – mówi Magdzie. Sama też nigdy nie wyjdzie z domu bez ułożonych loków, bez pociągnięcia ust szminką.

– Gotowe. Idziemy na spacer – mówi Bożena. Na ramię zarzuca torebkę. Przypomina sobie, że jeszcze trzeba zrobić zakupy. Chleb, pomidory, butelka wody. Nic więcej, żeby torba nie była za ciężka. Jutro dokupi kilka innych drobiazgów.

Drugie ramię, to bez torebki, jest zarezerwowane dla Magdy. Jedną ręką mama chwyta ją za łokieć, by córka mogła się oprzeć na jej ramieniu. Wychodzą z mieszkania. Kuśtyk, kuśtyk. Krok po kroku pokonują schody. Po drodze rzut oka na skrzynkę na listy. Gdy coś jest w środku, już na podwórku matka opiera córkę o murek i migiem wraca na klatkę schodową. Rzadko się to zdarza, bo skrzynka zwykle jest pusta.

– Dziś zrobimy sobie święto. Pojedziemy na lody – zarządza Bożena. I kuśtyk, kuśtyk na przystanek autobusowy. Mieszkają na osiedlu Sadyba na południu Katowic, ale jadą autobusem do centrum handlowego do Mikołowa. Nigdzie się im nie spieszy, a pogoda jest ładna.

– Pani Bożenko, kiedy u pani okna wymieniają? – zagaduje sąsiadka, gdy Bożena z Magdą wracają do domu. – Jeszcze nie wiem. Niskie bloki są unowocześniane. Sadyba pięknieje. Na elewacjach pojawiają się przeszklenia, na uliczkach stawiane są latarenki, zakładają zieleńce. Zmiany cieszą Bożenę. Ale ona nie ma pieniędzy na wymianę okien.

Proszę o mieszkanie dla męża

– Panie kierowniku, wszyscy za okna zapłacili, poza jedną lokatorką – słyszy od jednej ze swoich pracownic Stefan Legawiec, prezes spółdzielni Sadyba.

Odwiedza Bożenę. Kobieta czerwienieje ze wstydu, ma ochotę uciec. – Moja sytuacja finansowa nie pozwala mi na taki wydatek – wyjaśnia.

– Głowa do góry, coś wymyślimy – zapewnia ją Legawiec. Po powrocie do biura łapie za telefon. – Mamy tu panią, która mieszka tylko z córką. Dziewczyna cierpi od urodzenia na porażenie mózgowe. Nie mówi, ledwo się porusza. Jej matka nie może pracować, cały czas zajmuje się dzieckiem. Kiedy jej córka była młodsza, dorabiała u nas w spółdzielni, sprzątała. Zabierała dziewczynkę do pracy, bo nie miała jej z kim zostawić – wyjaśnia Legawiec producentowi okien. Nie musi więcej tłumaczyć. Przedsiębiorca obiecuje, że okna zafunduje.

– Naprawdę!? – Bożena nie może uwierzyć. W życiu nic za darmo nie dostała. No, może poza pomocą przy wykupie na preferencyjnych warunkach zakładowego mieszkania. Pieniądze dał albo pożyczył brat. Jak było naprawdę? Wiedzą tylko oni.

Aha, jeszcze raz spółdzielnia jej pomogła. Magda miała wtedy 10 lat. „Dla komfortu i spokoju mojej córki Madzi bardzo proszę o pomoc w znalezieniu mieszkania dla męża” – wykaligrafowała Bożena na papierze w kratkę.

Mąż cieszył się, gdy Magda się urodziła, ale z czasem coraz bardziej ojca drażniła. Nie taką córkę sobie wymarzył. Nie chciał słuchać tłumaczeń Bożeny, że to takie samo dziecko jak inne, tylko potrzebuje trochę więcej uwagi i cierpliwości. Awantura za awanturą, sąsiedzi wszystko słyszą. Wstyd wstydem, ale Madzia od tych krzyków coraz bardziej nerwowa. Mąż zgodził się wyprowadzić, ale postawił warunek. Żona ma mu załatwić inne mieszkanie. Spółdzielnia pomogła i się wyprowadził. Więcej go nie widziały. Niedawno ktoś poinformował Bożenę, że zmarł.

Trudno związać koniec z końcem

Bożena i Magda wracają z przystanku. Kuśtyk, kuśtyk. Na osiedlu jest tylko mały sklepik i poczta. Do kościoła, lekarza trzeba dojechać autobusem. Bożena zasapana, ledwo Magdę prowadzi, ale nie przyspiesza, nie pogania. Kiedyś miała trochę czasu dla siebie. Po Madzię przyjeżdżał busik z Ośrodka Rehabilitacyjno-Edukacyjno-Wychowawczego na katowickim Giszowcu. Ale mogą tam przebywać osoby do 25. roku życia. Magda ma już 31 lat.

Kiedy córki nie było, Bożena mogła posprzątać mieszkanie, ugotować, przez chwilę poczytać albo zwyczajnie się położyć. Nie pamięta, kiedy ostatnio gdzieś wspólnie wyjechały. Trudno związać koniec z końcem. Bożena lubi Sadybę, blisko jest las, mili sąsiedzi. Ale za dwa pokoje z kuchnią płaci prawie 780 zł czynszu. Do tego dochodzi gaz i prąd. Myślała, żeby sprzedać mieszkanie i znaleźć tanią kawalerkę. Mieszkania na Sadybie są teraz w cenie, nie mniej niż 4 tys. zł za metr kwadratowy, a one mają prawie 50 m.

– Co ty, Bożena, na węgiel pójdziesz? Za takie pieniądze będziesz sobie mogła pozwolić wyłącznie na mieszkanie bez centralnego – mówiła jedna z sąsiadek. I Bożena się rozmyśliła.

Nie ma śladów włamania

27 maja Bożena z Magdą idą – kuśtyk, kuśtyk – na przystanek. Jest niedziela, więc jadą do kościoła. W panewnickiej bazylice spotykają sąsiadów. Wszyscy uśmiechnięci, mówią sobie dzień dobry. Ponad tydzień później na klatce schodowej poruszenie. – Co tu tak tu śmierdzi? – pytają sąsiadki.

– To od Bożenki? Niemożliwe! – dzwonią do drzwi, ale nikt nie otwiera.

– Kto widział Bożenę z Madzią? – ludzie zbierają się na podwórku.

– Ostatni raz widzieliśmy je w zeszłą niedzielę.

– Matko Boska, coś jakby trupi odór! – z bloku wychodzi kolejna lokatorka i wyciąga komórkę.

Strażacy wchodzą do mieszkania przez okno. Smród cofa ich na zewnątrz. – Ściągnijcie prokuratora, mamy poważny problem – zarządzają. Na miejsce przyjeżdża Aneta Paciorek, szefowa Prokuratury Rejonowej Katowice – Zachód oraz kryminalni z komendy. Wchodzą do mieszkania. Ciało Magdy leży na podłodze, wokół ślady wymiocin. Bożena wisi w łazience.

Technik kryminalistyczny sprawdza drzwi i okna. Nie ma śladów włamania. – Drzwi były zamknięte od środka – podpowiadają strażacy.

W mieszkaniu porządek, na stole list pożegnalny. Bożena pisze w nim, że nie daje już rady, ma długi. Z renty córki i zasiłku pielęgnacyjnego nie jest w stanie ich spłacić, a muszą jeszcze za coś żyć. Obok listu dokumenty potwierdzające zaciągnięte pożyczki.

Wszystko wygląda jak klasyczne samobójstwo rozszerzone: matka zabija córkę, a potem popełnia samobójstwo. Jedna rzecz nie pasuje do tego scenariusza. Zwłoki Bożeny znajdują się w stanie postępującego rozkładu, na ciele Magdy procesy gnilne dopiero się rozpoczęły.

Prokuratura zleca sekcję zwłok. Lekarze z zakładu medycyny sądowej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach przeprowadzają ją w ostatni czwartek. Potwierdzają, że Bożena popełniła samobójstwo. Czas zgonu: 8-9 dni przed znalezieniem ciała. W przypadku Magdy sprawa jest zagadkowa. Mechanizm śmierci nieustalony, w przełyku ślady wymiocin. Lekarze są pewni tylko jednego: zmarła dzień lub dwa przed wejściem strażaków do mieszkania i jej agonia była przedłużona.

Za słaba dawka leków?

Prokuratura zakłada dwie wersje wydarzeń. Według pierwszej Bożena podała niepełnosprawnej córce dużą dawkę silnych leków i myśląc, że córka już nie żyje, sama popełniła samobójstwo. Dawka leków musiała być jednak za słaba, Magda wybudziła się i zwymiotowała, po czym umierała przez wiele dni. Samodzielnie się przecież nie poruszała.

Drugi scenariusz zakłada, że Bożena powiesiła się, zostawiając chorą córkę na pastwę losu. Jest to jednak mało prawdopodobne. – Z relacji świadków wynika, że matka była niezwykle zżyta emocjonalnie z córką i bardzo wobec niej opiekuńcza. Z psychologicznego punktu widzenia pozostawienie przez nią chorego dziecka jest mało realne – mówi prokurator Paciorek.

Dodatkowo w liście pożegnalnym Bożena nie prosiła, aby ktoś zaopiekował się Magdą. To potwierdza teorię, że przed samobójstwem musiała być pewna, iż córka nie żyje.

W liście pożegnalnym matka napisała, że nie daje już rady. Ma długi, a z renty córki i zasiłku pielęgnacyjnego nie jest w stanie ich spłacić

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.