Sąd ostatniej szansy

Wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans uchylił się od odpowiedzi na apele, by KE ratowała polski Sąd Najwyższy za pomocą skargi do Trybunału Sprawiedliwości UE. Czy punktem zwrotnym będzie jego spotkanie z premierem Morawieckim? – Komisja Europejs

Gazeta Wyborcza - - PIERWSZA STRONA -

Frans Timmermans uchylił się od odpowiedzi na apele, by Komisja Europejska ratowała polski Sąd Najwyższy za pomocą skargi do Trybunału Sprawiedliwości UE. Apelują o to wszystkie liczące się kluby w PE. Za sprawą PiS-owskiej ustawy o SN już 3 lipca „czystka emerytalna” może objąć 40 proc. sędziów, w tym I prezes Małgorzatę Gersdorf, choć jej sześcioletnia kadencja wynika z konstytucji. Czy coś zmieni spotkanie Timmermansa z premierem Morawieckim w poniedziałek?

Stan praworządności, a zwłaszcza zagrożenia dla Sądu Najwyższego, były w środę tematem kolejnej debaty Parlamentu Europejskiego o Polsce.

Nowością były wezwania większości liczących się klubów europoselskich, by Komisja Europejska jak najszybciej zaskarżyła Polskę do Trybunału Sprawiedliwości UE w związku z ustawą o SN. Za sprawą tej ustawy w SN już 3 lipca ma być przeprowadzona „czystka emerytalna” (za pomocą obniżenia wieku emerytalnego), która może objąć 40 proc. sędziów, w tym I prezes Małgorzatę Gersdorf, choć jej sześcioletnia kadencja (do 2020 r.) wynika wprost z konstytucji.

– To byłoby nieodwracalne pogwałcenie zasad państwa prawa. Komisja Europejska usilnie wzywa władze Polski, by rozwiązały tę sprawę przed 3 lipca – powiedział Timmermans w europarlamencie. Skargi Komisji do Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu mogą być zgodnie z unijnym traktatami połączone z wnioskiem o nałożenie „środka tymczasowego”, którym w tym przypadku byłoby doraźne zawieszenie ustawy o SN.

– Trybunał Konstytucyjny jest fasadą niezdolną do oceny konstytucyjności ustaw. Krajową Radę Sądownictwa upolityczniono. Ostatnim bastionem jest Sąd Najwyższy. A to organ oceniający ważność wyborów. To dla polskiej demokracji sprawa egzystencjalna. Stąd apele o wniesienie skargi do Trybunału Sprawiedliwości – powiedział Janusz Lewandowski (PO) w imieniu największego, centroprawicowego klubu Europejskiej Partii Ludowej.

Komisję ponaglał też Austriak Josef Weidenholzer w imieniu drugiej co do wielkości frakcji centrolewicowej. – Trzeba działać w tej chwili. Nie czas na żadne manewry. Komisja musi przekazać tę sprawę do Trybunału – powiedział. W podobnym tonie wypowiadali się przedstawiciele liberałów, zielonych i mocno lewicowego klubu GUE/NGL.

Krasnodębski: Koniec ustępstw

Natomiast w imieniu konserwatystów (m.in. PiS i brytyjscy torysi) polemizował Zdzisław Krasnodębski. – Na podstawie pojedynczych i wyolbrzymionych faktów buduje pan narrację niepasującą do kraju, w którym żyjemy – zwracał się do Lewandowskiego. A Timmermansowi zarzucił brak dobrej woli i zrozumienia, by zakończyć spór o praworządność. – Polska zrobiła wiele, by uwzględnić zastrzeżenia Komisji. Ale Polacy w swej większości uważają, że czas ustępstw się skończył – przekonywał Krasnodębski.

Timmermans tłumaczył europosłom – podobnie jak wcześniej unijnym ministrom w Radzie UE – że dotychczasowe zmiany w polskich ustawach sądowych, do których odnosił się Krasnodębski (m.in. przywrócenie równego wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn w ustawie o sądach powszechnych), nie odpowiadają na najpoważniejsze obawy związane z niezawisłością sądownictwa i prawomocnością Trybunału Konstytucyjnego.

Wiceszef KE przedstawiał swe spotkanie z premierem Mateuszem Morawieckim w Warszawie w najbliższy poniedziałek jako punkt zwrotny. – Mam nadzieję, że uda nam się znaleźć rozwiązanie. Ale jeśli nie, Komisja będzie musiała stanowczo wywiązywać się z roli strażniczki traktatów UE – zastrzegł Timmermans w przemówieniu kończącym debatę w europarlamencie.

„Za” i „przeciw” skardze

Złożenie skargi do Trybunału w Luksemburgu przed 3 lipca wymagałoby bezprecedensowego skrócenia procedur w Komisji Europejskiej. Część służb prawnych w instytucjach UE jest nadal przekonana, że sprawę SN należy rozwiązywać wyłącznie w postępowaniu w ramach art. 7 traktatu o UE. A Rada UE ds. Ogólnych ponownie zajmie się Polską na posiedzeniu 26 czerwca. Ambasadorzy krajów UE (większością 15 z 28 krajów UE) zdecydowali w środę wieczorem, że to będzie pierwsza część formalnego wysłuchania Polski w sprawie praworządności (czyli kolejny krok w ramach art. 7), o które Komisja Europejska wnioskowała w zeszłym tygodniu. Tematem obrad ministrów krajów UE 26 czerwca będą – jak tłumaczy nam dyplomata UE – „najpilniejsze kwestie wskazane przez Komisję”, czyli na pewno m.in. Sąd Najwyższy.

Jednak to działania sprowadzające się do presji politycznej, która – wbrew apelom krytyków PiS w Polsce i reszcie UE – nie może zatrzymać zmian w Sądzie Najwyższym.

– Problem w tym, że nie wiadomo, czy Trybunał mógłby zatrzymać te zmiany w polskim SN. A jeśli Polska nie posłucha? To będzie olbrzymi kryzys – mówi jeden z unijnych dyplomatów. Jesienią 2017 r. Warszawa dopiero pod groźbą olbrzymich grzywien i z opóźnieniem podporządkowała się doraźnemu zakazowi wycinki w Białowieży w ramach „środka tymczasowego”, potwierdzonego potem wyrokiem Trybunału. A Białowieża to nie była kwestia ustrojowa tak drażliwa dla władz Polski jak Sąd Najwyższy.

Wczoraj w europarlamencie przemawiał też premier Holandii Marc Rutte. Bronił roli Komisji w „ścisłym i niezależnym monitorowaniu” przestrzegania praworządności w krajach UE. – To część umowy, jaką jest członkostwo w UE – powiedział Rutte. Zapewniał Timmermansa o swym poparciu w sprawie art. 7 i Polski. – Rząd Holandii wspiera jednoznacznie Timmermansa i całą Komisję Europejską. Jestem zadowolony, że – jak wiem – cała Komisja to wspiera – powiedział.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.