USA z Meksykiem i Kanadą zorganizują mundial 2026

To będzie inauguracja mundialu osobliwa. Mocny kandydat na najsłabszego gospodarza w dziejach zmierzy się z Arabią Saudyjską, czyli mocnym kandydatem na najsłabszego uczestnika tegorocznego turnieju

Gazeta Wyborcza - - PIERWSZA STRONA - RAFAŁ STEC MOSKWA

Kto sądzi, że w czasie zapaści reprezentacji Polacy znęcali się nad nią ze szczególnym okrucieństwem, powinien pobrać edukację na rosyjskiej ulicy. Aż się robi tamtejszych piłkarzy szkoda.

Na przystanku metra, który przejął nazwę od pobliskich Wzgórz Worobiowych, stoją wielkie szklane słoje upamiętniające mundiale. Zmieściły się wszystkie, od 1930 do 2014 roku, bo to najdłuższa stacja w metropolii dostępna z obu brzegów rzeki Moskwa. Wewnątrz zdjęcia bohaterów, hołdy złożone mistrzom, każdy turniej opatrzono hasłem: „Narodził się król” (o Pelem), „Futbol wraca do domu” (złota Anglia) czy „Ręka Boga” (wiadomo). Spaceruję stamtąd do położonej na wzniesieniu strefy fanów, z której widać Łużniki i panoramę okolicy, w towarzystwie Maksyma i Wasilija, studentów pałających do drużyny niemal nienawiścią. Nie chodzi im o to, że przegrywa. Nie, gardzą piłkarzami jako utracjuszami bez ambicji i honoru, którym nie chce się nawet wyjeżdżać na Zachód, bo rodzime kluby haniebnie ich przepłacają, a wysilać się nie trzeba.

Nie tylko oni klną. Najłagodniejsza reakcja, jaką spotkałem po zagadnięciu o Sborną, to zniecierpliwione machnięcie ręką. Gdy zatem u nas Lewandowski i spółka wylewają się z każdego ekranu i billboardu, aż do zadławienia, w Rosji sylwetek kadrowiczów używa się w przestrzeni publicznej dyskretnie. Nikt tu w nic nie wierzy ani na nic nie liczy, trener Stanisław Czerczesow (również kontestowany i wygwizdywany) próbował na konferencji wyłącznie rozładowywać atmosferę. A to przysięgał, że jego podwładni pogrywają w gry planszowe w pełni zrelaksowani, a to chwalił pomysł lokalnego reportera, by wszyscy kibice zapuścili wąsy jak jego, a to dowcipkował i wykręcał się od odpowiedzi – pytania obcokrajowców zbywał np. prośbą, by najpierw poznali lokalną kulturę, bo inaczej niewiele zrozumieją, „nie przedrą się przez labirynt rosyjskiej duszy”. Prasa też odwołuje się do haseł irracjonalnych, apelując, by piłkarze spróbowali potraktować mundial „z fantazją”.

Ci ostatni trenowali przy jazgocie okrutnych drwin, których natężenie rosło wraz ze zbliżaniem się turnieju. Usłyszeli nawet, że tak fatalnie reprezentacja – włączając dekady ZSRR – grała ostatnio za cara, ponieważ trzeba się cofnąć tak głęboko w przeszłość, by znaleźć porównywalnie beznadziejne wyniki. Jeśli Rosjanie nie pokonają dzisiaj Arabii Saudyjskiej, to wydłużą passę meczów bez zwycięstwa do ośmiu, wyrównując niechlubny rekord sprzed 100 lat. Wnioski wyciągane z ich dorobku z minionych miesięcy może zafałszowywać nieco dobór przeciwników, ponieważ gospodarze sięgali wysoko, przegrywali m.in. z Brazylią, Argentyną i Francją, a z Hiszpanią zdołali zremisować 3:3. Ale nie dali rady również Austrii czy Turcji, które mundialowe eliminacje przegrywały z kretesem, daleko im było nawet do szans na baraże. A najgorsze, że wszystko dzieje się u nich w trybie alarmowym.

W trybie alarmowym zatrudniano Czerczesowa znanego u nas z pracy w Legii Warszawa i idealnie odpowiadającego stereotypowi o rosyjskim niedźwiedziu – chropowatego w obejściu, a zarazem serdecznego; mającego ciężką rękę, a zarazem wylewnego. Miał po klapie na Euro 2016 nie tyle przebudować drużynę, ile wymyślić ją nowo, i to czerpiąc z niczego. W trybie alarmowym selekcjoner przywracał do reprezentacyjnego życia obrońcę Siergieja Ignaszewicza, którego najpierw sam się pozbył i który w lipcu skończy 39 lat. Ba, rodacy całkiem serio namawiali trenera, żeby odzyskał dla defensywy również bliźniaków Wasilija i Aleksieja Berezuckich (za tydzień skończą 36 lat). W trybie alarmowym trzeba było kombinować nad atakiem, ponieważ w marcu więzadła kolanowe zerwał Aleksandr Kokorin, jedyny pretendujący do statusu gwiazdy. Obrońcę Rusłana Kambołowa niby rozłożyła kontuzja, ale zbiegło się to z podejrzeniami o doping. Wreszcie kompletowanie środka pola utrudniły relacje trenera z Igorem Denisowem, obaj panowie znienawidzili się jeszcze w Dynamie Moskwa. Dlatego Rosjanie za szczyt możliwości uważają uniknięcie wstydu. Wygramolenie się z grupy jest konieczne, by nie dołączyć do piłkarzy z RPA, którzy jako jedyni organizatorzy MŚ w historii nie przeżyli do drugiej rundy.

I o osiągnięciu celu minimum mogą śmiało marzyć, bo los wrzucił ich między rywali przeciętnych – poza ewidentnie mocniejszym Urugwajem podejmą Egipt oraz Arabię Saudyjską, która obrała strategię przygotowań tak oryginalną, że aż swoim piłkarzom zaszkodziła.

W połowie sezonu szef tamtejszego odpowiednika ministerstwa sportu rozesłał mianowicie dziewięciu reprezentantów seniorskich oraz juniorskich po klubach hiszpańskiej – od trzeciej po pierwszą – ligi. Na wypożyczenie, z pensją wypłacaną przez Saudyjczyków, bez żadnej wynegocjowanej umowy nakazującej nowym trenerom łaskawym okiem spojrzeć na przyjezdnych. I emigranci zostali uziemieni. Całkiem. Opuścili swo-

Tak fatalnie reprezentacja – włączając dekady ZSRR – grała ostatnio za cara, ponieważ trzeba się tak daleko cofnąć w czasie, by znaleźć porównywalnie beznadziejne wyniki

je piaskowe wygwizdowo, by nawiązać jakikolwiek kontakt z nowoczesnym futbolem, tymczasem ich kontakt ograniczył się do treningów. Wszyscy razem wzięci rozegrali w Hiszpanii trzy mecze.

Trener Juan Antonio Pizzi, odpowiedzialny za chilijskie złoto na Copa America 2016, powołał z tej grupy tylko Al-Shehriego, Al-Dawsariego i Al-Muwallada, ale tak się składa, że to oni powinni tworzyć tercet ustawiony za środkowym napastnikiem kreujący grę. Tymczasem pierwszy nie kopnął w Leganés piłki ani razu; drugi, teoretycznie najbardziej utalentowany, grał w Villarrealu przez 33 minuty, zdołał zresztą dać dwie asysty w meczu z Realem Madryt; trzeci uciułał 26 minut w barwach Levante.

Kluczowi zawodnicy odzwyczajają się od intensywności meczowej od stycznia (Adam Nawałka nawet by na takich delikwentów nie spojrzał), ale Saudyjczycy wciąż uważają, że nawet intensywność treningowa wystarczy, by przygotowali się do mundialu efektywniej niż w rodzimej lidze. Zwłaszcza tamten epizod Al-Dawsariego ich natchnął – jego asysty poprzedzały gole na 1:2 i 2:2, to dzięki nim Villarreal zdołał z madryckim triumfatorem Champions League zremisować.

W Rosjanach spotka przeciwników słabszych. Takich, których rodacy sprawiają chwilami wrażenie żałujących, że skoro organizują mundial, to jeszcze muszą wystawić drużynę.

Stanisław Czerczesow miał po klapie na Euro 2016 nie tyle przebudować drużynę, ile wymyślić ją nowo, i to czerpiąc z niczego

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.