ZABAWA W REFERENDUM

Gazeta Wyborcza - - Z DRUGIEJ STRONY - PAWEŁ WROŃSKI GAZETA WYBORCZA

Do zaproponowanych przez prezydenta Andrzeja Dudę 15 pytań referendum konstytucyjnego chętnie dołożyłbym szesnaste: „Czy Pan/Pani uważa, że to referendum ma sens?”.

Na razie Duda osiągnął jedno: po dwóch latach wojny polsko-polskiej udało mu się zjednoczyć PiS oraz opozycję. Wszyscy żartują z jego propozycji, sugerując, że w zestawie pytań powinna być poruszona np. kwestia zapisania w konstytucji nakazu używania opon zimowych czy obowiązkowego zdrowia, szczęścia i pomyślności dla wszystkich obywateli.

Krytykowana przez opozycję i część PiS prezydencka inicjatywa referendum konstytucyjnego z merytorycznego punktu widzenia nie była aż tak bezsensowna, jak się wydaje obecnie. Ale dziś nie ma nastroju na dyskusję o ustawie zasadniczej, jej strażnik bowiem – prezydent Andrzej Duda – jest oskarżany o jej łamanie.

Prezydent chciał – inicjując projekt dwa lata temu – podkreślić swoją istotność. Mógł to uczynić poprzez merytoryczną wagę referendalnych pytań. Dałby sygnał, że dyskusję o ustroju i kształcie państwa traktuje poważnie.

Gdyby chciał rzeczywiście rozpocząć debatę nad wprowadzeniem ustroju prezydenckiego, mógłby zamiast niejasnego „wzmocnienia” roli prezydenta w dwóch resortach wprost zapytać, czy powinien mieć prawo odmowy nominacji ministrów rządu pod określonymi warunkami. Zadając pytanie dotyczące niezależności sądownictwa, mógłby szukać usprawiedliwienia post factum dla swoich działań – niezaprzysiężenia sędziów Trybunału Konstytucyjnego.

Prezydent mógłby zainicjować dyskusję nad sprawą przyjęcia euro – poprzez pytanie, czy należy usunąć zapisy blokujące taką możliwość. Pewnie zapomniał, że pod hasłem „nie dla euro” zaczynał kampanię wyborczą i uznawał tę sprawę za ważną. Mógł- by dyskutować o sprawach antagonizujących społeczeństwo: o zapisaniu dochodu minimalnego, o warunkach dopuszczalności przerywania ciąży czy o związkach partnerskich.

Mógłby, ale tego nie zrobił. Dlaczego? Zapewne przestraszył się, że ważkością pytań uczyni to referendum istotne, co w przypadku przegranej mogłoby być niebezpieczne dla niego i obecnej władzy.

Prezydent zaproponował więc show pod hasłem „wszyscy popierajcie prezydenta” i pyta, czy zapisać w konstytucji 500 plus i wiek emerytalny (to ograniczenia niebezpieczne dla każdej władzy), zakłada, że lud boży do urn zagonią proboszczowie skuszeni zapisaniem w konstytucji wartości chrześcijańskich (choć one tam już są). Nie zastanawiając się nad konsekwencjami, liczy, że pytaniami o zapisanie w konstytucji członkostwa w UE i NATO do głosowania skłoni przeciwników tych instytucji spod znaku ONR. Wszystko, aby osiągnąć wyższą frekwencję.

Zapewne Andrzej Duda do swojej koncepcji nie przekonał nawet PiS-u, skoro telewizja publiczna po raz kolejny jego najważniejszą polityczną inicjatywę zbyła milczeniem, a politycy PiS nadal „nie wiedzą, czy poprą referendum”. Partia daje do zrozumienia, że jeżeli prezydent chce się z tym referendum wygłupić, to wygłupi się na własny rachunek.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.