Barbara Dolniak: Nie uprawiałam lobbingu

Gazeta Wyborcza - - KRAJ -

W związku z opublikowanym 5 czerwca 2018 r. w „Wyborczej” tekstem pt. „Nowoczesna i windykatorzy długów”, o zmianach przepisów kodeksu cywilnego co do przedawnienia, pragnę odnieść się do niektórych informacji w nim zawartych.

Przepisy miały być prokonsumenckie. Ale nie są. Nowelizacja k.c. nie tylko nie obniżyła trzyletniego terminu przedawnienia dla roszczeń np. firm windykacyjnych, ale sprawiła, że może on ulec wydłużeniu nawet do czterech lat. Zgodnie z nowym brzmieniem art. 118 k.c. koniec przedawnienia przypada na ostatni dzień roku kalendarzowego, chyba że termin przedawnienia jest krótszy niż dwa lata. Dotychczas, gdy termin upływał np. 2 stycznia, to konsument mógł się powołać na przedawnienie już 3 stycznia. A przy wprowadzonej zmianie termin przedawnienia skończy się dopiero 31 grudnia. Tak więc roszczenie wymagalne w styczniu – w istocie przedawni się niemal po czterech latach.

Równie niekorzystne dla konsumentów jest skrócenie podstawowego terminu przedawnienia z dziesięciu do sześciu lat, przy czym w uzasadnieniu nie przytoczono żadnej analizy, która tłumaczyłaby tak radykalną zmianę. Nowoczesna proponowała skrócenie tego terminu do ośmiu lat, albowiem zmiany w tym zakresie muszą być dokonane w sposób wyważony.

Termin sześcioletni przysługuje konsumentowi przeciwko m.in. firmom windykacyjnym, pożyczkowym czy też bankom, a nie odwrotnie.

Jeżeli przedsiębiorca uzyska prawomocne orzeczenie sądowe przeciwko konsumentowi, to może go ścigać w postępowaniach egzekucyjnych do końca życia – nowela nie zawiera bowiem żadnych rozwiązań dotyczących przepisów związanych z przerywaniem biegu przedawnienia. A każde wszczęcie egzekucji przerywa bieg terminu przedawnienia i biegnie ono na nowo, czyli kolejne sześć lat.

Nie ma co się łudzić, że bank albo firma windykacyjna zapomną o zasądzonym roszczeniu albo zaniechają egzekucji z powodu jej bezskuteczności.

Jeden przepis wprowadza w odniesieniu do konsumenta stwierdzenie z urzędu upływu terminu przedawnienia, a kolejny – możliwość jego nieuwzględnienia, jeżeli wymagają tego względy słuszności, przy zastosowaniu przesłanek zawartych w §2, których katalog nie ma charakteru zamkniętego. Przesłanki te są na tyle ogólne, że nie dają jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, w jakich okolicznościach sprawy sąd może nie uwzględnić upływu terminu przedawnienia. Stwarzają zatem, niestety, dużą uznaniowość w ewentualnym nieuwzględnieniu upływu terminu przedawnienia.

Z punktu widzenia konsumenta zmiany przyjęte w nowelizacji nie dają pewności co do jego sytuacji prawnej związanej z upływem terminu przedawnienia. Nieprecyzyjne, ogólnikowe sformułowania zawsze przynoszą więcej szkody niż pożytku.

Wierzyciele nadal będą sądownie dochodzić przedawnionych roszczeń, powołując się na względy słuszności, i liczyć, że sąd nie uwzględnieni przedawnienia.

Przegłosowane zmiany naruszają też konstytucyjną zasadę, że prawo nie działa wstecz. Jak wykazał w opinii konstytucjonalista prof. Marek Chmaj: „Zasada niedziałania prawa wstecz stanowi podstawę porządku prawnego. U jej podstaw leży wyrażona w art. 2 Konstytucji zasada demokratycznego państwa prawnego (wyrok TK z 17.12.97 r. K 22/96). Niedopuszczalne jest stanowienie norm z mocą wsteczną, jeśli podmioty, których te normy dotyczą, nie mogły racjonalnie przewidzieć tego rodzaju decyzji, a nadzwyczajne okoliczności czy dobra, podlegające ochronie konstytucyjnej, decyzji takiej nie usprawiedliwiają”.

Nowoczesna zaproponowała poprawkę, zgodnie z którą do roszczeń powstałych przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy i w tym dniu jeszcze nieprzedawnionych stosuje się przepisy w brzmieniu dotychczasowym. Poprawka nie została przyjęta.

Już na etapie prac rządowych zastrzeżenia zgłaszały Sąd Najwyższy oraz Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia” chociażby w kwestii przedawnienia uwzględnianego z urzędu czy działania prawa wstecz. W toku prac sejmowych zastrzeżenia, o których mowa powyżej, podnieśli również prof. Marek Chmaj, adwokat Michał Wawrykiewicz, rzecznik finansowy, a w kolejnym etapie Biuro Legislacyjne Senatu.

Odnosząc się do zawartych w artykule sugestii dotyczących lobbingu na rzecz firm windykacyjnych, w tym szczególnie firmy Kruk, stwierdzam stanowczo, że taka sytuacja nie miała w ogóle miejsca. Sama spółka Kruk w przesłanym do „Wyborczej” oświadczeniu zaznacza, że nie podejmowała działań lobbystycznych w trakcie procedowania nad tą ustawą.

Dla mnie znaczenie miały wyłącznie względy merytoryczne wynikające zarówno z moich ponaddwudziestoletnich doświadczeń jako sędziego, jak i z przedstawionych opinii prawnych.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.