SCYFRYZOWANY POMNIK HISTORII

Malowniczo położona i urokliwa miejscowość niedługo stanie się wzorem dla wszystkich miast w Polsce. O ile mają one aspiracje, aby być miastami na miarę ery cyfryzacji i nowych technologii. Zabytkowy Kazimierz Dolny już w przyszłym roku ma stać się supern

Gazeta Wyborcza - - TECHNOLOGIE - JAKUB WĄTOR

Wspiąwszy się do baszty Mikołaj Firlej ujrzał czerniejące miasteczko. Słońce chylące się ku zachodowi pogrążało już w cieniu chaty drewniane, spichlerze kupieckie i rynek. – Azaliż droga ma obrana godna jest wysileń? – zadumał wojewoda na myśl o rzezimieszkach właśnie ze swych nor wychodzących. Któż pilnuje teraz spichlerzy? Jak kupcy mają bronić się przed rozbójnikami? A i kupcy na opak z panem Bogiem, gdy za zboża garstkę biorą jak za tuzin. Firlej objął wzrokiem basztę celną i westchnąwszy raz jeszcze, udał się na sen bez pozbycia się swych frasunków.

To XVI wiek. Starosta Mikołaj Firlej rzeczywiście borykał się z różnymi przeciwnościami losu. Dopiero co w ramach spłaty długu dostał Kazimierz Dolny od Zygmunta I Starego, a tu tyle kłopotów. Jak powstrzymać rabusiów? Jak pilnować, by kupcy sprawiedliwie handlowali zbożem? Jak kontrolować żeglugę wiślaną, bo przecież z tego miasteczko się utrzymywało?

Dziś z jednej strony są to wciąż często palące kwestie, z drugiej... łatwe do rozwiązania. Gdyby za czasów Firleja istniało coś takiego jak internet rzeczy (IoT), mógłby spać spokojniej, a wchodząc po wzgórzu nie zobaczyłby „czerniejącego miasteczka”. Dziś Kazimierz Dolny wciąż czaruje historyczną zabudową, wspaniałym położeniem i ukształtowaniem terenu. A będzie zachwycał jeszcze bardziej. W 2019 roku ma się stać pierwszym w Polsce smart city – miastem przyszłości.

Samochodowe i ludzkie zatory

3 maja tego roku do Kazimierza Dolnego chciało wjechać w sumie blisko 16 tys. osób. Chciało to nie znaczy, że wjechało. Droga wjazdowa od strony Warszawy po prostu się zapchała, od Lublina to samo. Zdezorientowani – choć częściej chyba po prostu wkurzeni – ludzie wycofywali się autami i zamiast dwugodzinnej podróży ze stolicy do Kazimierza zmuszeni byli zafundować sobie pięciogodzinną wyprawę ze stolicy do Kazimierza i od razu z powrotem. – Ten problem mamy tu regularnie. W weekendy miasto jest zakorkowane i zastawione samochodami, niektórzy wjeżdżają nawet na nasz rynek, choć chyba jasne jest, że nie wolno tego robić. Oczywiście cieszymy się, że mamy tylu turystów, ale niełatwo czasem nad wszystkim zapanować – przyznaje burmistrz Kazimierza Dolnego Andrzej Pisula.

„Tylu turystów”, czyli niemal półtora miliona rocznie. Widać to jeszcze wyraźniej, gdy wspomni się, że sam Kazimierz ma 4 tys. mieszkańców. A więc tak, niemal w każdy weekend miasto wygląda jak zalane gęstym tłumem ludzi i samochodów. Gdy latem organizowane są festiwale – takie jak muzyczny Kazimiernikejszyn czy filmowy Dwa Brzegi – znaleźć miejsce noclegowe to jak wygrać darmowy karnet na wszystkie kazimierskie festiwale razem wzięte.

Dziesiątki tysięcy turystów tworzą także duży potencjał dla wszelkiej maści naciągaczy czy złodziei. Choć w Kazimierzu Dolnym nie ma epidemii takich zjawisk, to co jakiś czas trafiają się poszkodowani turyści: a to Cyganki ich okradły na rynku, a to dziwnym zbiegiem okoliczności w ogóle znikły ich portfele. – Gdy ma się półtora miliona turystów rocznie, wiąże się z tym duże ryzyko i różne niebezpieczeństwa. Bezwzględnie potrzebny jest nam monitoring – mówi Andrzej Pisula.

Problemów jest więcej, choćby z parkingami. 3 maja wielu kierowców zawróciło z drogi, bo nie wiedzieli o tym, że w mieście jest kilka parkingów, a nie tylko te blisko wjazdu od Warszawy. Po drugiej stronie miasteczka też są, ale kierowcom nie ma kto i nie ma jak tego zakomunikować – zwłaszcza że sytuacja zmienia się dynamicznie. Ktoś wyjeżdża, ktoś wjeżdża. We wschodniej części miasta parking nagle pustoszeje, podczas gdy na tym w części zachodniej tworzy się korek.

Dlatego to miasteczko trzeba okiełznać. Zasługuje na to, jak mało które.

Kamera oglądająca bójki

A na to, jak to zrobić, wpadł T-Mobile. I ogłosił na konferencji prasowej – zorganizowanej oczywiście tuż przy kazimierskim Rynku – że już w 2019 roku miasto będzie funkcjonowało zupełnie inaczej. Funkcjonowało, a nie wyglądało, bo swego uroku nie straci. Wręcz przeciwnie – stanie się przyjaźniejsze i dla mieszkańców, i dla turystów. A i T-Mobile już zaciera ręce, bo oczywiście nie robi tego bezinteresownie.

W ciągu kilku najbliższych miesięcy Kazimierz Dolny zostanie, można by rzec najogólniej, scyfryzowany. Skala zmian technologicznych dla tego akurat miasta jest duża, można ją nawet nazwać rewolucją. Kazimierz, to małe miasteczko choć znane. Nie ma tu wielu dobrodziejstw współczesnej technologii, które w innych miastach czasem można już spotkać.

Choćby taki... monitoring. Do tej pory w miasteczku nad Wisłą go nie było. Teraz pojawi się w sumie ponad 40 kamer w całej miejscowości. I to nie byle jakich kamer, lecz inteligentnych. Będą one same potrafiły wychwycić anomalie nie tylko na drogach, ale też i na chodnikach. W bocznej uliczce dochodzi do bójki? Kamera rozumie, co się dzieje, i sama wysyła sygnał do centrum dowodzenia, a to na policję przekazuje informację o tym, co się dzieje. Na rynku ktoś zaparkował samochód? Kamera wie, że takich „obiektów” w tym obszarze być nie powinno, więc cyk! – zdjęcie rejestracji i szerszego planu – wysłanie dowodów na policję.

To nie wszystko. Kamery będą także potrafiły zrozumieć sytuację, w której jednym z wjazdów do miasta lub jedną z ulic porusza się za dużo samochodów i tworzą się korki. Obiektyw obliczy liczbę samochodów i porówna ją z liczbami aut na innych ulicach. Jeśli różnice będą duże, oznacza to, że kierowcy nie zdają sobie sprawy z możliwości przejechania innymi trasami. Wtedy system wyśle im sygnał – „na tej i na tej ulicy nie będziesz zmuszony przeklinać podczas stania w korku”.

Wszystko to kamerom będzie łatwiej zobaczyć nie tylko dzięki wbudowanej w nie sztucznej inteligencji, ale też dzięki... światłu. W ramach projektu miasto zyska kilkaset latarni. Tak, inteligentnych. Obecne oświetlenie w różnych częściach miasta jest inne – różne rodzaje lamp, żarówek, jasności. Wszystkie nowe lampy uliczne będą wyglądały tak samo i świeciły tym samym LED-owym światłem. Będą też je regulowały w zależności od pory dnia i natężenia światła sztucznego oraz słonecznego. A więc: oszczędność. – Dzięki temu wieczorem będzie jeszcze przyjemniej spacerować po naszym miasteczku przy nieco przygasłej, ale pięknej łunie światła LED-owego – cieszy się burmistrz Pisula.

Porozmawiaj z kioskiem

Z miastem będzie można też... porozmawiać. A przynajmniej wejść w interakcję. Wymienione bowiem zostaną także przystanki autobusowe, miejskie ławki, a ponadto na terenie całego Kazimierza stanie kilkanaście totemów, czyli znanych choćby z galerii handlowych kiosków informacyjnych. Ale wiadomości o mieście będzie można też zaczerpnąć z tablic informacyjnych na przystankach czy ławkach.

To ukłon w stronę turystów, którym łatwiej będzie się zorientować, co właśnie zwiedzają – czy to kamienice Przybyłów z początków XVII wieku, czy może Stara Łaźnia z 1921 roku. Oczywiście na tablicach informacyjnych znajdą się też wiadomości dla mieszkańców – również te o wydarzeniach kulturalnych czy po prostu aktualnych wieściach z miasta.

Lub o tym, jak wygląda sytuacja z... powietrzem. W mieście staną dwie stacje monitoringu jakości powietrza, które będą pilnowały, czy smog i wszelkie szkodliwe substancje nie przekraczają dopuszczalnych norm. Jeśli tak się zdarzy, informacja szybko pójdzie do urzędników, a ci rozpoczną działania, które doprowadzą do zmniejszenia zanieczyszczeń.

Jak wiadomo, zwykle powodowane są one albo przez samochody, albo przez palenie w domach śmieciami. Być może jednak monitoring powietrza nie będzie zbyt często wszczynał alarmów, bo i aut może być nieco mniej. Kazimierz Dolny dostanie w sumie ponad 60 rowerów i pojazdów elektrycznych. Te ostatnie, jak działają, wiemy – ładujesz na stacji elektrycznej i jedziesz, nie emitując zanieczyszczeń. Stacje ładowania też będą – trzy w całej miejscowości. Rowery z kolei będzie można wypożyczać (odpłatnie), a dzięki wbudowanemu w nie systemowi GPS nie będzie problemów ze zgubieniem jednośladu. Sygnał z GPS-u będzie też wskazywał, na której stacji wypożyczania są one dostępne, a na której nie.

Tyle wi-fi w całym mieście

Jednak być może to, co na co dzień najczęściej będzie pomagało samym mieszkańcom i turystom, to pomysł postawienia 40 hotspotów. Dzięki temu sieć oplecie cały Kazimierz Dolny. Powstaje pytanie o jakość połączenia. Tu plany są ambitne. Na razie będzie ona opierała się o LTE, ale są pomysły, by kłaść światłowody, a kiedyś, za kilka lat, rozwijać sieć 5G. To będzie jednak prawdopodobnie najtrudniejsze zadanie. – Musimy rozmawiać na przykład z właścicielami budynków, bo komuś trzeba przeprowadzić kabel przez piwnicę, albo z zarządcami studzienek, bo akurat plan zakłada, że tamtędy będzie szedł światłowód. No i nie zapominajmy o najważniejszym, czyli o wojewódzkim konserwatorze zabytków. W końcu cała przestrzeń miejska Kazimierza Dolnego jest uznana za pomnik historii – mówi burmistrz Pisula.

To zadanie najtrudniejsze i kluczowe, bo żeby wszystkie inteligentne urządzenia w mieście mogły się ze sobą komunikować, muszą mieć dostęp do pojemnej i stabilnej sieci. Mogą to robić już teraz na obecnie dostępnej infrastrukturze T-Mobile, ale jeśli ktoś chce marzyć o 5G, musi kłaść kolejne światłowody.

Aby wszystkie inteligentne urządzenia się ze sobą komunikowały, muszą mieć dostęp do pojemnej i stabilnej sieci. Plany T-Mobile i Kazimierza Dolnego są ambitne – światłowody i sieć 5G

Biznes przyszłości

Wszystkie usługi i urządzenia inteligentnego miasta będą połączone z centralnym systemem. Bez tego niemożliwe byłoby kontrolowanie tego, co w mieście się dzieje. Komunikaty na temat rowerów, parkingów, powietrza czy natężenia ruchu będzie można znaleźć w jednej aplikacji mobilnej. Będzie ona dostępna za darmo dla wszystkich i będzie kluczowym miejscem informacji o tym, co się dzieje w Kazimierzu Dolnym, którędy jechać czy gdzie zaparkować. Dzięki temu dane, które zbierają urządzenia na mieście, zostaną błyskawicznie opracowane i przesłane dalej do mieszkańców.

Za wszystkie te zmiany zapłaci TMobile, Kazimierz Dolny ma ułatwić sprawy urzędowe i administracyjne. Skąd taka hojność teleoperatora? Jego prezes Andreas Maierhofer nie ukrywa: – Mamy wiedzę i kompetencje, aby być partnerem samorządów i oferować im kompleksowe rozwiązania z zakresu smart city. To jest nowy model biznesowy. Na przykładzie Kazimierza Dolnego chcemy pokazać nasze możliwości, a potem będziemy rozmawiali z kolejnymi miastami.

Wybór Kazimierza Dolnego jest nieprzypadkowy i bezpieczny – to piękne miasto, w którym trudno się nie zakochać, a z drugiej strony nie jest duże, więc idealnie pasuje na swoisty showroom. Samo miasto zaś lepiej trafić nie mogło.

Choć nie jest jedyne. Exatel planuje podobne zmiany w Przemyślu, a i na świecie coraz więcej miejscowości chce być smart. Las Vegas planuje wydanie na ten cel 500 mln dol. do 2025 roku, a Toronto – razem z Google’em – chce wręcz przebudować swoje budynki, chodniki (by roztapiały śnieg) czy dachy (by czerpały energię ze Słońca).

Jednak to dalekosiężne plany, Kazimierz Dolny inteligentny ma być lada moment. Burmistrz Pisula zaciera ręce, ale zapewnia: – Nie będę przesadnie wykorzystywał tej zmiany w swojej kampanii wyborczej.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.