Hiszpania wczoraj wyrzuciła trenera, dziś gra z mistrzem Europy

Gazeta Wyborcza - - PIERWSZA STRONA - MICHAŁ SZADKOWSKI

Mundial zza Realu To aż dziwne, że dopiero teraz Hiszpanię zraniły jej klubowe potęgi. Dziś hit – mistrzowie świata z 2010 r. zmierzą się z Portugalią. Wierzę w piłkarzy, przyjechaliśmy do Rosji przygotowani, mamy w pamięci to, nad czym ta drużyna pracowała przez ostatnie dwa lata. Nie odejdziemy od tego, nie mamy czasu na zmiany – mówił wczoraj w Soczi nowy selekcjoner Fernando Hierro. Zatrudniając dzień wcześniej 50-letniego dyrektora sportowego związku, Hiszpanie napisali już w Rosji historię mundialu. Owszem, zdarzało się, że trenerzy tracili pracę w trakcie turnieju – w 1998 r. po dwóch porażkach selekcjonerów wyrzuciły Arabia Saudyjskiej i Korea Płd. Bywało też, że zespoły zmieniały trenerów tuż po wygranych eliminacjach albo jeszcze przed startem przygotowań do mundialu – Australia zatrudniła Berta van Marwijka w styczniu, Japonia – czyli grupowy rywal Polaków – w kwietniu zamieniła Vahida Halilhodžicia na Akirę Nishino. Żadna z tych drużyn nie uchodziła jednak za faworyta, żadna nie wylała selekcjonera trzy dni przed pierwszym meczem turnieju.

Szef hiszpańskiej federacji Luis Rubiales poczuł się jednak oszukany. Bo kilka tygodni temu przedłużył umowę z Julenem Lopeteguim do 2020 r., a we wtorek – z mediów – dowiedział się, że 52-letni szkoleniowiec po powrocie z Rosji obejmie Real Madryt. W ten sposób pracę stracił selekcjoner, który z 20 meczów wygrał 14 i sześć przegrał.

Rubiales twierdzi, że przed decyzją rozmawiał z piłkarzami, zapewnia, że zmiana trenera nie będzie miała wpływu na drużynę. Ale hiszpańskie media twierdzą, że piłkarze – zaczynając od kapitana Sergia Ramosa – byli za tym, by Lopetegui został. – Im szybciej skupimy się na mundialu, tym lepiej. Julen był częścią tej drużyny, ale musimy myśleć o tym, co przed nami – mówił wczoraj w Soczi Ramos.

Na mundialu w Rosji może zatem dojść do tego, czego Hiszpanie obawiali się od lat. Że rywalizacja wielkich klubów, ich ambicje zaszkodzą reprezentacji. Pierwszym takim momentem był pełny emocji El Clásico, gdy trenerem Realu był José Mourinho. To ten czas, w którym oba zespoły spotykały się nawet sześć razy w sezonie, piłkarze skakali sobie do oczu, a portugalski szkoleniowiec wkładał palec w oko trenera Barcelony Tita Vilanovy. Wtedy też bramkarz Realu i kapitan reprezentacji Iker Casillas dzwonił do kolegów w Barcelony Xaviego i Carlesa Puyola, by emocje nie przełożyły się na szykującą się do Euro 2012 reprezentację. Te telefony przyczyniły się do zepsucia relacji między Mourinhem i Casillasem, po kilku miesiącach „Święty Iker” stracił pewne miejsce w jedenastce Realu. Ale wcześniej obronił z kolegami mistrzostwo Europy. Xavi twierdził, że Casillas przyłożył się do sukcesu w Polsce i na Ukrainie nie tylko na boisku, lecz także wtedy, gdy pilnował, by w szatni nie było złych emocji z Realu i Barcelony.

Reprezentacja przetrwała także katalońskie referendum niepodległościowe, w które Gerard Piqué zaangażował się tak bardzo, że kibice buczeli na niego podczas meczów reprezentacji. Stoper Barcelony zaoferował się nawet, że zrezygnuje z gry w kadrze, jeśli ktoś uważa, że nie powinien w niej grać.

Teraz może być jednak inaczej. Bukmacherzy jeszcze we wtorek płacili za złoto Hiszpanii 6,50 euro za jednego postawionego. Wyżej oceniali tylko szanse Niemiec (6) i Brazylii (5,50). Po zwolnieniu Lopeteguiego na tytule La Rojy można zarobić już 7,50 – tyle samo, co za triumf Francji. Hierro jest bowiem wielką niewiadomą. Jego trenerskie doświadczenie ogranicza się do sezonu w drugoligowym Realu Oviedo. Został stamtąd wyrzucony, gdy zespół nie awansował do baraży o awans do La Ligi. – Nie mogłem się nie zgodzić, nie wybaczyłbym sobie tego – mówił Hierro w środę wieczorem.

Doświadczenia w drodze po złoto Hiszpanii nie zabraknie. Przecież wielkiej reprezentacji, która w latach 2008-12 dwukrotnie triumfowała w mistrzostwach Europy i raz w mistrzostwach świata, zdarzało się przeżywać trudne momenty. Mundial w RPA zaczęła od sensacyjnej porażki 0:1 ze Szwajcarią, po której selekcjoner Vicente del Bosque zwołał najbardziej doświadczonych piłkarzy, by upewnić się, że wciąż wzajemnie w siebie wierzą, a mecz w Durbanie był wypadkiem przy pracy.

Na tym spotkaniu był także Hierro, który wówczas pracował jako dyrektor sportowy hiszpańskiego związku. Mimo że miał za sobą autorytet dwukrotnego zwycięzcy Pucharu Europy, głównie się przysłuchiwał. Teraz wszystko zależy od niego, a mundial zacznie od rywala najtrudniejszego z możliwych. Portugalia to aktualny mistrz Europy, w dodatku napędzany przez ambicje Cristiana Ronalda, dla którego turniej w Rosji będzie ostatnią szansą, by coś osiągnąć na mundialu. Jeśli Hierro przetrwa piątkowy wieczór w Soczi, następne tak duże wyzwanie czeka go dopiero w ćwierćfinale, gdzie jego piłkarze mogą się zmierzyć z Francją albo Argentyną. SOCZI

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.