Putin traci kontrolę

Rosja, która stoi po stronie sił destrukcji, stanowi zagrożenie dla całej ludzkości. Rosja jako część rozwiązania, a nie problemu, to szansa na przyszłość.

Gazeta Wyborcza - - PIERWSZA STRONA - ROZMOWA Z GARRIM KASPAROWEM* rosyjskim opozycjonistą

W Rosji pierwsze zwiastuny rozpadu putinowskiej jedności. Kiedy doprowadzi to do wybuchu? Dynamitu, który może zapalić jedna iskra, jest coraz więcej.

PAULINA SIEGIEŃ: Nazywa pan obecny rosyjski system polityczny personalną dyktaturą typu faszystowskiego. Czy to nie za mocno? Dlaczego uważa pan, że Rosja staje się faszystowska?

GARRI KASPAROW: Kiedy używamy terminów o ideologicznym zabarwieniu, zawsze wywołuje to kontrowersje. Po pierwsze, w Rosji widać jak na dłoni, że władza opiera się na jednej osobie. To nie jest nawet ZSRR, którym po śmierci Stalina zarządzał organ kolektywny, czyli biuro polityczne, mimo że istniała funkcja pierwszego sekretarza. Dziś w Rosji jest Putin i proszę mi powiedzieć, kto jest numerem dwa w państwie? Nie da się wskazać nikogo takiego.

Mamy dyktaturę jednego człowieka. Takie państwa są zawsze agresywne, bo ich dyktatorzy ciągle muszą potwierdzać, że są niezastąpieni, demonstrować siłę. Dlatego Putin rozpoczyna wojenne awantury – to sposób podtrzymania władzy.

Opozycja została rozbita, gospodarka się kurczy, trzeba więc szukać wroga na zewnątrz. Specjalnie mówię o tym systemie, że jest „faszystowskiego typu”, nieco zmiękczając wydźwięk. Chociaż jeśli wziąć pod uwagę sformułowane kiedyś przez Umberta Eco 14 cech faszyzmu, to wszystkie są widoczne w Rosji. W tym m.in. walka z wszelkimi przejawami postaw wyłamujących się z głównego, określonego przez państwo nurtu – od religijnych po polityczne. Mamy kluczową rolę państwa we wszystkich sferach życia, czyli państwo, które dąży do totalnej kontroli. I wreszcie mamy represje, choć w ograniczonym stopniu. Nie typu stalinowskiego, ale w XXI w. formy represji mogą być inne.Reżim nie przestaje wypychać ludzi z kraju. Jest bardziej elastyczny niż XX-wieczne, to reżim hybrydowy, ale wszystkie komponenty, takie jak agresja, aneksja i nacjonalizm, który stanowi podstawę propagandy wewnętrznej, są obecne w Rosji. Co mogłoby spowodować taki wybuch społecznego niezadowolenia, który doprowadziłby do zmiany władzy w Rosji?

– Wiemy z historii, że takie wybuchy są nieuniknione i nieobliczalne. One są rezultatem kombinacji wielu czynników i nie da się ich przewidzieć. Ale takie czynniki coraz mocniej się uwidaczniają. Gospodarka Rosji jest w złym stanie, sankcje mocno uderzyły w rosyjskie elity.

Stuprocentowa lojalność wobec wodza przestała być gwarancją przetrwania. W elitach władzy wybuchają konf likty. Nie jest to rok 1937, ale elity już wiedzą, że Putin traci możliwość dzielenia zasobów pomiędzy wszystkich po trochu i utrzymywania w ten sposób równowagi między różnymi grupami, klanami mafijnymi. Po prostu zaczyna brakować zasobów.

To zwiastuny rozpadu tej biurokratycznej jedności, której gwarantem i podstawą jest Putin. Kiedy doprowadzi to do jakiegoś wybuchu, tego nie wiemy. To może być katastrofa ekologiczna, ale też wydarzenie o mniejszej skali.

W Rosji materiału wybuchowego, który może zapalić jedna iskra, jest coraz więcej. Coraz bardziej odczuwalne są porażki na arenie międzynarodowej. Putin traci kontrolę i po raz pierwszy jest w sytuacji, kiedy Zachód zwiera szeregi przeciwko niemu. Oczywiście są kraje, które prowadzą otwarcie politykę proputinowską, jak Węgry. Są siły polityczne we wszystkich krajach Europy, które otwarcie popierają Putina i szukają możliwości współpracy z rosyjskim reżimem. Ale nie zatrzymało to kolejnych sankcji. Czy sankcje, które jak nigdy dotąd uderzyły w rosyjskich oligarchów, nie pojawiły się zbyt późno?

– Gdyby administracja Obamy zastosowała przynajmniej połowę z tych sankcji w 2014 r., to być może nie zobaczylibyśmy tych wszystkich koszmarów – Donbasu i Syrii. Ale dzisiaj obserwujemy nową sytuację, w której kraje Zachodu – mimo że w USA rządzi nieobliczalny Trump, a Wielka Brytania opuszcza UE – przejawiają wysoki poziom zgody w stanowisku wobec Putina. Ważną rolę odgrywa tutaj francuski prezydent Macron. Po raz pierwszy Putin musi prowadzić swoją grę w nowej sytuacji, kiedy jego tradycyjne narzędzie polityczne, czyli szantaż, przestaje działać. Co powinna robić rosyjska opozycja?

– Opozycja to ci, którzy starają się robić wszystko, co w ich mocy, zarówno w Rosji, jak i za granicą, żeby przybliżyć koniec kremlowskiego reżimu. Ci, którzy chodzą na Kreml po pozwolenie na działalność polityczną, nie są opozycją. Przy wszystkich moich zastrzeżeniach do działalności Aleksieja Nawalnego jest on osobą, która czegoś od reżimu żąda. A żądać i prosić to dwie różne sprawy.

Dzisiaj Nawalny jest niewątpliwie liderem opozycji o największym autorytecie. Zadaniem jest przygotowanie się do krachu systemu. Znamy historię, obserwujemy bieżącą sytuację, pomagamy krajom Zachodu zrozumieć naturę reżimu putinowskiego i powinniśmy zrobić wszystko, by w odpowiednim momencie być gotowymi do działania. Czy zmiana w Rosji jest możliwa bez przemocy?

– Nie. Putin popełnił już tyle przestępstw, że nie cofnie się przed niczym. Dlatego nie zadaję sobie pytania, czy dojdzie do przemocy, ale jak sprawić, by tej przemocy było jak najmniej. Ważne, żeby nie przerodziła się w totalny upadek państwa, w totalną wojnę. Takie reżimy nie umierają same z siebie, dyktatorzy nie cofają się przed niczym, bo dyktatury rodzą się we krwi. W tym przypadku – we krwi ofiar wojny czeczeńskiej. Teraz Kreml popiera syryjski reżim Asada. Rosyjska armia pomaga popełniać straszne zbrodnie. Jaka będzie pana rola w postputinowskiej Rosji?

– Chciałbym pomóc stworzyć w Rosji demokratyczne warunki do ukształtowania się nowego życia politycznego.

Rosja powinna stać się częścią cywilizowanego świata. Rosja, która stoi po stronie sił destrukcji, stanowi zagrożenie dla całej ludzkości. Rosja jako część rozwiązania, a nie problemu, to szansa na przyszłość. Chciałbym wziąć udział w politycznej rekonstrukcji.

Nie widzę siebie w roli polityka, ale jako człowiek z pewnym doświadczeniem i autorytetem chciałbym wykorzystać je w procesie transformacji, by Rosja stała się sojusznikiem cywilizowanego świata. Postrzegam ją jako część eurazjatyckiego obszaru, od Lizbony do Władywostoku, który będzie stanowić przeciwwagę dla niebezpiecznych tendencji, takich jak totalitarne w gruncie rzeczy Chiny czy radykalny islam. Rosja może odegrać pozytywną rolę, ale najpierw sama musi przejść transformację i oczyszczenie. Podkreśla pan, że jest zwolennikiem lustracji i rozliczenia reżimu. Czy wyobraża pan sobie Putina w więzieniu?

– Chciałbym, by odbył się jego proces. Ale tacy dyktatorzy nie dożywają do tego momentu. Zazwyczaj dopada ich nagła śmierć i najczęściej jej przyczyną jest najbliższe otoczenie. Kiedy reżim będzie słabł, w otoczeniu Putina znajdzie się wystarczająco dużo osób, które będą chciały wszystkie swoje przestępstwa zrzucić na martwego Putina. ROZMAWIAŁA W WILNIE PAULINA SIEGIEŃ

*Garri Kasparow – rosyjski mistrz szachowy i opozycjonista. Brał udział w masowych protestach po wyborach do rosyjskiej Dumy w 2011 i 2012 r. Od 2013 r. mieszka w Nowym Jorku, potępia aneksję Krymu i rosyjskie działania w Donbasie, okazując wsparcie państwu ukraińskiemu. Niedawno w Wilnie występował na gromadzącym ekspertów, polityków i aktywistów V Forum Wolnej Rosji, którego jest pomysłodawcą.

W Rosji materiału wybuchowego, który może zapalić jedna iskra, jest coraz więcej. A Putin po raz pierwszy znalazł się w sytuacji, w której Zachód zwiera przeciwko niemu szeregi

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.