Miliardy za koalicję z PiS

Gazeta Wyborcza - - KRAJ - JACEK HARŁUKOWICZ

Kilkanaście projektów inwestycji o łącznej wartości kilkunastu miliardów złotych przekazali we wtorek premierowi Mateuszowi Morawieckiemu Bezpartyjni Samorządowcy. To cena za zawarcie koalicji na Dolnym Śląsku. Ale Bezpartyjnych kusi też Koalicja Obywatelska – jej oferta to dopuszczenie do władzy w Lubuskiem i Zachodniopomorskiem.

Choć w wyborach przed dwoma tygodniami Bezpartyjni Samorządowcy zdobyli na Dolnym Śląsku tylko sześć mandatów, to bez ich udziału nie uda się w 36-osobowym sejmiku stworzyć żadnej koalicji. O ich względy zabiegają zarówno PiS, marzące o przejęciu władzy w regionie uważanym tradycyjnie za jeden z bastionów Platformy, jak i Koalicja Obywatelska.

Emisariusze PiS – wiceprezes Adam Lipiński i szef kancelarii premiera Michał Dworczyk – gościli we Wrocławiu już w powyborczy wtorek 25 października. Prócz propozycji objęcia przez Bezpartyjnych stanowisk marszałka województwa, dwóch członków zarządu i realizacji ich wyborczego programu pojawić się miały również propozycje stanowisk w dolnośląskich spółkach skarbu państwa, przede wszystkim tych z grupy KGHM i Tauron.

W miniony wtorek doszło do kolejnej tury rozmów. Tym razem liderzy Bezpartyjnych Samorządowców – prezydent Lubina Robert Raczyński i wciąż urzędujący dolnośląski marszałek Cezary Przybylski – gościli w kancelarii premiera, gdzie o współpracy rozmawiali już osobiście z premierem Morawieckim.

– Przekazaliśmy listę inwestycji, głównie infrastrukturalnych, których realizacji oczekujemy w najbliższych latach na Dolnym Śląsku – mówi „Wyborczej” osoba znająca kulisy koalicyjnych rozmów. Jak tłumaczy, części z nich miałby się podjąć sam rząd, za część odpowiadać chcieliby samorządowcy, licząc jednak na dotacje z centrali. Chodzi o nowe drogi, połączenia kolejowe i co najmniej jeden szpital.

Morawiecki listę przyjął i obiecał, że skonsultuje ją z szefami resortów. A rozmowy z PiS mają być kontynuowane.

Ale równie mocno o współpracę z Bezpartyjnymi Samorządowcami zabiega opozycja. Spotkanie Raczyńskiego i Przybylskiego ze Schetyną przekładane było już kilkakrotnie. Ostatecznie ma do niego dojść w piątek we Wrocławiu. Szef PO w zamian za zawiązanie koalicji na Dolnym Śląsku gotów byłby dopuścić Bezpartyjnych Samorządowców do władzy w Zachodniopomorskiem i Lubuskiem. W obu tych regionach ich przedstawiciele zdobyli wprawdzie sejmikowe mandaty, ale nie będą one przesądzające dla większości. KO, jeśli będzie chciała, poradzi sobie bez nich – wystarczy porozumienie z PSL i SLD.

O tym, że Bezpartyjnym najwygodniej byłoby proponować te same koalicje wszędzie tam, gdzie to możliwe, mówił prezydent Szczecina Piotr Krzystek, który o mandat ubiegał się jako kandydat Bezpartyjnych Samorządowców. – Jesteśmy w kontakcie z kolegami z Dolnego Śląska i Lubuskiego i koalicje zawiązywać będziemy w koordynacji – stwierdził w poniedziałek Krzystek. – Na dziś oceniałbym, że na 70 proc. pójdziemy z PiS. Sytuacja jest jednak dynamiczna i przestaje dotyczyć wyłącznie Dolnego Śląska. Wszystko więc może się jeszcze zdarzyć – słychać z obozu Bezpartyjnych.

Wczoraj przystąpienie do ewentualnej koalicji PiS i Bezpartyjnych Samorządowców zadeklarował jedyny dolnośląski radny wybrany z listy PSL Mirosław Lubiński, w latach 2003-05 senator SLD.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.