Cacko LOT to nielot

Zamiast swojego dreamlinera Polskie Linie Lotnicze LOT podstawiły pożyczonego airbusa od linii Hi Fly Malta. – A co z komfortem, za który zapłacili pasażerowie? – pyta czytelnik, który zwrócił się do nas z prośbą o interwencję.

Gazeta Wyborcza - - PIENIĄDZE - EDYTA BRYŁA

Pan Paweł Jędruch mieszkający w Kanadzie zdziwił się, gdy dowiedział się, że lot z Toronto do Warszawy będzie obsługiwany pożyczonym 21-letnim airbusem A340-300 linii Hi Fly Malta. Pasażerowie spodziewali się bowiem przelotu dreamlinerem, bo to te samoloty zawsze obsługują dalekie trasy polskiego przewoźnika.

Różnica? Klasy premium (trochę wyżej niż ekonomiczna, ale mniej niż biznes) nie ma w tym airbusie w ogóle, czyli jest duża szansa na to, że gdy kupimy bilet w tej klasie, przewoźnik i tak posadzi nas w ekonomicznej.

Z kolei klient klasy biznes (najwyższej) nie będzie mógł położyć się na fotelu jak w łóżku, bo fotele nie rozkładają się do płaskiego poziomu. W ten sposób odpada największe udogodnienie podczas długich podróży. Poza tym mniejsze i gorszej jakości w porównaniu z dreamlinerem są ekrany do systemów rozrywki pokładowej, mniejsze są też okna.

Choć trzeba uczciwie przyznać, że airbus ma też pewne przewagi nad dreamlinerem, np. więcej miejsca między rzędami.

Dla pasażerów były one jednak bez znaczenia. Jak pisze pan Paweł, niektórzy pasażerowie woleli nawet zrezygnować z lotu, niż wsiąść do samolotu zastępczego.

Pourywane oparcia?

„Grupa klientów odmówiła przelotu, gdyż wykupili bilety za prawie 9 tys. zł w klasie premium, a LOT proponuje przelot latającą trumną” – pisze.

Stan techniczny samolotu nie mógł być tak zły, by zagrażać bezpieczeństwu – na ryzyko nie pozwalają rygorystyczne przepisy. Ale komfort podróży to inna sprawa, a ten pozostawiał podobno wiele do życzenia.

Pan Paweł wskazuje m.in., że w pierwszej klasie samolotu zastępczego oparcia foteli były pourywane. „Część pasażerów, zwłaszcza osoby starsze, leci tylko dlatego LOT-em, by obsługa była po polsku. Nikt wcześniej pasażerów nie poinformował o zmianie” – napisał w mailu do nas.

Pasażerowie zdecydowali się na późniejszy lot, tym razem dreamlinerem, ale za zmianę rezerwacji musieli dopłacić po 800 zł.

„Najgorsze w tym wszystkim jest stanowisko LOT-u, który nie widzi żadnego problemu, nie ma słowa »przepraszam«. Powiedziano nam, że »coś« musieli podstawić, by realizować loty z Toronto (...). Czy jeśli trzeba dokonać takiej zmiany, nie powinno obowiązywać niepisane prawo, że trzeba zaoferować produkt tego samego lub wyższego standardu?” – napisał czytelnik.

LOT w odpowiedzi na nasze pytania odpisał, że „tymczasowo” wyleasingował samolot od linii Hi Fly Malta (co najmniej do 15 listopada) ze względu na konieczność wymiany silników w dreamlinerach. Chodzi o silniki Rolls-Royce’a, z którymi przewoźnik ma problem od dłuższego czasu. Przez to trzy dreamlinery obecnie nie latają. Prócz airbusa zastępuje je jeszcze boeing 767 z EuroAtlantic Airways – co najmniej do 8 stycznia.

Trudno, żeby było lepiej?

Firma nie odpowiada na pytania, czy rekompensuje pasażerom gorszy komfort. Przewoźnik twierdzi, że samolot zastępczy oferuje trzy klasy podróży „w standardzie zbliżonym” do standardu dreamlinera.

Skarg pasażerów nie skomentowała, stwierdziła tylko: „Każdą z reklamacji rozpatrujemy indywidualnie z naszymi klientami”.

Problem w tym, że dreamlinery LOT-u to samoloty najnowszej generacji i jakimikolwiek by je zastąpić, prawdopodobnie będą gorsze. Niższy standard zauważą zwłaszcza ci pasażerowie, którzy już wcześniej latali dreamlinerem. Nowsze samoloty tego typu raczej nie są dostępne w leasingu. Efekt jest taki, że czasem nie ma w samolocie dostępnej na przykład klasy premium, choć na taką przewoźnik sprzedaje bilety.

– Najbardziej cierpi na tym pasażer, ale liniom lotniczym trudno tego uniknąć. Czasem przewoźnicy oferują pasażerom vouchery, ale pytanie, czy niezadowolony klient będzie chciał ponownie lecieć tą samą linią lotniczą – mówi Dominik Sipiński, ekspert lotniczy ch-aviation i Polityki Insight.

Wypożyczane przez LOT samoloty często wzbudzają wątpliwości pasażerów (co paradoksalnie jest pozytywną recenzją własnych maszyn LOT-u), ostatnio podczas październikowego strajku.

„Jakim procedurom bezpieczeństwa podlegają te samoloty? W jakim są stanie technicznym?” – pisała do nas czytelniczka. Przewoźnik wypożyczył wtedy co najmniej pięć samolotów, boeingi 737 firm GetJet i Travel Service oraz Fokker 100 z Carpatairu. Tylko przez kilka dni koszty leasingu wyniosły 3,5 mln zł.

Odszkodowanie za silniki

W przypadku unieruchomionych dreamlinerów koszty leasingu i utraty przychodów nie są znane. Ma je rekompensować przewoźnikowi producent silników, kwota będzie jednak jeszcze negocjowana.

„W sprawie silników Rolls-Royce’a jesteśmy w ścisłym kontakcie z producentem w sprawie ich wymiany. Sytuację utrudnia fakt, że problem ma charakter globalny. Z powodu usterek silników Rolls-Royce’a wyłączonych jest kilkadziesiąt dreamlinerów różnych linii na całym świecie” – napisało biuro prasowe LOT-u.

Dodało też, że nie ma żadnego zagrożenia dla pasażerów z powodu awarii silników, bo usterki można wykryć ze „znacznym wyprzedzeniem”.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.