GAZPROM TRACI POLSKĘ

Gazeta Wyborcza - - Z DRUGIEJ STRONY - ANDRZEJ KUBLIK

Podpisane już umowy na import skroplonego gazu z USA zapewnią Polsce połowę tego, co sprowadzamy teraz z Rosji.

– To historyczny moment – powiedział w czwartek prezes PGNiG Piotr Woźniak po podpisaniu z amerykańską firmą Cheniere kontraktu na dostawy przez 24 lata skroplonego gazu z USA do terminalu w Świnoujściu. Niewielkie początkowo dostawy gwałtownie wzrosną od 2023 r., kiedy zakończy się dotychczasowa umowa PGNiG z Gazpromem. Wtedy polski koncern ma kupować od Cheniere prawie 2 mld m sześc. gazu rocznie.

W zeszłym miesiącu podpisano też dwa 20-letnie kontrakty z amerykańską firmą Venture Global LNG na dostawy ok. 2,7 mld m sześc. gazu rocznie. Ten surowiec polski koncern będzie odbierał z terminali, które Amerykanie oddadzą do eksploatacji za cztery lata. PGNiG będzie mogło go sprowadzić do gazoportu w Świnoujściu lub sprzedać na innych rynkach.

A polski koncern ma jeszcze kontrakty na import skroplonego gazu z Kataru (2,7 mld m sześc. rocznie) i negocjuje dwie kolejne umowy w tej sprawie. To znaczy, że gaz skroplony – zwłaszcza z USA – może być alternatywą dla surowca Gazpromu. Zarówno dostarczanego dziś wprost ze Wschodu, jak i z Niemiec, dokąd Gazprom chce go wysyłać – z pominięciem nas – układanym na dnie Bałtyku gazociągiem Nord Stream 2.

Taka konkurencyjna alternatywa uwolni Polskę od zależności od Rosji. A jeśli PGNiG w przyszłości będzie negocjowało nowy kontrakt z Gazpromem, będzie mogło ustalić lepsze warunki.

Czy import skroplonego gazu z USA się opłaca? Szef PGNiG twierdzi, że kosztuje ponad 20 proc. taniej niż surowiec kupowany z Rosji. Nie ma podstaw, by to kwestionować. Nawet jeśli premier Rosji Miedwiediew zaklina się, że gaz z USA będzie zawsze o 40 proc. droższy od rosyjskiego. Nie tłumaczy, jak to skalkulował, za to nikogo w Rosji nie dziwi, że Gazprom domaga się od Polski i Ukrainy dużo wyższej zapłaty za swój surowiec niż od Austrii, Niemiec i innych państw Europy Zachodniej. A może teraz amerykańskie firmy przyznały takie preferencje PGNiG?

Hasłem o zawsze najtańszym gazie rosyjskim szermował kiedyś premier Miller, wstrzymując zatwierdzenie kontraktu z Norwegią podpisanego za rządów premiera Buzka. Dostawy ze Skandynawii miały się zacząć pod koniec zeszłej dekady, wtedy gaz norweski był na Zachodzie tańszy niż surowiec z Rosji. Za to Gazprom wyznaczył Polsce najwyższą cenę w UE. To była prosta lekcja o skutkach monopolu.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.