ZIMNY POKÓJ Z KIMEM CHŁODNIEJSZY

Nagle odwołano spotkanie negocjatorów USA i Korei Płn. w Nowym Jorku. Pjongjang grozi powrotem do zbrojeń nuklearnych.

Gazeta Wyborcza - - ŚWIAT - ROBERT STEFANICKI

Sekretarz stanu Mike Pompeo miał się wczoraj spotkać w Nowym Jorku z Kim Dżong Czolem, jednym z najważniejszych polityków Korei Płn., który kieruje negocjacjami z USA. Miano omawiać szczegóły drugiego szczytu Donalda Trumpa z Kim Dżong Unem.

W środę okazało się, że spotkania nie będzie. Nie powiedziano wprost, kto je odwołał, ale wygląda na to, że strona koreańska. Kim Dżong Czol nie wsiadł do samolotu do Pekinu, skąd miał polecieć do USA. Według źródła „The Washington Post” Koreańczyk zdecydował o odwołaniu podróży, gdy dowiedział się, że nie spotka się z Trumpem, który w tym czasie będzie w samolocie do Paryża (gdzie leci na obchody 100. rocznicy zakończenia I wojny światowej).

Poważny zgrzyt czy zmiana w kalendarzu

Analitycy uważają, że ten kolejny zgrzyt na drodze do rozbrojenia nuklearnego KRLD jest poważny, ale administracja Trumpa go bagatelizuje. Rzecznik Departamentu Stanu oświadczył, że to tylko kwestia zmiany w kalendarzu. Sam prezydent zagadnięty o odwołane spotkanie wyjaśnił, że jest „bardzo zadowolony z tego, jak idą sprawy z Koreą Płn.”. – Nie spieszymy się. Sankcje pozostają w mocy – powiedział Trump.

Wskazał, że testy północnokoreańskich rakiet się skończyły. Zakładnicy – trzech Amerykanów więzionych w Korei – wrócili do domu, podobnie jak „wielcy bohaterowie”, czyli szczątki żołnierzy USA poległych podczas wojny koreańskiej.

Trump ma rację, że ocieplenie relacji z Pjong jangiem przynosi efekty. Jeszcze rok temu wygrażał Korei i jej przywódcy „ogniem i gniewem”, a Kim Dżong Un odwzajemniał się zapowiedziami wysłania rakiet w stronę bazy USA na Guam. Potem z inicjatywy Kima zaczęła się „dyplomacja olimpijska” – zbliżenie obu Korei podczas zimowych igrzysk w Pjongczangu – która szybko zmniejszyła napięcie na Półwyspie Koreańskim. 12 czerwca Trump spotkał się z Kimem w Singapurze i wyglądało na to, że dyktator z największego wroga stał się przyjacielem prezydenta USA. W zamian za zobowiązanie Kima, że będzie „dążył do denuklearyzacji” i odda szczątki żołnierzy, Trump bez konsultacji ogłosił zawieszenie manewrów z armią Korei Płd.

Zadeklarowane przez KRLD moratorium na testy nuklearne i rakietowe się utrzymuje. W październiku Pompeo był w Pjong jangu i wręczył Kimowi list od Trumpa (treści nie znamy). Mówiło się o kolejnym szczycie przywódców, nawet jeszcze w tym roku. Po odwołaniu spotkania negocjatorów wydaje się to mało prawdopodobne. Choć takie zwroty akcji już się zdarzały: niedługo przed spotkaniem w Singapurze Trump je odwołał, a jednak do niego doszło.

Negocjacje bez chemii

Problem leży gdzie indziej. Zbliżenie Pjong jangu i Waszyngtonu na razie ogranicza się do gestów – jak zwrot szczątków kilkudziesięciu żołnierzy z ponad 5 tys., którzy bez śladu zniknęli na terytorium Korei Płn. w latach 50. – lub odwracalnych ustępstw, jak zniszczenie przez Koreańczyków miejsca testów silników rakietowych oraz bram do poligonu testów nuklearnych i obietnica zamknięcia ośrodka, gdzie Korea produkuje materiał do głowic jądrowych (szacuje się, że ma ich 50-60).

Po pięciu miesiącach od Singapuru nie uzgodniono nawet definicji denuklearyzacji. Waszyngton domaga się pełnego wykazu obiektów jądrowych i kalendarza ich zamknięcia, ale Pjong jang nie chce go przekazać, obawiając się, że będzie to lista celów do zniszczenia dla armii USA.

Koreańczycy nie spotkali się dotąd z nowym przedstawicielem Trumpa ds. Korei Płn. Stephenem Biegunem. Według źródeł CNN problemem jest też brak chemii między negocjatorami z Korei i USA: Amerykanie uważają Kim Dżong Czola za trudnego i twardogłowego.

A Koreańczycy są niezadowoleni, że mimo ich ustępstw Trump nie chce się zgodzić na złagodzenie sankcji. Uważają, że ustępstwa z ich strony powinny być przeplatane ustępstwami USA, ale Biały Dom stoi na stanowisku, że sankcje zostaną zdjęte dopiero po „całkowitym, trwałym i zweryfikowanym” pozbyciu się broni atomowej przez Pjong jang. Taka strategia, próbowana już w przeszłości, ma małe szanse powodzenia. Kim, nawet jeśli naprawdę dopuszcza myśl o pozbyciu się broni masowego rażenia w zamian za koncesje polityczne ze strony USA i gwarancje bezpieczeństwa, nie zaufa Trumpowi na tyle, by pozbyć się swych atomowych atutów awansem.

2 listopada koreańskie MSZ ostrzegło, że jeśli sankcje nie zostaną uchylone i USA nie przestaną się zachowywać „arogancko”, to Korea Płn. wznowi zbrojenia nuklearne. „Daliśmy USA wszystko, co możliwe, choć na to nie zasługiwały” – napisała koreańska agencja KCNA. „Jeśli nie będzie odzewu, KRLD nie ustąpi już nawet o jeden milimetr, bez względu na koszty”.

Największy sukces Trumpa?

Na razie w interesie obu stron leży podtrzymanie dialogu, nawet jeśli nie miałby on prowadzić do denuklearyzacji. Trump przedstawia „zimny pokój” z KRLD jako swój największy sukces w polityce zagranicznej, Kim ma konkretniejsze profity.

„W ciągu kilku miesięcy Korei Płn. udało się przełamać izolację międzynarodową bez dokonania poważnych ustępstw w denuklearyzacji” – pisze w analizie Polski Instytut Spraw Międzynarodowych. Pojawiają się doniesienia o możliwej wizycie Kim Dżong Una w Rosji, zaproszeniu papieża Franciszka do Pjongjangu czy spotkaniu przywódcy Korei Płn. z premierem Japonii. Aktywność dyplomatyczna KRLD stwarza UE możliwość wznowienia dialogu politycznego – po trzech latach przerwy – w ramach unijnej polityki „krytycznego zaangażowania”. Zakłada ona równoczesne utrzymywanie sankcji i korzystanie z kanałów komunikacji z Koreą Płn., które mogą być przydatne w sytuacji utrzymywania się impasu w rozmowach KRLD z USA.

PISM zauważa, że o ile formalne zniesienie sankcji ONZ wydaje się niemożliwe z powodu sprzeciwu USA, o tyle Korea Płn. może liczyć na rozszczelnienie reżimu przez Chiny. Także Korea Płd. dopuszcza możliwość stopniowego znoszenia sankcji, co może utrudnić koordynację działań sojuszników. Korzystne dla Kima są też narastające amerykańsko-chińskie napięcia handlowe zmniejszające prawdopodobieństwo, że Pekin zgodzi się wywierać presję na Koreę Płn.

12 czerwca Trump spotkał się z Kimem w Singapurze i wyglądało na to, że dyktator z największego wroga stał się przyjacielem prezydenta USA

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.