WŁASNA FIRMA, NĘDZNA STAROŚĆ

Samozatrudnieni nie będą mogli oszczędzać w stworzonych przez PiS pracowniczych planach kapitałowych (PPK), więc w zamian dostaną wyższe limity wpłat w dobrowolnych IKZE. To jednak nie uratuje ich przed marnymi emeryturami.

Gazeta Wyborcza - - GOSPODARKA - REGINA SKIBIŃSKA

Wielu samozatrudnionych opłaca najniższe składki na obowiązkowe ubezpieczenia społeczne. Minimalna podstawa wymiaru składek wynosi 60 proc. średniej pensji.

W konsekwencji ich emerytury wypłacane przez ZUS będą niskie, często na poziomie emerytury minimalnej. Już dziś sytuacja emerytalna osób prowadzących działalność gospodarczą pod względem wysokości wypłacanych świadczeń prezentuje się mniej korzystnie niż pracowników – przeciętna emerytura przedsiębiorcy jest o 18 proc. niższa od średniej emerytury wypłacanej przez ZUS.

– Jeśli samozatrudnieni ograniczą się wyłącznie do płacenia obowiązkowych składek, ich emerytury w przyszłości będą na poziomie zbliżonym do minimalnych świadczeń – mówi Łukasz Kozłowski, główny ekonomista w Federacji Przedsiębiorców.

Wyższy limit wpłat

Samozatrudnieni nie zostaną objęci pracowniczymi planami kapitałowymi (PPK), bo ich istotą jest współudział pracownika i pracodawcy w tworzeniu długoterminowych oszczędności. W przypadku przedsiębiorców z takim współudziałem nie moglibyśmy mieć do czynienia, bo zasadnicze wpłaty do PPK musieliby finansować wyłącznie oni sami.

Z tego powodu logicznym rozwiązaniem jest większy limit wpłat na indywidualne konta zabezpieczenia emerytalnego (IKZE). Limit wyniesie 1,8-krotność przeciętnego prognozowanego wynagrodzenia brutto ustalonego w projekcie ustawy budżetowej (do tej pory była to 1,2-krotność tego wynagrodzenia) i będzie obowiązywał od 1 stycznia 2021 r. Zmiany obejmą tylko samozatrudnionych.

IKZE to w tej chwili najbardziej opłacalna forma gromadzenia pieniędzy na jesień życia. – Czynnikiem decydującym o atrakcyjności IKZE jest to, że korzyści podatkowe można uzyskać już w momencie wpłaty środków, a nie dopiero po zakończeniu oszczędzania – podkreśla Łukasz Kozłowski.

IKZE to za mało

Ale czy zwiększony limit wpłat rozwiąże problem głodowych emerytur osób prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą? – W przypadku osób oszczędzających kilkadziesiąt lat zapewne tak – uważa Marcin Wojewódka, wiceprezes Instytutu Emerytalnego. – Ale w przypadku samozatrudnionych o perspektywie kilku czy kilkunastu lat do emerytury kwota kilkudziesięciu tysięcy złotych, bo tyle odłożą za pomocą IKZE, może nie być wystarczająca.

Dane statystyczne pokazują, że Polacy niezbyt chętnie oszczędzają w III filarze, a wpłaty do IKZE są dużo niższe niż obecnie obowiązujący limit. W 2017 roku limit wpłat na IKZE wynosił nieco ponad 5115 zł rocznie. A według danych KNF średnia wartość wpłaty osób oszczędzających na IKZE przekroczyła kwotę 3 tys. zł, wzrastając o 300 zł w stosunku do roku poprzedniego. I zwiększenie limitu nie oznacza, że ludzie zaczną więcej wpłacać.

– Może rzeczywiście pojawią się tacy, którzy dopiero teraz zdecydują się skorzystać z IKZE, ale moim zdaniem nie można oczekiwać, że przybierze to jakiś masowy charakter – mówi Marcin Wojewódka.

Z drugiej strony jednak przedsiębiorcy swobodnie się poruszają – samodzielnie lub dzięki swoim księgowym – w kwestiach podatkowych. Jak zauważa Jan Morbiato z NN Investment Partners TFI, większa ulga w PIT (dzięki wyższemu limitowi wpłat na IKZE) może ich skłonić do samodzielnego oszczędzania na przyszłość. IKZE pozwala nie tylko odłożyć pieniądze, ale również daje wymierne korzyści „tu i teraz”.

Dopłacą podatnicy

Tymczasem niskie składki emerytalne samozatrudnionych mają też drugą stronę. Rząd różnymi ruchami podnosi emerytury minimalne, zwiększając tym samym dopłaty do systemu. Wpłaty do IKZE, podobnie jak do PPK, zwiększają wprawdzie dochody samozatrudnionych na emeryturze, czyli chronią przed ubóstwem, ale nie będą uwzględniane w wyliczeniach ZUS.

– Jeśli ze składek wpłaconych do ZUS będzie wynikała emerytura np. 700 zł, to nawet jeśli taka osoba dzięki IKZE czy PPK będzie miała dodatkowo np. 600 zł, to ZUS tego nie uwzględni i podniesie emeryturę do emerytury minimalnej – tłumaczy Aleksander Łaszek, główny ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju. Obecnie minimalna emerytura wynosi 1030 zł brutto, a w przyszłym roku ma wynieść 1100 zł. W praktyce oznacza to, że podatnicy i tak dopłacą do emerytur tych osób, które mało wpłacały do ZUS.

– Dlatego takie pomysły warto skoordynować z ewentualnymi zmianami w sposobie wypłacania emerytury minimalnej, żeby uniknąć sytuacji, że samozatrudniony najpierw korzysta z preferencji podatkowych w IKZE czy PPK, a potem i tak dostaje dofinansowanie od podatników w postaci dopłaty do emerytury minimalnej – uważa Łaszek.

Takie pomysły warto skoordynować ze zmianami w sposobie wypłacania emerytury minimalnej, żeby uniknąć sytuacji, że samozatrudniony korzysta z preferencji podatkowych, a potem i tak dostaje dofinansowanie od podatników w postaci dopłaty do emerytury minimalnej

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.