WIZYTA STARSZYCH BRACI Z CHIN

Gazeta Wyborcza - - OPINIE - DAWID WARSZAWSKI GAZETA WYBORCZA

Przybywają obładowani nowoczesnymi urządzeniami, od elektrycznych czajników po szybkowary, których próżno się spodziewać w prymitywnych domostwach młodszego rodzeństwa. Dzieci na ich widok nerwowo wykrzykują, że kochają Chiny i Xi Jinpinga. A starsi bracia i siostry wprowadzają się do domów Ujgurów w Sinkiangu i organizują im życie. Rano pieśni patriotyczne przy podnoszeniu na maszt chińskiej f lagi, wieczorem lekcje myśli Xi Jinpinga, w przerwach kursy chińskiego. Żadnego obijania się, bo można trafić do ośrodka kształcenia zawodowego.

Niedawno agencja AFP opublikowała zamówienie na sprzęt edukacyjny, jakie złożył w centrali wydział nadzorujący pracę ośrodków w jednym tylko sinkiangskim obwodzie Hotan: 2768 pałek policyjnych, 550 elektrycznych ościeni do bydła, 1367 par kajdanków i 2792 puszki gazu pieprzowego. Inne ośrodki zamawiają także tasery i specjalne krzesła do tortur. Zaś starsi bracia i siostry, chińscy ochotnicy, przybywają do Sinkiangu, by swe ujgurskie młodsze rodzeństwo uchronić przed takim losem. Oczywiście jeśli są niewinni.

Amerykański antropolog Darren Byler przez ostatnie dwa lata pracował wśród Ujgurów i starszych braci. W artykule, który opublikował w piśmie „Foreign Policy”, wylicza obowiązki nadzorcze starszego rodzeństwa. Należy sprawdzić, czy w domu jest egzemplarz Koranu albo czy nie wita się przychodzących słowami: „Salam alejkum”. Czy, nie daj Boże, ktoś się w piątek modli, a w ramadanie pości? Albo jakaś młodsza siostra nosi za długą sukienkę, albo braciszek nieregulaminową brodę? Wszystkie uwagi zapisuje się w stosownych notatnikach obserwacji, które następnie przekazane zostaną władzom; w przypadku niewłaściwej sukienki lub brody zalecane jest natychmiastowe skrócenie. A w ogóle, jak głosi instrukcja dla starszego rodzeństwa opublikowana przez AFP, chodzi o to, by „strzaskać ich spuściznę, strzaskać ich korzenie, strzaskać ich powiązania i strzaskać ich pochodzenie”. Nawet jeśli nie ma Koranu, a kiecki są krótkie, starsze rodzeństwo ma bacznie zwracać uwagę, czy w domu je się wieprzowinę, pije alkohol i gra w karty – to są bowiem dość wiarygodne objawy właściwego, pożądanego trybu życia.

Oczywiście, mówią starsi bracia, tacy Ujgurzy potrafią być strasznie śliscy i oszukańczy, obserwację należy więc prowadzić długo, stale mieszkając u obserwowanych. To istotnie może być trochę niewygodne: chińskie mieszkania są z reguły ciasne, a ujgurskie domy do tego, jak się rzekło, prymitywne. Ale przecież starsi bracia cierpią tak samo, a właściwie bardziej, bo w trosce o młodszych się do ich prymitywnych warunków przeprowadzili. No a poza tym pobyt w ośrodku kształcenia zawodowego byłby dużo bardziej nieprzyjemny, a zarazem równie bezterminowy.

Już prawie półtora miliona chińskich ochotników nawiedziło ujgurskie domostwa. Władze, rzecz jasna, nie ograniczają się jedynie do braterskiej pomocy. Wszyscy przechodnie mogą, a wszyscy wchodzący do budynków publicznych czy środków komunikacji muszą zostać elektronicznie sfotografowani i zidentyfikowani. To nie tylko pozwala sprawdzić, kto, co, kiedy i gdzie, ale także zbadać, czy taki ktoś nie powinien wówczas robić gdzie indziej czegoś całkiem innego – na przykład uczyć się chińskiej kaligrafii pod czujnym okiem starszego brata. Wszystko w myśl hasła „Odwiedzać lud, pomagać ludowi, jednoczyć serca ludu”. A lud, trzeba przyznać, już wie, że od jednoczenia serc nie ma ucieczki.

W chińskich ośrodkach kształci się według ONZ może nawet milion z 11 milionów Ujgurów Sinkiangu. Władze zaś nie ustają w staraniach, by pozostałych uchronić przed zgubnym przestrzeganiem narodowych tradycji i religii. Według radia Wolna Azja w zaledwie trzy miesiące zburzono 5 tys. z 24 tys. sinkiangskich meczetów. Na wtorkowej sesji Rady Praw Człowieka ONZ państwa zachodnie potępiły w końcu Pekin, choć sprowadzony przezeń ujgurski burmistrz zapewniał, że ośrodki kształcenia zawodowego, których istnieniu do niedawna Chiny zaprzeczały, w rzeczywistości sprawiają, że byli ekstremiści z radością oddają się kulturze i sportowi. No i warto jednak pamiętać, że w wielu urzędach, a nawet szkołach, nadal wolno mówić po ujgursku.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.