NIE MÓWCIE TAK DO PACJENTÓW!

Gazeta Wyborcza - - W PIGUŁCE - JUDYTA WATOŁA

W polskich szpitalach wśród pielęgniarek i lekarzy wciąż brak świadomości, że zwracanie się do pacjentów w podeszłym wieku „babciu” lub „dziadku” to naruszenie ich godności. Nieraz słyszałam, jak pielęgniarki pouczały pacjentów, by nie mówić do nich „siostro”. – Jesteśmy pielęgniarkami, a nie siostrami miłosierdzia – oburzały się.

Mają rację – skoro do lekarza powiemy zawsze „panie doktorze”, to również do pielęgniarki powinniśmy się zwracać „proszę pani”.

Ale problemem jest też sposób, w jaki personel zwraca się do pacjentów. W filmie „Pora umierać” jest scena, w której główna bohaterka grana przez Danutę Szaf larską chce wejść do gabinetu lekarskiego. Na grzeczne pytanie: „Czy można?”, lekarka odpowiada naburmuszona: „Niech się rozbiera i położy!”...

Niestety pielęgniarki i lekarze nie zdają sobie sprawy, że wobec starszych pacjentów pozwalają sobie często na zbyt wiele. Mówią do nich np. „babciu” lub „dziadku”. Kiedy na oddział przyjmowany jest pacjent z demencją, personel zwraca się do niego wręcz „ty”. Dotyczy to zwłaszcza pielęgniarek, bo z racji obowiązków mają więcej kontaktu z chorymi.

Taka praktyka jest powszechna w zakładach opiekuńczych i domach opieki. Na łamach lokalnego wydania „Wyborczej” opisywałam niedawno przypadek domu starców dla śląskich lekarzy. Tam pielęgniarki i opiekunowie do znanej niegdyś pani profesor mówiły np.: „Anka, idziemy!”, „Anka, jedz!”.

Córka lekarza, który przebywał w tym domu, napisała do redakcji list. „To bolesne doświadczenie, którego się nie zapomina. Sytuacje nieposzanowania godności osób starszych, cierpiących, chorych i bezbronnych są nagminne. Wobec personelu, który tak postępuje, powinny być podejmowane kroki dyscyplinarne”.

Żadnych kroków jednak nie ma. Nawet jeśli dyrektorowi szpitala czy innego zakładu takie traktowanie starszych ludzi się nie podoba, to kończy się tylko na zwróceniu uwagi.

Na ogół jednak przykład idzie z góry. Szefowie też nie widzą nic złego w „tykaniu”, więc to samo robią podwładni. Nikt nie dostrzega, że za brakiem grzeczności kryje się brak szacunku i skłonność do traktowania pacjenta jak bezwolnej istoty. Stąd już tylko krok do tego, by chorego w podeszłym wieku w ogóle nie słuchać, bo przecież my sami wiemy lepiej, czego „dziadek” potrzebuje.

Pielęgniarki i opiekunki, które pracowały m.in. w Niemczech czy w Szwajcarii, mówią, że „tykanie” pacjentów jest tam niedopuszczalne. Obowiązują formy grzecznościowe nawet wtedy, gdy wydaje się, że z chorym nie ma już żadnego kontaktu. Nigdy bowiem do końca nie wiadomo, ile słyszy i rozumie pacjent.

Pracownik, który nie stosuje tej zasady, może stracić pracę.

U nas wciąż nie dociera do wszystkich, że każdy pacjent ma swoją godność, ten w podeszłym wieku i z demencją też. Trzeba ją uszanować.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.