NIEBEZPIECZNA GRA TRUMPA

NATO szykuje się na bliski już koniec amerykańsko-rosyjskiego traktatu rozbrojeniowego.

Gazeta Wyborcza - - Z DRUGIEJ STRONY - BARTOSZ T. WIELIŃSKI

Wyjście Stanów Zjednoczonych z traktatu o zakazie pocisków średniego zasięgu (INF) uderzy w więzy transatlantyckie. I to mimo że traktat łamała Rosja. Moskwa ma 60 dni na powrót do litery umowy. Jeśli nie posłucha, czyli nie zamknie programu zakazanych pocisków i się nie rozbroi, USA z traktatu INF się wycofają – oto ultimatum amerykańskiej dyplomacji.

Pociski rakietowe średniego zasięgu (od 500 do 5 tys. km) w czasie zimnej wojny u wielu europejskich wojskowych i polityków wywoływały nocne koszmary. Rozmieszczane w pierwszej połowie lat 80. na zachodnich krańcach ZSRR pociski SS-20 mogły w ciągu 10 minut zrzucić megatonową głowicę nuklearną na dowolny cel w Europie Zachodniej. Amerykańskie pociski Pershing II rozmieszczone w zachodnich Niemczech były w stanie osiągnąć Moskwę – też w 10 minut. Zmasowane atomowe uderzenie mogłoby rozstrzygnąć III wojnę światową, zanim druga strona byłaby w stanie zareagować.

Po wielu latach jałowych dyskusji USA i ZSRR podpisały w 1987 r. traktat zakazujący tego typu broni, z wyjątkiem pocisków instalowanych na okrętach. Był to początek końca zimnej wojny.

W 2014 r., gdy Rosja dokonała aneksji Krymu i najechała wschodnią Ukrainę, zima między Wschodem a Zachodem wróciła. Jeszcze zanim rosyjskie czołgi wjechały na Ukrainę, Rosja zaczęła w tajemnicy pracować nad pociskiem, który według amerykańskiego wywiadu ma zasięg ok. 3 tys. km. W zeszłym roku, po zakończeniu prób, pierwsze egzemplarze SSC-8 weszły na stan dwóch batalionów rosyjskiej armii. Jeden z nich stacjonuje gdzieś w europejskiej części Rosji.

Administracja Baracka Obamy naciskała w tej sprawie Rosję – bez rezultatów. A Donald Trump, który swego czasu zapewniał, że „na jego wachcie nie doszłoby do aneksji Krymu”, stawia sprawę na ostrzu noża. Prezydent USA liczy zapewne na to, że skoro udało mu się groźbami zmusić Meksyk i Kanadę do renegocjowania układów handlowych, to na Rosji wymusi nowy INF. A może nawet do stołu rozmów o nowym traktacie zaciągnie Chiny, których pociski średniego zasięgu zagrażają sojusznikom USA w Azji. Tyle że Rosja na wypowiedzeniu przez USA traktatu nic nie straci, a nawet zyska. Ucierpi za to wizerunek Ameryki, a relacje Trumpa z Europą jeszcze bardziej się pogorszą.

Rosjanie będą mogli przerzucać kolejne jednostki wyposażone w SSC-8 do obwodu kaliningradzkiego, skąd pociski dosięgłyby nawet brytyjską bazę w Gibraltarze. Rosji nie będzie można niczego zarzucić. To w końcu Trump wypowiedział traktat.

Co gorsza, zrobił to bez pytania o zdanie sojuszników z NATO, co w sumie nie dziwi, gdy się patrzy na pogardliwy stosunek prezydenta USA do Sojuszu. Połajanki Trumpa w związku ze zbyt małymi inwestycjami Europy w obronność i coraz ostrzejsza antyeuropejska retoryka jego administracji nadwerężyły transatlantyckie więzi. Będzie jeszcze gorzej, bo przywódcy krajów NATO (nie licząc prezydenta Andrzeja Dudy, który deklarował zrozumienie dla Trumpa) są przeciwko niszczeniu traktatu INF – właśnie dlatego, by móc wywierać na Rosję jakąkolwiek presję. Trump zastrzeżenia zignorował. Wszak pociski średniego zasięgu do USA nie dolecą.

Gdy pod koniec lat 70. Rosjanie zaczęli rozmieszczać pociski SS-20, NATO odpowiedziało pershingami II i gryphonami, czyli pociskami manewrującymi, odpalanymi z wyrzutni kołowych. W latach 80. przeciwko amerykańskim pershingom na europejskiej ziemi demonstrowały tysiące pacyfistów, a wśród nich prowokatorzy KGB.

Rosja dzięki lekkomyślności Trumpa może znowu namieszać w Europie.

Na wypowiedzeniu umowy zyska Rosja. Ucierpi wizerunek USA, a relacje Trumpa z Europą jeszcze bardziej się pogorszą

Niemcy bardzo się boją eskalacji na linii Zachód – Moskwa. Z kolei Londyn i Warszawa popierają twardą postawę Ameryki wobec Kremla. W Brukseli zakończyło się wczoraj dwudniowe posiedzenie szefów dyplomacji krajów Sojuszu Północnoatlantyckiego.

60 dni dla Europy

Prezydent Donald Trump już w październiku zapowiedział wycofanie się Stanów Zjednoczonych z układu INF o likwidacji pocisków balistycznych i rakietowych pośredniego zasięgu (500-5,5 tys. km), który Ronald Reagan i Michaił Gorbaczow zawarli w 1987 r. Rosja od lat nie przestrzega bowiem INF, co kraje NATO potwierdziły w deklaracji przyjętej 4 grudnia przez szefów dyplomacji obradujących w Brukseli. Procedura wychodzenia z INF trwa sześć miesięcy. – Ten czas zacznie płynąć po 60 dniach od dzisiaj, jeśli Rosja nie powróci do przestrzegania INF – zadeklarował sekretarz stanu USA Mike Pompeo.

Pompeo, wedle niedawnych przecieków, zamierzał ogłosić wyjście z INF już w Brukseli, ale Europejczycy – głównie kanclerz Angela Merkel – podczas szczytu G20 w zeszłym tygodniu mieli uzyskać u Trumpa dwa miesiące zwłoki.

Gdy prezydent USA po raz pierwszy zapowiedział zamiar wyjścia z INF, zwłaszcza w zachodniej Europie pojawiły się oskarżenia o ryzykowne, jednostronne działania Ameryki co do bezpieczeństwa Europy i stosunków euroatlantyckich.

– Nasi partnerzy z Europy bardzo doceniają ten dodatkowy czas 60 dni. Prosili nas o to, a my czynimy wysiłki na rzecz jedności Sojuszu – przyznał Pompeo. Podkreślał, że znakiem tego jest deklaracja o INF. – Bardzo dobrze oceniam wspólną deklaracją NATO w sprawie INF. Pokazuje, że USA i europejscy sojusznicy dostrzegają konieczność wspólnego stanowiska, a Amerykanie chcą z nimi współdziałać w decyzjach dotyczących bezpieczeństwa europejskiego i Rosji – mówi Justyna Gotkowska, ekspertka zajmująca się m.in. niemiecką polityką obronną i bezpieczeństwa w warszawskim Ośrodku Studiów Wschodnich.

Twardą linię Trumpa od początku otwarcie popierali Brytyjczycy. – Zapowiedzi Mike’a Pompeo przyjęto ze zrozumieniem. Polska popiera stanowisko USA – potwierdził w Brukseli min. Jacek Czaputowicz.

Natomiast szef NATO Jens Stoltenberg powiedział na zakończenie posiedzenia szefów dyplomacji Sojuszu, że „kilka krajów” NATO już zapowiada dwustronne rozmowy z Moskwą w celu skłonienia jej do zaprzestania łamania INF. – Rosja ma ostatnią szansę – mówił Stoltenberg.

Niemcy nie chcą więcej broni

Nadzieje na uratowanie INF są jednak bardzo niewielkie.

– Chyba wszyscy pogodzili się z końcem układu. Pozostaje pytanie o formę odpowiedzi ze strony NATO. Działania Niemiec będą zapewne dwutorowe. Po pierwsze, będą próbować ograniczać wymiar wojskowy tej odpowiedzi. Po drugie, będą intensywnie promować rozmowy, nowe inicjatywy na rzecz kontroli zbrojeń – tłumaczy Gotkowska.

Sprawa końca INF szczególnie dotyka Niemcy, bo – jak tłumaczy ekspertka OSW – Berlin obawia się wyścigu zbrojeń i antagonizowania Rosji. Poza tym to kraj kluczowy dla obecności militarnej USA w Europie.

– Berlin obawia się nacisków USA na rozmieszczenie systemów rakietowych pośredniego zasięgu i zwiększenia lub modernizacji taktycznej broni jądrowej rozlokowanej w Niemczech – mówi Gotkowska. Spodziewa się, że decyzje, co po INF, wywołają wielkie debaty oraz „napięcia między chadekami i z drugiej strony SPD, która na pewno będzie się pozycjonować jako przeciwna wzmacnianiu obecności USA”.

– Niemcy boją się, że jeśli odmówią [rozmieszczenia dodatkowej broni], może to doprowadzić do wzmocnienia obecności wojskowej USA na wschodniej f lance NATO. A Berlin nie chce antagonizować Rosji – mówi Gotkowska.

Ale kwestia, gdzie i jaką konkretnie broń Amerykanie mogliby rozmieścić w Europie w odpowiedzi na działania Rosji i po wyjściu z INF, na razie jest skrzętnie omijana w publicznych wypowiedziach rządów europejskich członków Sojuszu. Głośnych deklaracji w tej kwestii unika też Warszawa, choć zasadniczo dąży do wzmacniania obecności USA w Polsce i na wschodniej flance NATO. Niewykluczone, że „przyszłość po INF” zawiśnie nad naradą ministrów obrony NATO planowaną na luty 2019 r., czyli już po upłynięciu 60 dni danych Rosji przez USA.

– Dalsze kroki ze strony Sojuszu winny być omawiane raczej w ciszy gabinetów, a ewentualne decyzje ogłaszane po ich podjęciu i w porozumieniu ze wszystkimi członkami NATO – mówi Justyna Gotkowska.

Dla Ukrainy tylko słowa

Szefowie dyplomacji NATO wezwali Rosję do zwrotu ukraińskich statków przejętych podczas niedawnego incydentu w Cieśninie Kerczeńskiej, uwolnienia zatrzymanych tam ukraińskich żołnierzy oraz przywrócenia swobodnej żeglugi po Morzu Azowskim. – Myślę, że to nie jest nasz ostatni głos – mówił w Brukseli min. Czaputowicz.

Niektóre kraje NATO chcą dodatkowych sankcji wobec Rosji (musiano by je przyjąć na forum UE), a szef ukraińskiego MSW Pawło Klimkin za zamkniętymi drzwiami wzywał Sojusz do wzmocnienia obecności na Morzu Czarnym. Bez skutku. Stoltenberg publicznie przypominał, że trzy kraje Sojuszu mają wybrzeże czarnomorskie, a NATO jest już obecne w tym rejonie.

– Nadal będziemy pracować z Europejczykami nad wspólnymi działaniami, które wychodziłyby poza potrzebne teraz deklaracje – przekonywał dziennikarzy zastrzegający anonimowość dyplomata USA.

Jak pokonać rosyjską dezinformację

Rosyjskim zagrożeniem na swój sposób zajęła się wczoraj także UE. Komisja Europejska ogłosiła bowiem plan działań wymierzonych w dezinformację – ma zwiększyć budżet (na personel i narzędzia analizujące) w celu sprawniejszego wykrywania zagrożeń. A do marca 2019 r. stworzyć wspólny system alertów instytucji UE i krajów członkowskich, który służyłby błyskawicznemu dzieleniu się informacjami i analizą wrogich operacji dezinformacyjnych uznawanych przez UE za jedno z narzędzi ataków hybrydowych.

– Widzieliśmy już próby wpływania na referenda i wybory z dowodami wskazującymi na Rosję jako główne źródła takich kampanii dezinformacyjnych – powiedział Andrus Ansip, wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej ds. rynku cyfrowego.

Likwidacja pocisków RSD-10 Pioneer (SS-20 Saber) na poligonie Kapustin Jar, przeprowadzona na podstawie radziecko-amerykańskiego układu INF. Znamiensk, 29 sierpnia 1988 r.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.