NBP nie wpuścił „Wyborczej” na konferencję

Gazeta Wyborcza - - OGŁOSZENIE - AGNIESZKA KUBLIK, WOJCIECH CZUCHNOWSKI

Narodowy Bank Polski odmówił dziennikarzom „Wyborczej” wejścia na środową konferencję prasową po posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej. Chcieliśmy zadać prezesowi Adamowi Glapińskiemu pytania osobiście, bo NBP nie odpowiada na nasze maile i telefony. Nie dostaliśmy jednak takiej szansy.

Dziennikarzom pytającym o powody takiej decyzji biuro prasowe banku odpowiedziało, że za późno wysłaliśmy wniosek o akredytację (wedle zasad wewnętrznych NBP trzeba było to zrobić dwie doby przed konferencją).

Jednak odmowę dostali zarówno dziennikarze działu krajowego „Wyborczej”, jak i dziennikarz działu gospodarczego, który wystąpił o akredytację na konferencję już w poniedziałek, czyli dwie doby przed wydarzeniem.

Na dodatek jeszcze w środę rano do „Wyborczej” przyszedł z NBP mail z informacją o konferencji, nie było w nim mowy o żadnych akredytacjach.

Na środowej konferencji prezes Glapiński zrzucił odpowiedzialność za niewpuszczenie dziennikarzy „Wyborczej” na nadgorliwość służb prasowych. Zapewniał, że on „lubi, jak coś się dzieje na konferencjach prasowych” i że „na sali jest dość krzeseł”. I deklarował: – W żaden sposób nie chcemy ograniczać wolności słowa.

Agresywnie wystąpiła prof. Grażyna Ancyparowicz z Rady Polityki Pieniężnej: – Mamy złe doświadczenia z atakami na RPP na początku kadencji. Były napaści personalne. Przez to obniżono Polsce rating.

Sam Glapiński po wybuchu afery KNF stwierdził, że Leszek Czarnecki i jego prawnik Roman Giertych chcą zachwiać systemem finansowym Polski. Zarzucał też dziennikarzom „Wyborczej” nieodpowiedzialność.

W zeszłym tygodniu NBP wysłał sześć wniosków do warszawskiego sądu okręgowego. Bank domaga się, by teksty o aferze KNF (siedem „Wyborczej” i dwa „Newsweeka”), które zostały już opublikowane, usunąć z wydań papierowych i internetowych. Chce też, by autorzy tych tekstów nie wypowiadali się więcej o NBP w kontekście afery KNF.

W środę chcieliśmy zadać Glapińskiemu następujące pytania: Czy NBP lub pan w jakikolwiek sposób współpracowaliście z radcą Kowalczykiem? Dlaczego rekomendował pan radcę Kowalczyka do rady nadzorczej GPW? Czy usuwanie tekstów z „Wyborczej” i zakaz pisania w przyszłości o związkach afery z KNF z NBP i panem to w demokracji właściwa droga dbania o wizerunek instytucji publicznej? Czy w związku z tym, że to pan rekomendował Marka Chrzanowskiego do KNF, w trosce o dobry wizerunek NBP nie powinien pan podać się do dymisji?

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.