GRUPA PRZESTĘPCZA W WOŁOMINIE

Gazeta Wyborcza - - KRAJ - WITOLD GADOMSKI

Według prokuratury Komisja Nadzoru Finansowego kierowana przez Andrzeja Jakubiaka i Wojciecha Kwaśniaka mogła wcześniej wykryć aferę w SKOK-u Wołomin. Kasie Krajowej SKOK, która przez lata miała obowiązek nadzorować inne kasy, śledczy żadnych zarzutów nie stawiają.

Policja dość szybko namierzyła nie tylko bezpośrednich sprawców brutalnego pobicia Wojciecha Kwaśniaka w kwietniu 2014 r., ale również zleceniodawcę napadu. Wszyscy pod koniec października 2014 r. zostali aresztowani.

Jeden z bandytów – Krzysztof A., ps. „Twardy” – był wielokrotnie zatrzymywany pod zarzutem napadów z użyciem niebezpiecznych narzędzi, handlu narkotykami i czerpania korzyści z prostytucji. Drugi bandyta miał do chwili napadu czystą kartotekę. Przez pewien czas siedzieli w areszcie, lecz śledztwo prokuratorskie się ślimaczy, więc są dziś na wolności.

W areszcie wciąż przebywa natomiast zleceniodawca Piotr P., były oficer WSI, współzałożyciel SKOK-u Wołomin i jeden z głównych podejrzanych o wyłudzenie z kasy i malwersacje. Piotr P. z aresztu nie wyszedł, bo prokuratura stawia mu kolejne zarzuty.

Kasa Krajowa nic nie robiła

Kwaśniak to człowiek instytucja. Ukończył Wydział Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego i w 1989 r., mając 27 lat, rozpoczął pracę w Narodowym Banku Polskim. Szybko awansował. W 1991 r. został wicedyrektorem w Generalnym Inspektoracie Nadzoru Bankowego w NBP, w 2000 r. – generalnym inspektorem nadzoru bankowego.

W 2007 r. kilka instytucji nadzorujących różne segmenty rynku finansowego zostało połączonych i utworzono jedną Komisję Nadzoru Finansowego – to był pomysł rządzącego wówczas PiS. W KNF dla Kwaśniaka miejsca jednak zabrakło. Dopiero w 2011 r. został zastępcą przewodniczącego Komisji odpowiedzialnym za nadzór bankowy.

Z bankowcami się nie bratał. Miał surowe zasady, ogromną władzę nad bankami i nieraz z niej korzystał. – Miałem propozycję pracy w zarządzie funduszu – mówi były bankowiec, wieloletni szef banku z udziałem kapitału zagranicznego. – Kwaśniak uznał, że jeszcze za wcześnie, że po poprzedniej pracy powinienem dłużej pauzować. I musiałem się z tym pogodzić.

W tym czasie toczył się spór o nadzór bankowy nad spółdzielczymi kasami oszczędnościowo-kredytowymi. Ich głównym pomysłodawcą był Grzegorz Bierecki, dziś prominentny senator PiS i szef senackiej komisji finansów, a także przewodniczący rady nadzorczej Kasy Krajowej SKOK.

Głównym ekonomistą SKOK-ów jest obecnie Janusz Szewczak, wiceprzewodniczący sejmowej komisji finansów publicznych Sejmu z ramienia PiS. W SKOK-ach pracował bliski znajomy Biereckiego – Przemysław Gosiewski, wicepremier w rządzie PiS w latach 2006-07, oraz jego pierwsza żona Małgorzata Gosiewska.

SKOK-i wspierał Lech Kaczyński, który był pierwszym przewodniczącym Rady Fundacji na rzecz Polskich Związków Kredytowych. Członkiem jej zarządu był z kolei Adam Jedliński, przyjaciel Kaczyńskiego, znany trójmiejski prawnik. To Jedliński był autorem ustawy z 1995 r., która nakazywała wszystkim SKOK-om zrzeszyć się w Kasie Krajowej. Stała się ona instytucją nadrzędną nad SKOK-ami, a także organem kontrolnym.

W 2006 r., gdy powstawała Komisja Nadzoru Finansowego, PiS był przeciwny poprawkom zgłaszanym przez PO, które przewidywały objęcie SKOK-ów nadzorem KNF. W 2008 r. prezydent Kaczyński zgłosił projekt ustawy o prawie spółdzielczym, bardzo korzystnej dla działaczy Kasy Krajowej i rozluźniającej przepisy, które ograniczały działalność SKOK-ów.

Rok później Sejm przygotował ustawę, która zakładała m.in. kontrolę kas przez KNF. Lech Kaczyński złożył prezydencką skargę do Trybunału Konstytucyjnego, którą uzasadniał jego ówczesny prawnik Andrzej Duda. Prezydent i wtórujący mu działacze PiS tłumaczyli, że kasy są małymi instytucjami, udzielają niewielkich pożyczek swoim członkom, którzy się wzajemnie znają. Nie ma więc powodu stosować wobec nich przepisów odnoszących się do banków.

Działania prezydenta Kaczyńskiego i polityków PiS odwlekły objęcie SKOK-ów kontrolą KNF. Odpowiednią ustawę przyjęto dopiero w październiku 2012 r. Na początku 2013 r. działalność SKOK-ów została wreszcie objęta nadzorem Komisji, a oszczędności ich klientów uzyskały też gwarancje Bankowego Funduszu Gwarancyjnego.

Już pierwsze kontrole wykazały, że sytuacja finansowa wielu SKOK-ów jest tragiczna. Czasem wynikało to z nieprofesjonalnego zarządzania, ale zdarzały się też przypadki oszustw. Do największego doszło w SKOK-u Wołomin. Według sprawozdania finansowego w końcu 2009 r. wołomińska kasa miała 531,6 mln zł depozytów i 484 mln zł pożyczek netto. Według danych na koniec 2012 r. było to już odpowiednio 1,7 mld i 1,54 mld zł. SKOK Wołomin przyjmował lokaty oprocentowane wyżej niż w bankach. Pieniądze były ryzykownie inwestowane (np. w nieruchomości), a część rozkradziono, udzielając kredytów niemających pokrycia.

W SKOK Wołomin działała zorganizowana grupa przestępcza, na której czele stał Piotr P. Kasa Krajowa SKOK-ów (czyli wewnętrzny nadzór) znała sytuację od 2008 r., ale nie zawiadomiła prokuratury o ujawnionych nieprawidłowościach. W 2011 r. przyznała za to prezesowi zarządu SKOK-u Wołomin Mariuszowi G. (jest aresztowany, trwa jego proces) nagrodę Feniksa w kategorii najlepszy menedżer roku.

KNF wkracza do akcji

Kontrola z KNF w Wołominie trwała od 18 lutego do 15 marca 2013 r. Wykryła wiele nieprawidłowości i w maju 2013 r. Komisja zawiadomiła prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa. Zaleciła też zarządowi SKOK-u Wołomin przeprowadzenie programu naprawczego. Kasa broniła się w sądzie przed wprowadzeniem zarządu komisarycznego.

Na początku 2014 r. przeprowadzono ponownie kontrolę, sprawdzając, jak są realizowane zalecenia pokontrolne. To wówczas Kwaśniak został ciężko pobity, ale nie powstrzymało to działań KNF. W czerwcu Komisja poinformowała prokuratorów okręgowych z Białegostoku, Warszawy i Gorzowa Wlkp. o zidentyfikowanych w działalności SKOK-u Wołomin nieprawidłowościach. I zwróciła się z propozycją rozważenia możliwości przystąpienia do postępowania administracyjnego prowadzonego przez KNF w celu ustanowienia zarządcy komisarycznego.

Bo Komisja nie jest taką służbą jak CBA czy ABW. Nie ma prawa zatrzymywać podejrzanych, dokonywać rewizji. Ma prawo i obowiązek sprawdzać dokumenty księgowe i gdy stwierdzi nieprawidłowości, zawiadamiać prokuraturę.

W sprawie SKOK-u Wołomin KNF działała szybko i skutecznie. Od pierwszego zawiadomienia prokuratury o nieprawidłowościach w Wołominie minęło przeszło pięć lat i mimo aresztowań sprawa jest daleka od zakończenia.

Sprawę pobicia Kwaśniaka niemrawo prowadzi prokuratura okręgowa na warszawskiej Pradze. Śledczy nie postawili bandytom zarzutu usiłowania zabójstwa, twierdząc, że nie ma ku temu podstaw. Napastnicy są dziś na wolności i czekają na proces.

Za to prokuratura w Szczecinie prowadzi śledztwo w sprawie możliwego niedopełnienia obowiązków służbowych przez byłe kierownictwo KNF. Według prokuratury nadzór bankowy mógł wcześniej wykryć aferę w Wołominie. Kasie Krajowej, która przez lata miała obowiązek nadzorować SKOK-i, prokurator zarzutów nie stawia.

Kasa Krajowa SKOK znała sytuację w Wołominie od 2008 r., ale nie zawiadomiła prokuratury o ujawnionych nieprawidłowościach

1 RP

Andrzej Jakubiak (z lewej) i Wojciech Kwaśniak. Zdjęcie z 2014 r. z wręczenia nagród Złotych Paragrafów i Bona Lex dla najlepszych prawników

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.