ZIOŁA NA STRES I LEPSZY SEN

Gazeta Wyborcza - - WIZYTA U SPECJALISTY - MARGIT KOSSOBUDZKA

Zaburzenia nastroju, problemy ze snem, niepokój, wzmożone napięcie nerwowe, brak koncentracji to mogą być skutki długotrwałego stresu. Wtedy warto sięgnąć po zioła. Które są najbardziej skuteczne i jak je zażywać, żeby działały?

MARGIT KOSSOBUDZKA: Czy fitoterapia może pomóc w codziennej walce ze stresem?

NATASZA STANIAK: – Stres jest zjawiskiem wpisanym w naszą fizjologię, ale gdy staje się przewlekły, zaczyna niekorzystnie wpływać na nasze zdrowie. Zanim kilkadziesiąt lat temu wymyślono leki syntetyczne, aby „ukoić skołatane nerwy”, stosowano właśnie zioła.

Zioła wyciszają układ nerwowy i usypiają?

– Niektóre środki, takie jak korzeń kozłka, czyli inaczej waleriana, wykazują oba te działania. Efekt będzie jednak w znacznej mierze zależał od zastosowanej dawki. Warto o tym pamiętać i zwracać uwagę na ilość waleriany w stosowanych preparatach.

Małe dawki, często stosowane w preparatach złożonych, tłumią bodźce motoryczne i psychiczne w ośrodkowym układzie nerwowym, a więc uspokajają. Z kolei duże dawki będą już działały sedatywnie i usypiająco. Mniejszą dawkę weźmie zestresowany biznesmen przygotowujący się do ważnych negocjacji, większą – starsza osoba, która chciałaby przespać całą noc.

Generalnie niższe dawki ziołowych leków uspokajających stosowane są w preparatach złożonych, w których wykorzystuje się synergizm ich działania.

Można się zgubić w gąszczu tych preparatów.

– Kupić właściwy preparat bez porady lekarza lub farmaceuty nie jest łatwo, ponieważ informacje podawane na opakowaniach często nie są w pełni czytelne dla pacjenta. Dzieje się tak dlatego, że o mocy preparatu decyduje nie tylko ilość miligramów ziołowego wyciągu, ale też tzw. DDR.

To stosunek ilości surowca roślinnego użytego do ekstrakcji do ilości otrzymanego przetworu roślinnego. Przykładowo zapis 5:1 oznacza, że z pięciu części rośliny otrzymano jedną część ekstraktu. Będzie więc on miał dwa razy większą moc niż preparat o DDR 2,5:1.

Jeśli weźmiemy pod uwagę DDR, to przekonamy się, że rzeczywiste różnice zawartości substancji czynnych w lekach ziołowych i suplementach znajdujących się na polskim rynku potrafią być nawet ponad 20-krotne! Jeśli je znamy, jesteśmy w stanie lepiej przewidzieć działanie preparatu. Problem w tym, że nie wszyscy producenci informują nas rzetelnie, jakiej mocy wyciągi zastosowali do produkcji swoich preparatów.

Substancją odpowiedzialną za uspokajające działanie melisy jest jej olejek eteryczny. Suszenie surowca w temperaturze ponad 35 stopni C, a także jego mechaniczne rozdrabnianie sprawia, że ten olejek się ulatnia. Dlatego herbatki z melisą w tzw. fiksach często nie mają żadnej wartości terapeutycznej.

Dużo lepiej jest sięgnąć po melisę z przydomowego ogródka. Świeże ziele melisy zawiera nawet 0,5 proc. olejku. Farmakopea, czyli zbiór monografii określających podstawowe wymagania jakościowe oraz metody badania produktów leczniczych i ich opakowań oraz surowców farmaceutycznych w Polsce, wymaga, by go było 0,05 proc.

Dr Henryk Różański wykonał swego czasu oznaczenia różnych herbatek zawierających melisę i okazało się, że zawartość olejku w tych preparatach oscylowała między 0,006 proc. a 0,01 proc.

To tylko „problem” melisy?

– Dotyczy także kozłka. Na rynku często znajduje się surowiec niskiej jakości, wysuszony w temperaturze powyżej 40 stopni C lub rozdrabniany w młynach, w których temperatura może sięgać 50-70 stopni C.

Za uspokajające działanie waleriany odpowiadają między innymi walepotriaty. Związki te niestety łatwo ulegają rozpadowi pod wpływem światła i w temperaturze powyżej 35 stopni C. Możliwe, że to właśnie z powodu różnej jakości surowca używanego do produkcji leków ziołowych badania kliniczne prowadzone na ziołach dają czasami niespójne wyniki.

Preparaty o działaniu uspokajającym często łączy się ze sobą, ponieważ wówczas wykorzystuje się synergizm ich działania. Z ostrożnością podchodziłabym jednak do leków, które zawierają więcej niż trzy składniki. Wielkości tabletki nie można zwiększać w nieskończoność, więc preparaty wieloskładnikowe zawierają często zbyt małe dawki surowców leczniczych. Jakie inne zioła poza melisą i walerianą działają na stres?

– Wartościowym preparatem leczniczym jest ziele dziurawca. Łagodzi łagodne i średnio nasilone objawy depresyjne pojawiające się w następstwie przewlekłego stresu. Na zaburzenia tego typu często uskarżają się osoby ze skłonnością do perfekcjonizmu, mające potrzebę udowadniania innym swojej wartości, poświęcające się dla innych, niejednokrotnie kosztem własnych potrzeb.

W przeciwieństwie do waleriany, chmielu i melisy jego skuteczność jest bardzo dobrze udokumentowana licznymi badaniami klinicznymi. Metaanaliza opublikowana w 2008 r. wykazała, że ekstrakt z dziurawca zwyczajnego jest lepszy od placebo i równoważny standardowym środkom przeciwdepresyjnym, a jednocześnie obciążony mniejszą ilością wywoływanych działań niepożądanych.

Coś jeszcze?

– Istnieje też spora grupa preparatów roślinnych zwanych adaptogenami, które zwiększają nasze zdolności przystosowawcze do warunków środowiska, podnoszą tolerancję organizmu na czynniki stresowe i korzystnie wpływają na procesy poznawcze. Wspomagają uczenie się, kojarzenie, koncentrację i zwiększają wydolność psychofizyczną. Należą do nich np. żen-szeń, ashwagandha i różaniec górski.

Jakie dokładnie czynne składniki w ziołach działają?

– Nie zawsze jesteśmy w stanie wskazać jedną substancję, często jest to kompleks kilku związków, np. z grupy f lawonoidów. W przypadku kozłka są to wspomniane już walepotriaty, ale też produkty ich degradacji, kwas walerenowy, walerenal, waleranol. W badaniach na zwierzętach wykazano, że wyciągi zawierające te związki są w stanie aż czterokrotnie podwyższyć stężenie kwasu GABA w szczelinach synaptycznych. GABA jest z kolei ważnym neuroprzekaźnikiem. Przypisuje się mu istotną rolę w stresie, reakcjach lękowych i zaburzeniach snu. Kwas walerenowy ma powinowactwo z receptorem GABA A – tym samym, z którym wiążą się, choć w innym miejscu, powszechne leki z grupy benzodiazepin o działaniu przeciwlękowym, uspokajającym, nasennym, przeciwdrgawkowym.

Z receptorem GABA A oddziałują także f lawonoidy znajdujące się w wyciągach alkoholowych passif lory, czyli męczennicy. Aktywacja tego receptora wpływa hamująco na neurony, w związku z czym obserwujemy działanie relaksujące, zmniejszające napięcie nerwowe, uspokajające i przeciwlękowe. Wyciągi z męczennicy oddziałują dodatkowo z receptorem GABA B, którego stymulacja daje przedłużony efekt działania.

W przypadku dziurawca działanie wykazuje głównie hiperycyna. Z drugiej strony, kiedy próbowano stosować w terapii samą wyizolowaną z dziurawca hiperycynę, otrzymywano gorsze wyniki leczenia niż po zastosowaniu wyciągu zawierającego również hypeforynę i wiele pokrewnych związków.

Ich mechanizm działania polega na podnoszeniu poziomu serotoniny, noradrenaliny i dopaminy, które są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania ośrodkowego układu nerwowego. Mają też one wpływ na poziom kortyzolu i oś podwzgórze – przysadka – nadnercza.

Czy na każdy z objawów stresu, takich jak niepokój, kłopoty z zaśnięciem, wybuchowość itp., powinno się stosować inne zioła?

– W przypadku kłopotów z zasypianiem dobrym pomysłem będzie stosowanie odpowiednio wysokich dawek waleriany. Jednak na pełny efekt trzeba czekać nawet dwa-cztery tygodnie. Niektóre badania wskazują, że jej nasenne działanie potęguje dodatek chmielu. Można również zażywać jednocześnie tabletki zawierające walerianę z naparem z szyszek chmielu – tu również za działanie uspokajające odpowiada olejek. Pamiętajmy jednak, że chmiel stosowano w medycynie ludowej w leczeniu nadpobudliwości seksualnej, nie będzie to więc najlepsze połączenie dla osób z niskim libido.

Niektórzy pacjenci pozostający pod wpływem stresu związanego np. z nadchodzącym egzaminem, ważnym wydarzeniem czy rozmową skarżą się na złą jakość snu. Mówią, że sen nie przynosi im uczucia wypoczynku, wybudzają się w nocy, jest płytki i rano czują się zmęczeni, niespokojni i rozdrażnieni. Tu warto sięgnąć po 2

wyciąg z passif lory, zwanej też męczennicą, zarejestrowany jako lek przy zaburzeniach snu i łagodzący intensywność stresu psychicznego.

W jednym z badań wykazano, że siła działania męczennicy jest porównywalna do oksazepamu, leku z grupy benzodiazepin. Podobnie jak niektóre benzodiazepiny męczennica działa bardzo szybko, nadaje się więc do stosowania doraźnego.

W jakiej dawce?

– Najskuteczniejsze dawki zawierają około 400-500 mg wyciągu z męczennicy. Istotne jest również to, że dobierając odpowiednią dawkę, nie zaburzamy koncentracji i uwagi pacjenta, dlatego jest to lek, który możemy zastosować zarówno u osób, które np. boją się lecieć samolotem, stresują się przed wizytą u lekarza lub dentysty, jak i u tych, które udają się na rozmowę kwalifikacyjną czy egzamin.

Jeśli stres jest długofalowy, bardzo często prowadzi do zaburzeń depresyjnych, wtedy warto sięgnąć po dziurawiec w dawce dobowej 300-600 mg.

Dr Krzysztof Błecha z Centrum Ziołolecznictwa Ojca Grzegorza chętnie i z bardzo dobrym efektem stosuje wyciąg z dziurawca u pacjentów z zespołem jelita drażliwego ze względu na korzystny u tych pacjentów wpływ tego preparatu na serotoninę. Zaburzenia lękowe i zaburzenia depresyjne bardzo często współistnieją ze sobą – w takim wypadku w psychiatrii często stosuje się jednocześnie benzodiazepiny i leki przeciwdepresyjne.

Kto powinien zajmować się doborem ziół?

– Trudne pytanie. Problemem jest niedostateczne kształcenie lekarzy w tym zakresie. Farmaceuci lepiej znają preparaty ziołowe dostępne na rynku, ale niejednokrotnie w warunkach aptecznych nie mają możliwości, aby prowadzić wywiad z pacjentem.

Zielarze mogą udzielać porad w tym zakresie, najlepiej jednak, jeśli mają jednocześnie wykształcenie medyczne.

Czy zioła są całkowicie bezpieczne? Mogą przecież wchodzić z interakcje z konwencjonalnymi lekami.

– Są dużo bezpieczniejsze niż leki syntetyczne, nie wywołują tylu działań niepożądanych.

Przede wszystkim nie uzależniają. Dziurawiec, w przeciwieństwie do leków przeciwdepresyjnych, nie wywołuje np. zaburzeń potencji. Nie zaburza koncentracji i uwagi, może ją nawet poprawić poprzez wpływ na przekaźnictwo dopaminergiczne.

Pamiętajmy jednak, że zarezerwowany jest dla łagodnych i umiarkowanych epizodów depresyjnych. Ciężka depresja, która uniemożliwia jakąkolwiek aktywność i samodzielne funkcjonowanie wymaga farmakoterapii pod kontrolą lekarza i najlepiej psychoterapii.

Wyciąg alkoholowy z dziurawca może osłabiać działanie niektórych leków, dlatego nie będzie odpowiedni dla pacjentów leczonych antykoagulantami, lekami immunosupresyjnymi, cytostatykami, digoksyną i warfaryną. Stosowanie dziurawca może również zmniejszyć skuteczność doustnych środków antykoncepcyjnych. Nie powinno go się też łączyć z innymi lekami przeciwdepresyjnymi!

Dziurawiec ma działanie fotouczulające, co niektóre osoby zniechęca do jego stosowania. Niesłusznie. Działanie to dotyczy tylko intensywnej ekspozycji na światło słoneczne. W rzeczywistości przypadki poparzeń słonecznych po zażyciu dziurawca występują rzadziej niż raz na 10 tys. Dla porównania: leki z grupy SSRI powodują bóle głowy i nudności oraz zaburzenia potencji u jednej na 10 osób.

Uspokajających leków ziołowych nie powinno się łączyć z benzodiazepinami. Mogą też one potęgować działanie alkoholu.

Czy forma, w jakiej stosujemy zioła, ma znaczenie?

– To bardzo ważne! Często jest tak, że niektóre substancje zawarte w ziołach, które mają działanie uspokajające czy przeciwdepresyjne, są lipofilne. Oznacza to, że nie przechodzą do wyciągów wodnych – naparów, odwarów i herbatek. Konieczne jest tu sporządzenie wyciągu alkoholowego. Ważne jest to zwłaszcza w przypadku preparatów z dziurawcem. Oczywiście alkohol można później odparować, otrzymując w ten sposób tzw. suche wyciągi, których używa się do produkcji tabletek. One również są wartościowe. Natomiast herbatka z dziurawca będzie co prawda wspomagać trawienie, ale niekoniecznie poprawi pacjentowi nastrój.

Ile czasu trzeba czekać na efekty fitoterapii?

– To zależy od tego, jakie zioła stosujemy. Passif lora działa po mniej więcej 30 minutach od przyjęcia. Działanie waleriany rozwija się z czasem – może trwać od dwóch do czterech tygodni. Pełen efekt działania dziurawca uzyskujemy po trzech tygodniach. Jeśli po tym okresie nie obserwujemy poprawy, możemy rozważyć zwiększenie dawki.

A jeśli efektów nie ma?

– To należy zgłosić się do lekarza i poinformować go o wcześniejszym samoleczeniu. W przypadku, gdy objawy lękowo-depresyjne utrzymują się dłużej niż miesiąc, w ogóle nie powinno się podejmować samoleczenia, tylko zwrócić się po pomoc do psychiatry i do psychoterapeuty.

Postępujemy tak również wtedy, gdy zaburzenia są na tyle poważne, że znacząco utrudniają codzienne funkcjonowanie – zarówno w pracy, jak i w relacjach z innymi ludźmi. Będzie tak np. w ciężkiej depresji, w zaburzeniach obsesyjno-kompulsywnych.

Z lekarzem warto się również skonsultować, gdy dochodzi do tzw. somatyzacji objawów lękowo-depresyjnych, czyli pojawiają się problemy ze strony przewodu pokarmowego, bóle głowy, pleców, bóle mięśniowo-stawowe.

Żaden preparat – ani syntetyczny, ani ziołowy – nie zastąpi też snu, pełnowartościowego jedzenia, codziennej dawki ruchu! To nie jest tak, że będę spać po pięć godzin na dobę i pracować pod presją 15, wezmę magiczną tabletkę i nie będą mnie dotyczyły zdrowotne konsekwencje stresu.

Bardzo ważne jest, aby poza przyjmowaniem preparatów ziołowych prowadzić zdrowy i higieniczny tryb życia.

Jak długo można stosować zioła? Czy przestaną działać, jeśli się do nich przyzwyczaimy?

– Nie zaleca się stosowania uspokajających preparatów ziołowych w sposób ciągły powyżej miesiąca. Jeśli zaburzenia snu czy zaburzenia lękowe trwają długo, powinniśmy skonsultować się z lekarzem.

Dziurawiec można stosować nawet kilka miesięcy. Przyjmuje się, że preparaty ziołowe stosowane zgodnie z zaleceniami nie wywołują zjawiska tolerancji i nie uzależniają. Jest raczej na odwrót – passiflorę stosuje się pomocniczo przy odstawianiu benzodiazepin, alkoholu czy też marihuany. Ważne jest jednak, by zwłaszcza w przypadku benzodiazepin robić to stopniowo i pod kontrolą lekarza.

Czy na każdego zioła działają tak samo? Znam osoby, które na nie w ogóle nie reagują.

– To może być problem z jakością preparatu lub z jego dawką, a także ze zbyt krótkim czasem przyjmowania preparatu.

Inna sprawa, że rzeczywiście obserwuje się osobnicze różnice w poziomie neuroprzekaźników i aktywności różnych obszarów mózgu, co może rzutować na reaktywność na poszczególne formy fito- i farmakoterapii. Każdy z nas ma trochę inny mózg.

Na co zwracać uwagę przy kupowaniu ziół lub tabletek ziołowych?

– Na pewno na sposób rejestracji. Sięgając po lek, mamy większą pewność co do jakości preparatu niż przy suplementach diety.

Lek zawiera zawsze taką ilość substancji czynnych, jaką zadeklarowano na opakowaniu, w przypadku suplementu zależy to od uczciwości producenta.

Nie oznacza to jednak, że wszystkie suplementy będą bezwartościowe, choć na pewno ryzyko będzie tu większe. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że niektóre preparaty roślinne, np. ashwagandha, dostępne są tylko jako suplementy.

Dobrą jakość leku lub suplementu można do pewnego stopnia poznać po cenie. Niska cena to niska jakość. Leki syntetyczne jesteśmy w stanie produkować tanio, ale produkcja odpowiedniej jakości ziół kosztuje. Chyba że chcemy niewielkim kosztem nabyć placebo.

Najlepiej kupować preparaty ziołowe od producentów, którzy kontrolują jakość dostarczanego do swoich zakładów produkcyjnych surowca. Dobrzy producenci stosują standaryzację do substancji referencyjnej. W przypadku dziurawca będzie to hiperycyna, w przypadku passif lory wymaga się, by wyciąg zawierał minimum 2 proc. flawonoidów w przeliczeniu na witeksynę.

A wieloskładnikowe mieszanki ziołowe?

– Mają one często za małe dawki, zwłaszcza jeśli są to zwykłe sprasowane zioła, a nie wyciągi. Tu nie pomoże nam nawet to, że preparat jest zarejestrowany jako lek. Nie jest to wówczas rejestracja na podstawie badań klinicznych, jak w przypadku preparatów z dziurawcem, ale na podstawie tzw. wieloletniego stosowania w lecznictwie.

Znajoma lekarka zajmująca się ziołolecznictwem zlecała pacjentom nawet kilkanaście tabletek takiego preparatu na dzień. Najpierw byłam zdziwiona, ale potem przeliczyłam, że dopiero właśnie w takiej dawce jest tyle samo waleriany co w jednej tabletce suplementu zawierającego wyciąg wodno-alkoholowy z kozłka.

Czy zioła można podawać dzieciom?

– W przypadku tego typu zaburzeń występujących u dzieci zawsze warto się zgłosić do lekarza. Większość leków ziołowych nie jest wskazana u dzieci poniżej 14. roku życia. U młodszych zazwyczaj stosuje się melisę i rumianek. Walerianę można w niektórych przypadkach podać dzieciom, które ukończyły trzeci rok życia, ale tylko na zlecenie lekarza.

Leki ziołowe bardzo często stosowane są przez osoby starsze. Korzystny jest zwłaszcza dziurawiec, pod warunkiem że pacjenci nie biorą leków wchodzących z nim w interakcję.

Na kłopoty z zasypianiem pomogą odpowiednio wysokie dawki waleriany

Melisa, dziurawiec, kozłek, chmiel, męczennica to zioła, które mają działanie uspokajające i przeciw– depresyjne

*DR N. FARM. NATASZA STANIAK Katedra Farmakologii z Farmakodynamiką, Uniwersytet Medyczny w Lublinie

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.