ALE WYSKOK MONIKI HOJNISZ!

Ponad pięć lat po sensacyjnym brązie mistrzostw świata Polka znów stanęła na podium. W inaugurującym Puchar Świata biegu na 15 km w Pokljuce zajęła drugie miejsce

Gazeta Wyborcza - - SPORT - TADEUSZ KĄDZIELA

Gdy spiker wykrzyczał jej imię i nazwisko, Hojnisz podbiegła do podium i na nie wskoczyła, choć na mecie padła ze zmęczenia. 15 km to najdłuższy dystans, na jakim rywalizują kobiety, wymagający umiejętnego rozłożenia sił. Zawodniczki, które zaczną za szybko, w końcówce ledwie powłóczą nartami. Klasyfikacje po czwartym strzelaniu i na mecie potrafią się mocno różnić.

Polka przede wszystkim świetnie strzelała. To było kluczowe, bo tylko w biegu na 15 km za każde pudło zawodniczki płacą karną minutą. W pozostałych pokonują dodatkową 150-metrową rundę, co zajmuje około 40 s. Hojnisz długo nie myliła się wcale i pięła się w górę stawki. Przed pierwszym strzelaniem miała 30. czas, po nim 22., po drugim strzelaniu była szósta, po trzecim już prowadziła. Spudłowała dopiero podczas ostatniego – na szczęście tylko raz, więc długo zachowywała pozycję liderki. Na mecie miała 10,6 s przewagi nad Czeszką Markétą Davidovą, ale wciąż musiała śledzić, co się dzieje na trasie. A konkretnie, ile sił zachowała startująca z 94. numerem Julia Dżyma. Ukrainka, która biegła wolniej od Polki, nie spudłowała ani razu. Po ostatnim strzelaniu miała 15,3 s przewagi, ale długo wydawało się, że jej nie utrzyma. Biegła ciężko i na kolejnych pomiarach czasowych traciła sekundy. Na 1,3 km przed metą była tylko 2,1 s przed Polką. A jednak na finiszu zachowała więcej energii. Na mecie była lepsza o 5,9 s.

To największy sukces Hojnisz od 2013 r. Jako 21-latka zaszokowała biahlonowy świat, gdy na MŚ w Novym Meście w biegu ze startu wspólnego przegrała tylko z Darią Domraczewą i Norweżką Torą Berger. – Przed startem źle się czułam, medal nawet nie przemknął mi przez głowę – mówiła wtedy polskim dziennikarzom. A my się zastanawialiśmy, czy nie relacjonujemy pierwszego sukcesu przyszłej zimowej multimedalistki na miarę Justyny Kowalczyk.

Na kolejny sukces czekała pięć lat – pełnych startów niezłych, średnich i przeciętnych. Była piąta w biegu ze startu wspólnego na igrzyskach w Soczi i szósta na 15 km w Pjongczangu, ale w klasyfikacji Pucharu Świata nigdy nie przeskoczyła 26. miejsca. Nieźle radziła sobie w strzelaniu, szanse na podium zwykle marnowała w biegu. Drobna, szczupła – na siłowni zawsze ustępowała starszym koleżankom z kadry. Trener Adam Kołodziejczyk, który szkolił ją od początku kariery, wzdychał, że niewiele można z tym zrobić.

Być może receptę znalazła Nadia Biełowa. Ukraińska trenerka prowadziła kadrę kobiet w latach 2002-10, w marcu objęła ją ponownie. – Wydawało mi się, że na treningach próbowałam już wszystkiego, a okazuje się, że niekoniecznie. Trenerka ma przeogromne doświadczenie, dostrzega mnóstwo niuansów. Nie trzeba z nią wcale za dużo rozmawiać, ma

Dla Moniki Hojnisz to drugie podium w PŚ. Dla Julii Dżymy (z prawej) – piąte

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.